niedziela, 13 kwietnia 2008

Zanieczyszczenia morza śródziemnego

Znany hiszpański biolog młodego pokolenia Enric Sala ostrzegł, że Morze Śródziemne jest na najlepszej drodze, by przekształcić się w ciągu niewielu lat w trującą "zupę z meduz i bakterii".Sala, członek hiszpańskiej Najwyższej Rady Badań Naukowych, ostrzega, że nadmierna eksploatacja wód Morza Śródziemnego doprowadzi w krótkim czasie do zniknięcia z tego basenu najcenniejszych gatunków ryb, w tym tuńczyków, i stanie się akwenem zdominowanym przez meduzy i bakterie.- W basenie Morza Śródziemnego grozi nam to samo, co stało się już w niektórych rejonach Azji i akwenach u wybrzeży USA - twierdzi ekspert, który wypowiadał się w niedzielę w wywiadzie dla agencji EFE.
Niewielkim pocieszeniem jest to - dodaje Sala - że będą nam podawać w restauracjach uważane w USA za bardzo modne dania z meduz.Morze Śródziemne, zdaniem hiszpańskiego eksperta, jest bardziej zagrożone z powodu niezwykle intensywnych połowów prowadzonych przez floty rybackie, wielkiej gęstości zasiedlenia jego wybrzeży i budowy wielkich miast-kurortów wzdłuż jego plaż.Sala opracował prognozę, która przewiduje, że jeśli nie zmniejszy się rabunkowej eksploatacji Morza Śródziemnego, do roku 2050 zasoby ryb i owoców morza w tym akwenie zmaleją o 90 proc.Światowe Forum Gospodarcze (WEF) umieściło nazwisko Enrica Sali na swej ogłoszonej w tych dniach liście 240 młodych światowych liderów 2008.

czwartek, 10 kwietnia 2008

Film jako nośnik kultury.

Kultura w szerokim znaczeniu to „...wszystko, co powstało i powstaje za sprawą człowieka w procesie jego rozwoju. Obejmuje ona cały ewolucyjny dorobek ludzkości, należą do niej wszystkie dobra duchowe i materialne wszechczasów jako wytwory twórczości umysłowej i pracy fizycznej” (Łomny, 1998, s.13). W Słowniku etnologicznym znajdujemy następującą definicję: kultura – to „...ogół wytworów człowieka społecznego, ustrukturowanych w odrębny aspekt życia społecznego zarówno gatunku ludzkiego jako całości, jak i poszczególnych społeczeństw, grup etnicznych i lokalnych, warstw i klas społecznych w ich historycznie rozmaitych i zmieniających się zależnościach od środowiska” (Staszczak, 1987, s.187). Kultura jest właściwością wyuczoną, obejmującą to, co podświadomie przyjmowane jest za oczywiste, to, co świadomie narzuca się jako konieczność oraz to, co stanowi wyraz drogi świadomego wyboru. Wielość definicji i sformułowań pojęcia kultury w sposób syntetyczny przedstawili Kroeber i Kluckhohn: „Na kulturę składają się wzory sposobów myślenia i reagowania, nabyte i przekazywane głównie przez symbole stanowiące wraz z ich wcieleniami w wytworach ludzkich znamienne osiągnięcia grup ludzkich; zasadniczy trzon kultury stanowią tradycyjne (...) idee, a szczególnie związane z nimi wartości .(...) Kultura to nie zachowania ani badania konkretnych zachowań. Część kultury składa się z norm lub standardów zachowań. Inna część zawiera ideologie uzasadniające czy racjonalizujące określone sposoby zachowań.” (za: Jenks, 1999, s. 52). Jedną z zasadniczych części kultury jest kino.
Film ma swoje miejsce w kulturze; jest jednym z jej wielu elementów, jej wytworem a zarazem składnikiem, jest także wartością i ideą. Film jest często nośnikiem treści zdolnych kształtować upodobania i wpływać na decyzje publiczności, zwłaszcza młodej, jako że ta forma przekazu opiera się nie tyle na słowach, co na konkretnych faktach, ukazywanych za pośrednictwem obrazów o wielkiej sile oddziaływania na widzów i na ich podświadomość. Wartości ludzkie i chrześcijańskie, zasługujące na uwagę i pochwałę, można znaleźć nie tylko w filmach odwołujących się bezpośrednio do tradycji chrześcijańskiej, ale także powstających w innych kręgach kulturowych i religijnych, co potwierdza znaczenie kina jako przestrzeni wymiany kulturowej, która zachęca do otwarcia się i do refleksji nad rzeczywistościami obcymi naszej formacji i mentalności. W tym sensie kino pozwala zmniejszać odległości i zyskuje ową szczególną godność właściwą kulturze, która „jest specyficznym sposobem istnienia i życia człowieka i tworzy zespół powiązań pomiędzy osobami żyjącymi wewnątrz każdej wspólnoty, określając międzyludzki i społeczny charakter bytu człowieka” (Orędzie Jana Pawła II na Światowy Dzień Środków Społecznego Przekazu 1984).
Aby zapewnić pełne zrozumienie treści proponowanych przez kino, mających służyć ludzkiemu i duchowemu rozwojowi widzów, należy zadbać też o formację odbiorców języka filmu, który często rezygnuje z bezpośredniej prezentacji rzeczywistości i posługuje się symboliką nie zawsze łatwo zrozumiałą; wskazane jest, by już w szkołach nauczyciele poświęcili uwagę temu problemowi, kształtując w uczniach wrażliwość na obraz, a zarazem krytyczną postawę wobec języka, który stał się już integralną częścią naszej kultury; jest to potrzebne m.in. dlatego, że „zastosowanie nowych technik przekazu tylko w części okazało się dobrodziejstwem. (...) Ich świadome wykorzystanie musi się opierać na zdrowych wartościach i na rozważnych decyzjach, podejmowanych przez jednostki, sektor prywatny, rządy i całe społeczeństwo” (Aetatis novae, 1992 r.).
W celu przeprowadzenia analizy filmu jako nośnika kultury obejrzałem dwa filmy, których fabuła opierała się na tej samej książce japońskiego pisarza Koji Suzuki, który w 1991 roku wydał powieść "Ringu”. Różnica polega na tym, że twórcy filmów wywodzą się z dwóch różnych kultur i to jest ewidentnym dowodem na to że film niezależnie od scenariusza sam tworzy przekaz pewnych zwyczajów, odniesień i zaspokajania oczekiwań widza. Te filmy to japoński horror "Ringu" [1] i „Ring 2” (jako "The Ring - Krąg") i jego amerykański remake "The Ring" i “The Ring 2”. Fabułą tych filmów jest historia o morderczej kasecie wideo i zemście zza grobu ducha dziewczyny-medium (nawiasem mówiąc tło opowieści jest inspirowane autentycznymi wydarzeniami z Japonii z początku wieku - oczywiście pomijając sam motyw kasety wideo). Bohaterką filmu jest Rachel Keller (Naomi Watts), która jest dziennikarką „śledczą”. Rachel Keller trafia na kasetę video. The Ring to świetny film grozy- jeden z najlepszych horrorów w ostatnich latach. Film jest dowodem na to, że aby zasiać w widzu strach nie potrzeba wylewać litrów krwi i pokazywać nadmiernej przemocy. Jest to film, który nie przeraża przez zaskoczenie, a trzyma w napięciu od początku do końca, łamiąc tradycyjne formy filmu grozy. Ring zaskakuje przebiegiem akcji, która jest nieprzewidywalna i przysparza znacznych emocji. W „The ring 2- Krąg 2” Naomi Watts powraca w roli dziennikarki Rachel Keller, która musi się zmierzyć z jeszcze bardziej przerażającymi wizjami niż w pierwszej części. Napięcie sięga zenitu, kiedy demon Samary zaczyna na nowo nawiedzać dziennikarkę i jej rodzinę. Próbując uciec przed prześladującymi ją wspomnieniami, Rachel przenosi się z synkiem na wieś do Oregonu. Jednak spokojny rytm życia zakłóca morderstwo, po którym na miejscu zbrodni pojawia się tajemnicza kaseta video. Rachel pojmuje, że mściwa Samara powróciła, aby na nowo szerzyć krwawy terror. Aby uratować siebie i syna, musi ponownie podjąć wyzwanie i zmierzyć się z duchem. W wersji japońskiej fabuła i przebieg akcji bardzo podobna. Zmieniają się aktorzy. Blondynkę zastępuje brunetka. Nie trudno zauważyć co przyciągnęło Amerykanów do "Ringu" Hideo Nakaty. W odróżnieniu od tradycji japońskiego horroru, stawiającego symbolikę i surrealizm ponad logiką fabuły, film Nakaty to przede wszystkim klarownie opowiedziana, spójna historia. Główna oś akcji gwarantuje suspens naturalnie wynikający z upływu czasu, a do tego fabuła, choć odwołuje się do tradycyjnych japońskich motywów, nie jest przeładowana tropami niemożliwymi do zdekodowania przez zachodniego widza. Dzięki temu adaptacja japońskiego filmu na potrzeby Hollywood nie wymagała wielu zabiegów. Wersja amerykańska zastąpiła dosłownie jeden wątek poboczny innym (hodowla koni zamiast retrospekcji z wyśmianym medium, inspirowanej faktycznymi wydarzeniami z Japonii z 1910 roku), dodaje jedną dużą nową scenę (dobrą - z szalonym koniem na statku) i wkleja jedną scenę z "Ringu 2" Hideo Nakaty (dziewczyna w szpitalu psychiatrycznym odgradzana parawanem od telewizora). Rozbudowuje też postać syna bohaterki, co uważam akurat za błąd (postać za mocno kojarzy się z "Szóstym zmysłem"). Poza tymi drobiazgami oba filmy są praktycznie identyczne fabularnie, co oczywiście stawia pod znakiem zapytania sens oglądania obu. Film japoński i amerykański różni natomiast podejście do horroru jako gatunku. Wspomniałem, że Hideo Nakata częściowo zrywa z tradycyjnym japońskim podejściem do kina grozy (niesłychanie zakręconym logicznie i fabularnie), jednak nie odżegnuje się od niego całkowicie. Z większością japońskiego horroru łączy Nakatę zamiłowanie do surrealizmu jako nośnika "horrorowych wibracji". Horror japoński raczej rzadko straszy w sensie dosłownym - częściej koncentruje się na niepokoju, dziwacznej atmosferze zagrożenia i surrealistycznych obrazach, które mają wywołać w widzu wrażenie kontaktu z innym, niezrozumiałym światem. Nic dziwnego, że wśród największych "zachodnich" inspiracji japońskiego kina grozy są horrory gore Davida Cronenberga, surrealistyczne filmy Davida Lyncha, czy krwawe i często poetyckie, ale nielogiczne horrory włoskie Dario Argento, czy Lucio Fulciego.2 Podejście twórców amerykańskich do horroru jest inne - tutaj liczy się z jednej strony logiczna, czytelna historia ze zrozumiałym zakończeniem, a z drugiej mocny efekt - uderzenie w oczy, dźgnięcie widza nagłym, choć często łatwiejszym efektem. Tam gdzie Japończycy wolą ciarki na plecach widza, Amerykanie chcą zobaczyć jak widz podskakuje w fotelu i krzyczy, ale po filmie wychodzi uspokojony. Oba podejścia mają oczywiście swoich zwolenników i nie ma sensu żadnego ogólnie wyróżniać. Przyznam jednak, że osobiście preferuję raczej to podejście europejsko-azjatyckie. Choćby dlatego, że działa na mnie dłużej po samym filmie. Niepokój pozostaje, podczas gdy efekt nagłego filmowego szoku najczęściej szybko mija. W przypadku "Ringów" z tej różnicy podejścia bierze się między innymi fakt, że amerykański film stara się widzowi jak najwięcej wyjaśnić. Bodaj najlepszym przykładem różnic między filmem Nakaty i Verbińskiego jest ten krótki, oniryczny filmik zapisany w obu filmach na taśmie wideo. W wersji japońskiej to zbiór kilku dziwacznych, zamazanych, z trudem rozpoznawalnych obrazów. Żaden z nich nie pojawia się później w filmie, przez co obrazy pozostają niepokojące i niejasne. Film amerykański daje nam długą sekwencję scen, które z czasem widzimy na ekranie i odnosimy do filmiku z taśmy. Tajemnica zostaje wyjaśniona i twórców nie interesuje to, że w międzyczasie ginie gdzieś logika (filmik japoński dla wszystkich oglądających kolejne kopie niesie ten sam przekaz, podczas gdy filmik amerykański zawiera m.in. obrazy związane wyłącznie ze śledztwem głównej bohaterki - co w takim razie oznacza dla innych osób oglądających kolejne kopie?!). Innym przykładem tego wszystko wyjaśniającego podejścia jest kwestia tytułu. W wersji japońskiej nie wiemy co oznacza "ring" - może krąg ludzi zaangażowanych bezwolnie w działanie Sadako? W wersji amerykańskiej krąg zostaje dokładnie wyjaśniony - to obraz otworu studni oglądany przed śmiercią przez dziewczynkę. Całkiem interesujące wyjaśnienie, ale znowu - po jego obejrzeniu tajemnica znika, zatem znika również niepokój i ciekawość. Ze wspomnianej różnicy podejścia bierze się także różnica tempa prowadzenia opowieści. Film Nakaty powolutku dostaje się pod skórę, drażni nerwy i coraz mocniej przyciska za gardło, aż do samej najmocniejszej końcówki - to przykład przypalania widza na wolnym ogniu. I to przypalania za pomocą prostych środków aktorskich i realizacyjnych. Film Gore'a Verbinskiego powstał dla widza z założenia mniej cierpliwego, wiec od początku musi walić po głowie i dźgać w oczy obrzydliwymi obrazami w nagłych zbliżeniach. I znowu - to bywa efektywne, ale raczej na krótszą metę. Znacznie prostsze chwyty Nakaty - dziwny wyraz twarzy, cisza na ścieżce dźwiękowej - wydawały mi się jednocześnie dużo bardziej niepokojące, niż "straszny" makijaż trupów i nagłe hałasy w filmie Amerykańskim. W tym przypadku dużo większy budżet (film amerykański kosztował 35 razy więcej niż japoński) zaowocował osłabieniem efektu. Na szczęście Verbiński nie używa tych "tanich" chwytów przesadnie często i w wielu momentach stara się jednak zachować posmak surrealistycznego minimalizmu z filmu japońskiego. Kiedy dodaje do japońskiego filmu nową sekwencję (wspomniana scena z koniem na statku), również mimo wszystko trzyma się ducha opowieści. Dzięki temu wersja amerykańskiego filmu bez problemu wyrasta ponad większość hollywoodzkich produkcji horrorowych dla nastolatków.Niewątpliwym minusem filmu amerykańskiego jest dla mnie zagubienie podtekstów kulturowych obecnych w filmie japońskim. Dwa najważniejsze kulturowe odwołania filmu japońskiego wiążą się z wizerunkiem dziewczynki-ducha. Po pierwsze, jej imię, Sadako, kojarzy się z Sadako Sasaki - dzieckiem, które przeżyło wybuch bomby atomowej w Hiroszimie. Dziewczynka zmarła w 1955 roku na białaczkę, ale wcześniej stała się sławna. Przed śmiercią wykonała 1000 papierowych żurawii origami, co według japońskiej legendy miało dać jej prawo do spełnienia jednego życzenia (życzyła sobie nie uzdrowienia, tylko pokoju na świecie). W Japonii jest dziś symbolem niewinnego dziecka skrzywdzonego przez dorosłych. Pośmiertnie wystawiono jej w Hiroszimie pomnik, pod który przez długie lata przysyłano z całego świata papierowe żurawie. Nadanie filmowemu duchowi imienia Sadako natychmiast zdobywa dla filmowej postaci współczucie widza, jako że kojarzy się ze skrzywdzonym dzieckiem. (Swoją drogą Koji Suzuki przyznaje, że to skojarzenie jest oczywiste, choć w przypadku książkowej Sadako inspiracją była jeszcze inna dziewczynka - Sadako Takahashi, autentyczne japońskie medium, które potrafiło podobno wpływać na odległość na stan nośników obrazu.)Drugie odniesienie wiąże się z wyglądem dziewczynki. Długie białe szaty, ciemne włosy częściowo zasłaniające twarz i zniekształcona twarz kojarzą się w japońskiej tradycji z postacią Oiwa (Oiwa-san) - jednym z najbardziej znanych japońskich duchów. Oiwa była żoną osiemnastowiecznego samuraja, który, według legendy, pod wpływem kochanki podał żonie straszną truciznę oszpecającą ofiary przed śmiercią. Oiwa, zanim zmarła, straciła jedno oko, a drugie wychodziło jej z oczodołu. W akcie zemsty, po śmierci wróciła, aby nachodzić męża. To oznacza, że w wizerunku dziewczynki-ducha z filmu Nakaty ścierają się dwa obrazy - niewinnego dziecka i złośliwego ducha skrzywdzonej kobiety. Przez cały film nie wiemy zatem, czy duch ma na pewno złe zamiary. W scenie pozornego zakończenia (konfrontacja w studni) stwierdzamy ostatecznie, że jednak zamiary ducha były dobre, tylko po to, żeby dać się zaskoczyć w następnej scenie. Końcowe ujęcie twarzy z łypiącym nienawistnie okiem jest ostatecznym potwierdzeniem, że oglądamy Oiwa. W wersji japońskiej w subtelny sposób dowiadujemy się zatem, że bohaterka została oszukana i zamiast uratować ducha pognębionej dziewczynki, uwolniła ducha złego - a dowiadujemy się tego w sposób integralny dla wcześniejszej symboliki filmu. W filmie amerykańskim wiadomość ta trafia do nas już w formie bezpośrednio dopowiadanej, do tego w sposób mało logiczny - chłopiec zdradza nagle matce, że nie powinna była uwalniać dziewczynki (dlaczego nie powiedział jej o tym wcześniej?).W filmie amerykańskim wszystkie te odniesienia kulturowe znikają. Dziecko wygląda tak jak wygląda, bo... twórcy uznali chyba, że ten wizerunek jest "cool". Imię dziewczynki (Samara) nie niesie dla nas praktycznie żadnego przekazu. Dlatego film amerykański traci przede wszystkim suspens tego zawieszonego pytania - czy duch jest dobry, czy zły? Czy to skrzywdzone dziecko, czy może wściekła mścicielka? W filmie Verbinskiego dziewczynka i jej duch są od początku jedynie narzędziem - straszą i koniec. Z trójwymiarowego symbolu zrobił się jednowymiarowy chwyt.Oba filmy łączy natomiast nawiązanie do fascynacji kulturą obrazkową i wszechobecnym, przekształcanym na różne sposoby obrazem - sygnałem wideo, obrazami z satelity, polaroidowymi zdjęciami, monitorem telewizji przemysłowej itd. To one są z jednej strony nośnikiem zła (film, który zabija), a z drugiej - to przez nie weryfikujemy rzeczywistość (obraz wyróżnia tych, którzy są naznaczeni). Gratulacje należą się oczywiście przede wszystkim autorowi książki za zgrabne wpisanie horroru w ten nowoczesny krajobraz. Ale w filmie Nakaty wyszło to również czytelnie. Japoński "Ringu" to coś na kształt techno-horroru, który mimo wszystko wyrasta z tradycji opowieści o duchach i nawiedzonych miejscach. W filmie Verbińskiego wspomniane wcześniej odwołania kulturowe znikają, toteż i połączenie między tym, co w horrorze tradycyjne i co nowoczesne wyszło słabiej. Mimo to nie powiedziałbym, że film japoński niesie tutaj głębszy przekaz niż film amerykański. Żaden z "Ringów" nie klasyfikuje się jako kino głębiej analizujące zjawiska związane z kulturą wideo. Oba wykorzystują wideo przede wszystkim jako punkt zaczepny dla akcji. Mimo jawnej inspiracji, ani Nakata, ani Verbiński nie zgłaszają pretensji do kontynuowania kierunku, w jakim poszedł David Cronenberg w "Videodromie"[2].Oba filmy łączy jeszcze jeden ciekawy element, choć akurat jest to wynik przypadku. Oba mimochodem prezentują problem, który zwłaszcza w ciągu ostatniego roku stał się ważny - kwestię odpowiedzialności za zbrodnię. W obu filmach skrzywdzonej postaci nie wystarczy zemsta na bezpośrednich sprawcach krzywdy. Zemsta skrzywdzonej jest ślepa i dotyka na chybił-trafił każdego, kto znajdzie się w jej zasięgu. Kiedy Nakata kręcił swój film, mechanizm takiej ślepej zemsty był jedynie tradycyjnym horrorowym chwytem, bez większego podtekstu. W filmie Verbińskiego także znalazł się, jak sądzę, przez mechaniczne kopiowanie fabuły oryginału. Ale w ciągu tych kilkunastu miesięcy czasy się zmieniły i dziś, w obliczu narastającego konfliktu ze światem muzułmańskim, myśl o ślepej zemście, za którą karze się na chybił trafił wszystkich przedstawicieli "drugiej strony" nabrała dla mnie dziwnie symbolicznego wydźwięku. Nie mam oczywiście wątpliwości, że to mój własny dopisek do znaczeń filmu - twórcy chyba nie mieli nic takiego na myśli.Pomimo wszystkich wspomnianych różnic, uważam, że filmu japońskiego i amerykańskiego nie dzieli różnica klasy. To raczej różnica założeń i jeśli zaakceptować tę myśl, okaże się że Gore Verbinski zrealizował swoje założenia nie gorzej od Nakaty (choć może z mniejszym poszanowaniem logiki). Oba "Kręgi" w swoim podejściu okazują się efektywnymi filmami grozy, choć każdy na inny sposób - japoński niepokoi i niewiele wyjaśnia, amerykański straszy, ale odpowiada na większość pytań. W tej sytuacji reakcja zależy już od własnych preferencji widza i, biorąc pod uwagę identyczną fabułę, również od tego, który film obejrzymy jako pierwszy. Sam preferuję wersję japońską, która obejrzałem przed filmem amerykańskim. Metody Hideo Nakaty uważam też za subtelniejsze, a jego film za "bogatszy" w sensie większej ilości ciekawych kulturowych odniesień. W obydwu wersjach są bardzo wyeksponowane trzy akty filmów: ekspozycja, konfrontacja i rozwiązanie, a także miejsca zwrotne. Wyraźnie daje się odczuć zasadę kontrastu dźwięku, koloru i obrazu. Moim zdaniem podkład muzyczny jest w wersji amerykańskiej bardziej urozmaicony, gdyż w swoich tonach i melodiach zawiera zarówno elementy niepewności i łagodności, nastroju i grozy. W wersji japońskiej muzyka jest jak gdyby regulatorem napięcia widza, elementem nastroju. Instrumentalnie jest uboższa. Mimo to obydwie wersje obejrzałem z przyjemnością. Czego i innym widzom życzę.
1 Etymologia japońskiego tytułu jest na tyle dziwna, że warto o niej wspomnieć. Koji Suzuki, kończąc pierwszą powieść w cyklu, szukał ciekawego tytułu. Na chybił trafił przeglądał słownik języka angielskiego i rzuciło mu się w oczy słowo "ring", które oznacza jednocześnie krąg, ring, dzwonek telefonu, pierścień i garść jeszcze innych rzeczy. Zakres znaczeń spodobał mu się na tyle, że nie przejmując się treścią powieści nadał książce taki tytuł. W wersji japońskiej, jako że dźwięki w języku japońskim są zbitkami spółgłoskowo- samogłoskowymi, wyszło z tego "Ringu". Pisarz do dziś musi się tłumaczyć o co chodziło z tym tytułem...
[2] Cronenberg inspirowal zresztą "Ringu" bezpośrednio - to on w "Videodromie" wymyślił koncepcję tasmy wideo jako nośnika zła; Hideo Nakata przyznaje, że ostatnią horrorowa scenę nakręcił właśnie jako hołd dla Cronenberga.

Stop podsłuchom.

Po okresie komunizmu w Państwie mamy wiele nie rozwiązanych problemów. Chociażby zadłużenie, bezrobocie zarówno jawne jak i ukryte, źle zorganizowaną gospodarkę i wiele innych. Ciągle spotykamy się z ukrytą nostalgią za tamtym okresem. Różnymi sposobami, metodami próbuje przemycać się rozwiązania z tamtych czasów. Zaczyna się mieszać systemy Państwa totalitarnego z z Państwem demokratycznym z prywatną własnością, wolnością słowa itp. Takim elementem z komunizmu jest dążenie do rozbudowanego, nieefektywnego, kosztownego systemu kontroli. Zupełny brak logiki, albo mamy Państwo wolności słowa, albo Państwo na podsłuchu. Czy podsłuch może być apolityczny, niezależny, ponadpartyjny? Otóż nie! Dlatego zatrzymajmy niepotrzebną i niebezpieczną manię rozbudowy instytucji kontrolujących wszystkich – tak na wszelki wypadek. Proponuję rozpoczęcie szerokiej debaty o poufności i bezpieczeństwie w telekomunikacji. Podsłuchom, inwigilacji STOP! Na jednym z posiedzeń Sejmu planowane było głosowanie nad wnioskowaną przez posłów PiS zmianą ustawy o telekomunikacji wydłużającą z 2 do 5 lat okres retencji danych u operatorów telekomunikacyjnych (w pewnym uproszczeniu oznacza to przechowywanie billingów telefonicznych). Tym samym Polska byłaby jedynym krajem w Europie o 5-letnim okresie retencji danych (w krajach EU jest najczęściej 1 rok, a maksymalnie 2 lata). Ostatecznie ustawa nie została przegłosowana. Powód oficjalny – trwają prace rządu nad uzgodnieniem z operatorami zawężenia ustawy w zakresie przechowywania danych do danych telefonicznych. Powód znany wtajemniczonym – Samoobrona „nie była gotowa bezwarunkowo go poprzeć”. Nie warto zastanawiać się, czy ustawa wróci pod głosowanie, bo to niemal pewne. Pozostaje tylko pytanie, kiedy? Czasami można usłyszeć argument – jestem uczciwy i nie obawiam się podsłuchów. Zgoda, ale czy z takiej szlachetnej postawy wynika skłonność do dzielenia się wszystkimi informacjami ze służbami państwowymi. Jednym z podstawowych praw jest poufność korespondencji. Nikt nie byłby skłonny do zaakceptowania takiego modelu komunikacji, aby każdy list, SMS, e-mail wysyłać do adresata i służb bezpieczeństwa (policji, ABW, CBA, AW, SKW, SWW...).Niedawno miała miejsce premiera niemieckiego filmu „Życie na podsłuchu”. Jego fabuła oparta jest na opowieści, jak to pewien dygnitarz w NRD wykorzystywał państwową służbę STASI do inwigilacji i prześladowania pisarza. Na szczęście dla ofiary oficer bezpieki nawrócił się na dobrą drogę. W Polsce ostatnio taki powszechny przejaw „troski” o bezpieczeństwo rozmów między obywatelami był około 25 lat temu. Podnosząc słuchawkę można było usłyszeć - „...rozmowa kontrolowana...”. Czy ten stan rzeczy powróci w udoskonalonej, ale bardziej nieprzyjaznej obywatelom formie? Wiele zależy od świadomości społeczeństwa, od świadomości obywateli. Od tego, czy będą umieli rozróżnić to, co ich broni, od tego, co depcze lub narusza ich prawa. Tu przeogromna jest także rola mediów. W tej sprawie, media milczały. Czy to milczenie to zgoda na wprowadzanie absurdalnych rozwiązań? Milczenie to zgoda na uleganie manipulacji w ważnych sprawach nie tylko na to co jest, ale także na to co się stanie w naszym kraju. Manipulacja to raczej sugerowanie sądów, oczywistych - ale bezpośrednio nie wyrażonych. Temu, kto manipuluje nie można ostatecznie zarzucić kłamstwa, gdyż go nie było, ale skutek wystąpił taki jakby było kłamstwo. Nie można, gdyż nic nie zostało powiedziane wprost. Wszystko odbywało się w sferze sugestii. Aby manipulować, potrzebna jest informacja o ludzkich zachowaniach i odczuciach. Czyżbyśmy mieli powtórkę z przykrego okresu stalinizmu? Czy ten element rozbudowywania kontroli , inwigilacji i podsłuchów to czasem nie jest przegotowywanie się władz do wprowadzania manipulacji i kłamstwa do życia politycznego? Kłamstwo się wykryje, ale zanim to nastąpi to skutki pozostaną. Czyżby niektórzy politycy chcieli skorzystać dla krótkookresowych politycznie celów skorzystać z tych niecnych metod? Co prawda jest pewna różnica między kłamstwem, a manipulacją. Kłamstwo i manipulacja posługują się zatem innymi środkami. Kłamstwo przekonaniem o pewnym stanie, manipulacja- tylko tego stanu sugerowaniem. Kłamstwo i manipulacja posiadają jednak kilka cech wspólnych. Bez wątpienia zaliczyć do nich należy nieuczciwość. Zarówno zamiarów, jak i działań. Są one więc niezgodne z chrześcijańską moralnością, u podstaw której leży prawda. Manipulacja jest sprzeczna ze wszelkimi zasadami właściwego współżycia społecznego, gdyż nie etyczny jest cel ich działania nastawiony na jakieś korzyści manipulującego kosztem manipulowanego. W działaniu tym manipulowany jest traktowany przedmiotowo jako środek do osiągnięcia korzyści. Jest to sprzeczne z podstawową zasadą równości nadawcy i odbiory w procesie komunikacji społecznej. Celem każdej komunikacji jest przekazanie – wymiana informacji rzetelnej i uczciwej. Manipulacja i kłamstwo te cechy informacji wykluczają definitywnie. Pomimo podobieństw między działaniami manipulacyjnymi i kłamstwem to nie można stwierdzić żeby były to zjawiska tożsame, ale należy stwierdzić, że są równie niebezpieczne dla prawidłowego współżycia społecznego. Dlatego należy stwierdzić, że istnieje głęboka potrzeba aktywizacji Etyków w procesie odkłamywania manipulowanej rzeczywistości, abyśmy mogli sobie jednoznacznie uświadamiać, gdzie leży granica działania przyzwoitego, a gdzie nie należy wchodzić. Jakich metod, sposobów i technik nie należy używać? Jakie szkody sobie i innym wyrządzamy? Musimy być czujni, aby pod pretekstem kontroli nie przywrócono systemu manipulacji i zakłamania. Innymi słowy, aby drzwiami od politycznej kuchni nie wprowadzono nam „osiągnięć” komunizmu. Jest widoczny głęboki problem braku społecznego nadzoru nad wieloma poczynaniami tzw „trzeciej władzy”, co przynosi nam kompromitację nie tylko w kraju, ale również międzynarodową i ludzkie nieszczęścia. Dołożenie do tego totalitarnego podsłuchiwania i kontrolowania sprowadzi nas do republiki „bananowej”. Musimy sobie uczciwie postawić kilka pytań: Czy chcemy sobie zafundować takie warunki życia i pracy? Czy zagraniczni inwestorzy zechcą inwestować w kraju o nagminnym systemie kontroli i podsłuchu? Czy zagraniczni turyści nie zaczną nas omijać? Czy nam się to opłaca? W tym procesie analizy i moralizowania szczególnie środowisk narażonych na wykorzystywanie środków manipulacji należy stosować umiar i dystans z zastosowaniem niezbędnej ufności i logiki własnego postępowania. Jedno jest pewne. Ci, którzy dziś uruchomią billingową machinę muszą wiedzieć, iż w przyszłości mogą sami stać się zakładnikami swojej niczym nieuzasadnionej gorliwości. Musimy sobie postawić pytanie czy występujących problemów nie można rozwiązywać w inny – bardziej cywilizowany sposób? Czy nie byłoby lepiej poszukać przyczyn powstawania nieprawidłowości zamiast decydować się na totalitarną metodę podsłuchów. Nasze społeczeństwo walczyło o normalne warunki życia i pracy, a nie Państwo manipulatorów i podsłuchiwaczy. Zamiast mnożyć nowe byty do kontroli władze powinny szukać oszczędności swego funkcjonowania i dążyć do obniżania danin i normalizowania stosunków międzyludzkich, a nie ich antagonizowania. Dlatego stop podsłuchom!

poniedziałek, 7 kwietnia 2008

Grzyby i bakterie w pożywieniu.

W obowiązującej klasyfikacji organizmów żywych grzyby zaliczane są do królestwa Mycota (Fungi), stąd nazwa ich toksyn - mykotoksyny. Mykotoksyny są toksycznymi metabolitami wtórnymi grzybów (pleśni), należących przede wszystkim do rodzajów Aspergillus, Penicillium i Fusarium. Mogą powstawać w wielu produktach rolnych i w bardzo różnych warunkach. Mikotoksyny mają różnorodne działania toksyczne oraz charakteryzują się wysoką odpornością na temperaturę i dlatego ich obecność w żywności oraz w paszach niesie ze sobą potencjalne zagrożenie dla zdrowia zarówno ludzi jak i zwierząt. Do mikotoksyn wywołujących działanie mutagenne, karcinogenne i teratogenne w organizmie człowieka należą:
§ aflatoksyny;
§ ochratoksyny;
§ trichotecyny;
§ fumonisyny.
Mykologia to nauka o grzybach chorobotwórczych dla człowieka. Drożdże i pleśnie pod nazwą ogólną - grzyby należą do roślin, które nie zawierają chlorofilu, w związku z czym nie mogą odżywiać się samodzielnie, jak rośliny zielone. Dlatego pasożytują na żywych organizmach lub żywią się ich butwiejącymi szczątkami.
Prof. G Enderlein, twierdzi, że: "... rak dla organizmu jego gospodarza powstaje poprzez procesy gnilne i fermentację oraz rozwojowe formy pasożytniczych grzybów i ich rozkład w organizmie (...)”
Określenie "grzyby" zastępuje się często przez "pleśnie" ze względu na ich zdolność rozkładania białek, węglowodanów i alkoholi. W szerszym języku nazwa "pleśnie" obejmuje zarówno pleśnie (wielokomórkowe) jak i drożdżyce (jednokomórkowe). Znamy 2 rodzaje grzybów wielokomórkowych (pleśni):
§ grzybnie wegetatywną, której zadaniem jest przyswajanie z podłoża substancji odżywczych;
§ grzybnię powietrzną, rozrodczą, wytwarzającą spory (komórki rozrodcze), których wygląd stanowi ważna cechę różnicującą w diagnostyce grzybów. Spory znane są pod popularną nazwą jako SPORYSZ.
Pleśnie wytwarzają jedne z najbardziej toksycznych znanych substancji czyli mykotoksyny, szczególnie szkodliwe dla małych dzieci. Niektóre pleśnie wytwarzają bardzo toksyczne substancje, a nawet jedne z najsilniejszych, znanych nam trucizn. Do nich należy AFLATOKSYNA. Testy dr H.R.Clark potwierdzają obecność aflatoksyny w wielu przypadkach raka, w chorobach wątroby, a szczególnie w przypadku jej obumierania i marskości. Z doświadczeń dr J.Jonas wynika, iż 0,01mg tej substancji zaaplikowane trzem szczurom, niezawodnie wywoła u nich w ciągu roku raka wątroby. Toksyna ta zawarta jest w orzeszkach oraz zbożach. Dzięki skażonej paszy dociera też do mleka krowiego i do mięsa zwierząt rzeźnych. Stare ziemniaki, kukurydza, pszenica, zagęszczone soki owocowe, lody, cukierki, piwo (powód raka układu moczowego), ciastka, soki pitne, stare warzywa - wszystkie te produkty zawierają duże ilości pleśni, ich zarodników, toksyn i szkodliwych enzymów produkowanych przez grzyby. Grzyby te szkodzą człowiekowi bezpośrednio, jak też są coraz częściej sprawcami zastraszającej ilości rosnącej liczby alergii. Wystarczy jeden spleśniały, orzeszek ziemny, pistacjowy, jakiś owoc lub warzywo, aby skazić całą dostawę soku, dżemu lub innego produktu. Mimo, iż są metody na wyeliminowanie pleśni (np. jej odcięcie), to nie można tego zrobić z produktami jej metabolizmu - toksynami, które w pożywieniu muszą zostać zneutralizowane w ludzkim organizmie, dopiero przez wątrobę. Z powodu silnej toksyczności, już niewielka ilość mykotoksyn, potrafi zatrzymać prawidłową prace wątroby na kilka dni!
Prof. G Enderlein jest przekonany, że: "(...) Podłożem nowotworów złośliwych jest kwasica metaboliczna i procesy gnilne w organizmie, spowodowane przez pasożytnicze grzyby".
Według dr Devrient, problem raka nie może zostać rozwiązany bez oszacowania we krwi ilości pasożytów i polimorfizmu drobnoustrojów. Formy endobiont w formę endobiosis
Naukowcy coraz częściej mówią na ten temat, ale póki co, leczenie raka nie podąża w kierunku oczyszczania organizmu z pasożytów oraz odtruwania go z ich toksyn i toksyn pochodnych ze środowiska. Rozumny człowiek zatem sam musi dziś poszukać własnej drogi na uzdrowienie organizmu poprzez systematycznie oczyszczanie z pasożytów (grzyby, bakterie chorobotwórcze i robaczyce) oraz o odtruwanie. Dla osób zdrowych zasadne jest stosowanie podobnych kuracji 2 razy w roku. U osób chorych niezbędne jest systematyczne dbanie o czystość wewnątrz organizmu - ciągłe oczyszczanie i odpowiednie odżywianie. Również naturalne enzymy trawienne są tu pomocne. Należy też pamiętać o podstawie systemu obronnego, dbać o mikroflorę jelit, stosować profilaktykę.
Zearalenon jest mikotoksyną powstrzymującą detoksykację benzenu. Dr Clark taka sytuacje spotyka u chorych na AIDS, którzy zawsze wykazują w organizmie obecność zearalenonu.
Wciąż tyle się mówi o grzybach i ich toksynach, kiedy to pacjenci powracają najczęściej od lekarza z diagnozą: gronkowiec złocisty (Staphylococus aureus) lub hemolityczne beta paciorkowce (streptokoki). Najczęściej o grzybach ani widu, ani słychu. Wiele osób latami cierpi na bolesne choroby, wypadanie włosów, swędzącą skórę, krostki itp., ale wyniki badań są w normie. Odpowiedzią "zmęczonego" lekarza tym "histeryzującym" pacjentom jest delikatne wysłanie tegoż pacjenta do... psychologa. Jest rzeczą znaną, iż przeciętny lekarz spogląda na wierzchołek góry lodowej czyli skutki choroby, nie szukając jej przyczyn. Dr Josef Jonas twierdzi, iż lekarz mógłby się zastanowić nad wnioskami z doświadczeń, które wskazują, iż śluzówka kobiecych organów zarażona grzybami (drożdżakami), reaguje zapalenie już po implantacji 5 zarodników gronkowca, podczas kiedy zdrowa śluzówka nie wykaże zaplenia nawet po implantacji miliona zarodników gronkowca! Grzyby Candida i gronkowiec złocisty żyją w symbiozie. Kiedy grzyby zaczynają chronić gronkowce, system immunologiczny przestaje działać, a gronkowiec bez obaw może wykonywać swą życiowa działalność - chorobotwórczą dla organizmu. To spowoduje stany zapalne, anginy, alergie. Podobnie katary alergiczne mają bardziej złożoną etiologię i głębsze przyczyny ich powstawania, niż tylko zwykła nietolerancja na kurz czy pyłki lub pierze. Dlatego też tradycyjne - zbyt powierzchowne leczenie tych dolegliwości antybiotykami, z reguły kończy się tylko ewentualnym stłumieniem objawów i tak faktycznie fiaskiem. Większość problemów chorobowych np. zaburzenia przemiany materii - otyłość, cukromocz (diabetes mellitus), zaburzenia hormonów tarczycy, trzustki, jak również jajników, prostaty, zdaniem dr J.Jonas zawsze związane są z komplikacjami wywołanymi przez pasożyty w tym grzyby. Większość zaburzeń patologii przebiegu menstruacji, spowodowana jest również wpływem grzybów. Za zaburzeniami płodności u mężczyzn oraz u kobiet, bardzo często stoją jady grzybów - mikotoksyny. 20 lat temu drożdżyce wykrywano u 5% kobiet, a obecnie u 90%. Mykotoksyny są niebezpieczne dla zdrowia ludzi i zwierząt, wywołując choroby lub pośrednio wpływając na funkcjonowanie organizmu. Charakteryzują się wyjątkową stabilnością i nie ulegają rozkładowi nawet przy zastosowaniu obróbki w procesach technologicznych. Mogą powodować uszkodzenie wątroby, nerek i centralnego układu nerwowego zarówno u zwierząt, jak i u ludzi. Mięso zwierząt, które jadły pasze porażone mykotoksynami nie jest tak niebezpieczne jak mleko, które stanowi zagrożenie zwłaszcza dla dzieci. W każdym przypadku profilaktyczna kuracje warto rozpocząć od oczyszczania organizmu z pasożytów oraz podawanie dużej ilości naturalnej witaminy C lub suplementem naturalnym. Należy pamiętać, iż zarodniki grzybów mogą żyć w organizmie do 2 lat.
aflatoksyna B2; C17H14O6; silnie muta- i teratogenna, rozkłada się dopiero w ok. 300°C



Pleśnie wytwarzają bardzo toksyczne substancje - jedne z najsilniejszych znanych trucizn. Należy do nich aflatoksyna, którą wytwarzają Aspergillus i Penicillium. Od czasu odkrycia aflatoksyn we wczesnych latach 60 XX wieku, wielokrotnie donoszono o występowaniu różnych mikotoksyn w żywności i paszach. Aflatoskyny (ang. aflatoxin) wytwarzane są przez rozmaite, choć nie wszystkie pleśnie. Stwierdzono np., że Aspargillus flavus, Aspargillus parasiticus, Aspragillus niger atakują często orzeszki arachidowe, wytwarzając potężnie rakotwórczą aflatoksynę. Działanie aflatoksyny zostało dokładnie przebadane. Wiele testów przeprowadzonych przez naukowców m.in. biochemika dr H. R. Clark, potwierdzają obecność aflatoksyny w organizmie osób chorych na raka. "Mogła się nagromadzić, ponieważ organizm nie zdołał zneutralizować jej dostateczenie szybko" - jak pisze dr Clark w swojej książce "Kuracja życia". Testy dr H.R.Clark potwierdzają obecność aflatoksyny w wielu przypadkach raka, w chorobach wątroby, a szczególnie w przypadku jej obumierania i marskości. Z doświadczeń dr J.Jonas wynika, iż 0,01mg tej substancji zaaplikowane trzem szczurom, niezawodnie wywoła u nich w ciągu roku raka wątroby. Nie ma dzisiaj wątpliwości, że niektóre mikotoksyny są nadal przyczyną chorób, cierpień a nawet śmierci, szczególnie w rozwijających się krajach tropikalnych i subtropikalnych. Jeden z ostatnio opisanych wypadków miał miejsce w 1988 roku w Malezji, podczas chińskiego Festiwalu Dziewięciu Bóstw Cesarskich (Chinesee Festival of the Nine-Emperor Gods), gdzie jak mocno podejrzewano, zanieczyszczony aflatoksynami makaron spowodował śmierci trzynaściorga dzieci spośród czterdziestu pięciu ofiar zatrucia. Chociaż tak ostre efekty toksyczne są obserwowane tylko wyjątkowo, długotrwałe narażenie na niskie stężenia poszczególnych mikotoksyn może powodować różne choroby przewlekłe jak np. nowotwory wątroby i nowotwór nerek. Dlatego zasadnicze znaczenie ma ustalenie, które mikotoksyny oraz jak często i w jakich ilościach występują naturalnie. Zanieczyszczenie mikotoksynami żywności i pasz w bardzo wysokim stopniu zależy od warunków środowiska, które umożliwiają wzrost pleśni i powstawanie mikotoksyn. Produkty rolne mogą ulec zanieczyszczeniu w każdym momencie, począwszy od rozwoju rośliny na polu, poprzez zbiór, jak też w trakcie obróbki, przechowywania i transportu gotowego artykułu. Ponieważ na każdym z tych etapów skład flory grzybowej jest różny, w wyniku zaniedbań podczas produkcji, obróbki i przechowywania produkt może zostać zanieczyszczony różnymi mikotoksynami. Aby powstały mikotoksyny musi dojść do zakażenia żywności pleśniami, ale nie zawsze zapleśniała żywność zawiera mikotoksyny. I na odwrót, fakt, że produkty rolne zawierają niewiele pleśni nie oznacza, że są wolne od mikotoksyn. Wiele toksyn jest niewrażliwych na obróbkę cieplną, w wyniku czego są stabilne w przeciętnych warunkach stosowanych podczas gotowania i przygotowywania żywności, dlatego mogą pozostawać w produkcie długo po zniknięciu pleśni.
Odkrycie alfatoksyn:
W 1960 roku więcej niż 100,000 młodych indyków na hodowlach drobiu w Anglii zdechło w trakcie kilku miesięcy od jakiejś nowej choroby, która została określona choroba "Turkey X". Wkrótce okazało się, że choroba nie ograniczyła się tylko do indyków. Kaczuszki i młode bażanty też zostały dotknięte wysoką śmiertelnością. Dokładny przegląd tych przypadków pokazał, że zwierzęta te żywione były orzeszkami Brazylijskimi. Intensywne śledztwo podejrzanego orzechowego posiłku zostało przedsięwzięte. Szybko został znaleziony sprawca - ten orzechowy posiłek był wysoce toksyczny dla drobiu i kaczuszek z symptomami typowymi dla choroby "Turkey X". Hipoteza doświadczeń z 1960 r. dotyczyła natury toksyny sugerowanej, jako pochodzącej od pleśni. Faktycznie wynika z badań z 1961 roku, iż sprawcą wyprodukowania toksyny, okazał się grzyb Aspergillus flavus, a toksyna ta została nazwana Aflatoxin od nazwy początkowych liter grzyba (A. flavis --> Afla). To odkrycie doprowadziło do rosnącej świadomości potencjalnych przypadków tych substancji jako środków zanieczyszczających pożywienie dla ludzi i karmę dla zwierząt - groźne zanieczyszczenie powodujące choroby, a nawet śmierć ludzi i zwierząt. Aflatoxins to toksyczne metabolity wyprodukowane przez grzyb o nazwie kropidlak żółty w jedzeniu lub na jedzeniu, którym pasożyty te żywią się. Aflatoksyny są jednymi z najlepiej znanych i najsilniej działających mikotoksyn na świecie. Łączy się je z różnymi chorobami, których przyczyną jest zatrucie aflatoksynami żywego inwentarza, domowych zwierząt i ludzi. Obszar aflatoksyn ma swój wpływ dzięki pewnym środowiskowym czynnikom - zasięg zanieczyszczenia zmieniać się może z geograficznym miejscem, rolniczymi i agronomicznymi praktykami i podatnością towarów do odnoszącego się do grzybów ataku podczas przednówka, przechowywania składowanie i okresy przetwarzania. Z tego też powodu, aflatoksyny wymienia się w składzie możliwości jako broń chemiczna i związane z nią zagrożenia. Ponieważ jest zrozumiałe, że absolutne bezpieczeństwo nigdy nie jest osiągalne, wiele krajów usiłowało ograniczyć obecność aflatoksyn przez narzucanie rozporządzeń, nadzorujących ograniczenia na towarach zamierzonych dla użycia jako pożywienie. Aflatoksyny otrzymały większą uwagę niż inne mikotoksyny z powodu ich zademonstrowanego potężnego rakotwórczego działania u podatnych zwierząt w laboratorium i ich dotkliwych toksykologiczny skutkach w ludziach. Aflatoksyna, obok hormonalnych środków oraz środków antykoncepcyjnych, oficjalnie została uznana za rakotwórczą, zgodnie z ROZPORZĄDZENIEM MINISTRA ZDROWIA (Dz. U. Nr 121, poz. 571) z dnia 11 września 1996 r.
Podejrzewana żywość o największe zanieczyszczenie:
Aflatoksyny często zdarzają się w zbiorach zbóż. Są też dostrzegane czasami w mleku, serze, fistaszkach - orzeszkach ziemnych tzw. arachidach, cottonseed (nasienie bawełny), orzechach, orzechach kokosowych, migdałach, figach, kukurydzy, w zbożu, przyprawach i innym pożywieniu szczególnie w wilgotnych rejonach tropikalnych. Mleko, jajka i produkty z mięsa czasami są zanieczyszczone z powodu zwierzęcej konsumpcji paszy zanieczyszczonej aflatoksyną. Jednakże towarami z najwyższym ryzykiem zanieczyszczenia aflatoksynami są zboża, migdałami, orzeszki ziemni i cottonseed. Aflatoksyna uważana jest za substancję o działaniu mutagennym i rakotwórczym, a przez to za jedną z przyczyn pierwotnego raka wątroby, zwłaszcza u tych osób, które przeszły wirusowe zapalenie wątroby typu B.
Deoksyniwalenol (DON, Womitoksyna) - toksyna wytwarzana przez grzyby Fusarium culmorum i Fusarium graminearum na ziarnie zbóż uprawianych w strefie klimatycznej umiarkowanej. Objawy działania po spożyciu trichotecyn w żywności mogą być różnorodne. Należą do nich biegunki oraz anoreksja wywołana stanami zapalnymi nabłonka jelita cienkiego, silnie niszczą kod genetyczny komórek wątroby. W krwi obwodowej spotyka się leukopenię. Jest ona silną hepatotoksyną - toksyną mutująca komórki wątroby.
Ochratoksyna A (OTA) jest produkowana przez grzyby z rodzaju Penicillium i Aspergillus. Wykazuje wysoką toksyczność w stosunku do wielu gatunków zwierząt, zwłaszcza świń. Jest postrzegana jako główny czynnik sprawczy chorób nerek u świń. OTA wykazuje działanie teratogenne, zaburza metabolizm węglowodanów u kurcząt, działa immunosupresyjnie (obniża odporność) i kancerogennie (rakotwórczo). Ochratoksyna A powoduje zaburzenia czynności nerek (Aspargillus ochraceus), jest rakotwórcza, powoduje wady rozwoju płodu i zaburzenia układu immunologicznego. U zwierząt, które mają kilka "żołądków" (np. krowa), toksyna ta ulega rozkładowi, więc z tego punktu widzenia niebezpieczne dla człowieka są tylko zwierzęta, które mają jeden żołądek np. świnie (wyroby wieprzowe w tym nereczki, które nie należą do zdrowych dań).







Tabela 1.Granice wykrywalności ochratoksyny A w żywności i płynach biologicznych metodą powinowactwa immunologicznego:

Matryca /produkty żywnościowe
Granice wykrywalnościng/g lub ng/ml
Ziarna kawy zielonej i palonej
0,5 ng/g
Ziarna kawy palonej
0,1-0,5 ng/g
Ziarna kawy palonej
0,3 ng/g
Kawa rozpuszczalna
0,2 ng/g
Napoje kawowe
0,025 ng/ml
Zboża i produkty zbożowe
0,2 ng/g
Pszenica
0,25 ng/g
Zboża
1 ng/g
Piwo
0,05-0,1 ng/ml
Wino, sok winogronowy
0,003-0,005 ng/ml
Nerka wieprzowa, kiełbaski zawierające krew
0,2 ng/g
Surowica ludzka
0,005-0,01 ng/ml
Mleko krowie
0,005 ng/ml
Żywność dla zwierząt
0,3 ng/g

Potulin to podstawowa toksyna pleśniowa owoców, powstająca najczęściej przy jego stłuczeniu. Jak wynika z badań dr Clark, patulina jest szczególnie niebezpieczna, gdyż wytwarzająca ją pleśń - grzyby: Aspergillus clavatus, Penicillium expansum, Botrytis, P. roquefortii, P. claviforme, P. griseofulvum, mogą się rozwijać w jelitach w postaci wykwitów. W takich miejscach bakterie jelitowe, pałeczki okrężnicy i Shigelle mogą wywołać infekcję. Mogą przedostać się przez ścianki jelita do wnętrza organizmu, opanować słabe tkanki oraz cysty i guzy. Jeśli człowiek cierpi na chorobę nowotworową, musi odstawić na kilka tygodni owoce (przede wszystkim banany i cytryny, która są w tym okresie niebezpieczne). Jeśli je już spożywa,musi obierać je dokładnie, aby dostrzec każde obicie tkanki miąższu. Należy stosować też silne zioła niszczące pleść w jelitach. Musisz też zapamiętać, iż do reinfekcji, wystarczy zaledwie np. jedno nadpsute winogrono lub przejrzały banan. W latach 60 XX wieku dr Jarvis w swojej książce "Folk Meducune" (Medycyna ludowa), zaproponował używanie octu i miodu jako napój wraz z wodą do picia. Ze względu na zawartość potasu zalecał jabłkowy ocet winny, który wtedy robiono z dobrych jabłek. Obecnie wszystkie zwykłe odmiany są skażone pleśniami. Patulina - toksyna pochodząca ze spleśniałych owoców w tym jabłek, została dokładnie zbadana przez naukowców. Skaża ona zarówno ocet, jak i sok oraz koncentrat jabłkowy i drzemy. Wg. biochemika dr Clark, należy stosować wyłącznie dodatki żywieniowe z białego, destylowanego octu, nawet jeśli brakuje mu potasu, aromatu i popularności, a brakujący minerał z łatwością można uzupełnić podając suplementację
Sporysz (Secale cornutum) jest grzybem atakującym zboża, głównie żyto. Miód często zawiera sporysz, zatem nie jest też idealnym pożywieniem. Pleśń ta powoduje dziwne doznania i zachowania. Regulacje prawne określające dopuszczalną ilość sporyszu w żywności nie zapewniają dostatecznej ochrony. Produkty uboczne sporyszu, są stosowane w lekach farmakologicznych służących leczeniu migreny. W skutek przedawkowania tych leków może nastąpić poważne zatrucie wątroby solwentami, śpiączka oraz swobodne ich odkładanie się w siatkówce oka. Sporysz jest bardzo toksyczny dla wątroby. Wątroba jest elastycznym narządem i potrafi się regenerować, jeśli nie przeszkodzi jej w tym pleśń pochodząca z pożywienia lub leków. Wystarczy odpowiednie odżywianie oraz konieczne dłuższe oczyszczanie suplementami naturalnymi i wątroba będzie "jak nowa". Na sporysz narażone są również osoby stosujące często pożywienie składające się z zimnych przekąsek zbożowych, które mogą sprzyjać rozwojowi grzyba. Aby chronić i ocalić wzrok, należy zatem przestrzegać unikania niebezpiecznego pożywienia, które mogłoby zawierać sporysz. Należy unikać pleśni w produktach żywnościowych, jak również dodatków zbożowych w "smacznych" jogurtach, które również często bywają skażone zarodnikami grzybów oraz musli. Secale cornutum zawierający wiele alkaloidów, powoduje poronienia, skurcze naczyń wieńcowych upośledzające ukrwienie serca i kończyn, zaburzenie czynności tętnic i żył czyli np. chorobę niedokrwienną serca, niedotlenienie, chromanie przestankowe, ciągłe zimno w ręce i nogi oraz ich bladość czy też żylaki i zła praca zastawek pod kolanami. Ciekawostką jest fakt, iż wraz z berylem, sporysz przyczynia się do rozwoju alkoholizmu. Sporysz występuje obficie w napojach alkoholowych (wino, piwo, wódka, koniak oraz ziołowe wyciągi na alkoholu). Alkohol i sporysz wchodzą w interakcję wzmacniającą działanie każdego z nich. Należy chronić wątrobę przed pleśnią i sporyszem, aby uchronić się przed szkodliwym nałogiem. a także poprawić stan neurotransmiterów w mózgu, Należy unikać nalewek ziołowych z alkoholem. Trzeba stosować tylko samodzielne zioła w kapsułkach, tabletkach, w soku lub jako herbatki z ziół kupowanych luzem. Często zakażenie sporyszem przypisywane jest alergiom. Mechanizm polegający na "niewydolności" wątroby dobrze pasuje do koncepcji - ALERGIA. Jeśli dziecko zachowuje się dziwnie, pierwsza reakcja powinna polegać na wyeliminowaniu z diety produktów "niebezpiecznych": miód, płatki i musli, papki zbożowe, orzechy, syrop klonowy i wszelkie ziółka na alkoholu np. AMOL. Nie można zapominać o podawaniu naturalnej witaminy C z róży (unikajmy synestetycznych - zakwaszających organizm witamin np. krystalicznej witaminy C). Pożywienie należy podawać zawsze świeże. Sporysz jest zawsze spotykany w przypadku ataków padaczkowych. Naukowcy zastanawiają się, że być może już on sam również wywołuje napady drgawek. W końcu padaczka jest przypadłością znaną od czasów starożytnych, istniejącą znacznie wcześniej niż zaczęto produkować chemikalia i rozpuszczalniki. Podobnie, sporysz jest zawsze obecny u schizofreników wraz z różnymi innymi mykotoksynami. Pleśń - szczególnie sporysz, ma działanie zwężające naczynia krwionośne, zmniejszając dopływ tlenu. Zwężenie naczyń krwionośnych w mózgu może prowadzić do niedotlenienia oraz np. do udaru. Sporysz jest również obecny u schizofreników, inne mykotoksyny również. Od rodzaju i zmienności toksyn, zmieniają się też objawy: od nerwicy natręctw do paranoi, omamów, aż do stuporu (odrętwienia). Podrażnienie skóry jest dolegliwością znaną od dawna. ogień św. Antoniego spowodowany był zatruciem sporyszem (grzybem zbożowym). Należy pamiętać o tym, że sporysz tworzy LSD - dwuetyloamid kwasu lizerginowego - substancję nieodpowiednią dla umysłu chorego. Tego typu ergotoksyny - np. LSD - działają w wyjątkowo małych dawkach (mniejszych niż 1 mikrogram to np. 1/1000 masy muchy) i nie rozkłada ich wysoka temperatura. Są toksyczne szczególnie dla niemowląt i starszych dzieci. Ich ślady można znaleźć w płatkach śniadaniowych, ziarnistym pieczywie, w miodzie, w winach i innych alkoholach. Toksynę tę zneutralizuje naturalna witamina C. Witamina C zabezpieczy przed przykrymi skutkami toksyn, wolnych rodników, pleśni, bakterii chorobotwórczych, wirusów i wielu innych problemów ze zdrowiem. Jeśli pojawia sięnietypowe zachowanie, wypowiadanie okrutnych, przykrych słów, złych, złośliwych opinii, niezwykłe, irracjonalne zachowania, brak panowania nad emocjami, brak poczucia rzeczywistości, agresja - należy pilnie podjąć kuracje oczyszczania z toksyn, jak również regeneracje wątroby i całego organizmu. Aby zniwelować toksyny pochodne od sporyszu, wystarczy dodać do pożywienia naturalną witaminę C. Rozkład sporyszu przez wątrobę trwa dłużej (do 20 minut) po podaniu witaminy C. Trzeba pamiętać o długotrwałej profilaktyce poprzez zastosowanie suplementów chlatowanych. Na koniec bardziej naukowe zagadnienie dla fizyków a dla pozostałych ciekawostka - częstotliwość sporyszu jak podaje dr H.R.Clarc to 295KHz.
Toksyny trichotecynowe ( TOKSYNA T-2, womitoksyna, dwuacetooksyscirpenol) należą do blisko spokrewnionych związków chemicznych wytwarzanych przez grzyby pleśniowe z rodzajów: Fusarium (f.ayenaceum, f.culmorum, f.greaminearum) Cephalosporium, Myrothecium, Trichoderma i Stachybotrys. Według najnowszych danych z piśmiennictwa są one, obok aflatoksyn, silnymi hepatotoksynami (toksynami niszczącymi wątrobę). Silnie niszczą tkanki wątroby, a najwyższą aktywnością zmian materiału genetycznego komórek wątrobowych charakteryzują się trichotecyny: T-2 toksyna, womitoksyna (DON) oraz dwuacetooksyscirpenol (DAS). Toksyna T-2 oraz dwuacetooksyscirpenol (DAS) są wytwarzane przez grzyby rodzaju Fusarium: Fusarium culmorum oraz Fusarium equiseti pasożytujące na zbożach rosnących w Europie Północnej. Na ziarnie zbóż uprawianych w strefie klimatycznej umiarkowanej najczęściej występują grzyby Fusarium culmorum i Fusarium graminearum wytwarzające womitoksynę. Rozwojowi grzybni i tworzeniu trichotecyn sprzyjają obfite opady i pojawianie się owadów roznoszących zarodniki grzybów. Objawy działania, po spożyciu trichotecyn w żywności, mogą być różnorodne. Należą do nich biegunki oraz anoreksja wywołana stanami zapalnymi nabłonka jelita cienkiego. W krwi obwodowej spotyka się leukopenię.
Zearalenon (toksyna F-2) jest mikotoksyną o własnościach estrogennych wytworzoną przez grzyb Fusarium graminearum i Fusarium culmorum, wytwarzana przez te grzyby na zbożach, a szczególnie na kukurydzy i produktach z niej wytworzonych. Zearalenon przy koncentracji w paszy około 1 ppm wywołuje u zwierząt procesy feminizacyjne. Wyższe koncentracje (50-100ppm ) powodują poważne zaburzenia rozrodu utrudniające zapłodnienie, owulację , implantację zarodków i ich prawidłowy rozwój , a w konsekwencji powodują osłabienie żywotności nowonarodzonych zwierząt. Jej estrogenne działanie, powodujące bezpłodność u świń i bydła spożywających pasze z zawartością zearalenonu na poziomie od 6.8mg/kg do 14mg/kg. Obecność tej toksyny w mniejszych stężeniach (około 70.5mg/kg) potwierdzono w badaniach próbek mąki kukurydzianej i płatków kukurydzianych. Zearalenon ma działanie toksyczne dla komórek wątroby.

czwartek, 3 kwietnia 2008

Hummer na biopaliwo

Jeśli taka marka jak Hummer do swojej oferty dołącza bardziej ekologiczne modele, w tym przypadku zasilane biopaliwami, znaczy to, że faktycznie do walki o czystsze środowisko włączyli się już chyba wszyscy producenci.Hummer w wersji E85 Pierwszym modelem Hummera, który będzie mógł być zasilany paliwem E85 (w którym aż 85% może stanowić bioetanol), ma być Hummer H2 w wersji pickup. Auto to powinno pojawić się w sprzedaży już w przyszłym roku, podobnie jak nieco później standardowa wersja modelu H2.Informację o takich planach GM, do którego należy marka Hummer, zdradził Larry Burns, wiceprezes koncernu ds. badań i rozwoju, podczas uroczystego otwarcia nowej stacji paliwowej w Teksasie. Stacja ta, położona niedaleko punktu dealerskiego, gdzie sprzedawane są auta marek Chevrolet i Hummer, została wyposażona w dziewięć dystrybutorów, z których poleją się paliwa E85, E10 oraz biediesel.General Motors zapowiedział zresztą spory nacisk na auta napędzane tego rodzaju paliwami. Na drogach USA jeździ obecnie ok. 3 mln samochodów tego koncernu dostosowanych już do tego paliwa, jednak do 2010 r. firma chce podwoić produkcję aut typu flex-fuel, ze szczególnym naciskiem na wersje E85. W tym to celu już w przyszłym roku w gamie modelowej GM pojawi się 15 nowych wersji typu FlexFuel.

środa, 2 kwietnia 2008

Problemy z żywnością

Rządy w całym rozwijającym się świecie pospiesznie zwiększają import artykułów rolnych i ograniczają ich eksport w dążeniu do powstrzymania wzrostu cen żywności i zapobieżenia niepokojom społecznym.
Arabia Saudyjska zredukowała we wtorek cła importowe na cały szereg artykułów żywnościowych, w tym na pszenicę z 25 procent do zera, a ponadto również na drób, produkty mleczarskie i oleje roślinne. W poniedziałek Indie zniosły cła na oleje jadalne i kukurydzę oraz wprowadziły zakaz eksportu wszystkich gatunków ryżu poza wysoko cenioną odmianą basmati, podczas gdy Wietnam, trzeci co do wielkości eksporter ryżu na świecie, oznajmił, że zredukuje w tym roku eksport tego towaru o 11 procent.Posunięcia te oznaczają szybkie odchodzenie od ochrony rolników, którzy na ogół są beneficjentami ceł na import artykułów żywnościowych, w kierunku chronienia konsumentów przed niedoborami żywości i rosnącymi cenami. Ekonomiści ostrzegają jednak, że tego rodzaju działania grożą rozkręceniem spirali wzrostu światowych cen żywności, które i tak poszły w górę w wyniku rosnącego popytu na rynkach wschodzących, takich jak Chiny i Indie oraz presji na tereny uprawne spowodowanej zwiększeniem produkcji biopaliw.- Na tym rynku jest tak wielu spekulantów, że gdy zdarzy się cokolwiek mającego wpływ na podaż, reakcja jest natychmiastowa. Rynki są bardzo napięte i gdy widzi się eksporterów netto nakładających ograniczenia na eksport w celu ustabilizowania krajowych cen żywności, wywołuje to nerwowość na rynku – stwierdził Paul Braks, analityk cen towarowych w Rabobanku, jednym z największych pożyczkodawców w agrobiznesie. Wyraził przy tym pogląd, że niestabilność cen artykułów żywnościowych zwiększają problemy na rynkach finansowych. – Kryzys kredytowy pchnął wielu inwestorów w stronę towarów jako bezpiecznej przystani. Jeśli się na tym sparzą, to się wycofają – dodał.Minister handlu Indii Kamal Nath oświadczył, że niedobory żywności stają się jedną z najbardziej pilnych kwestii w handlu. – Jest to chyba nasz problem numer jeden. Światowe zapasy żywności nigdy nie były na niższym poziomie – powiedział. Indie, które stały się samowystarczalne w zakresie żywności w latach 70., w ciągu ostatnich dwóch lat importowały znaczne ilości pszenicy i innych podstawowych artykułów żywnościowych w odpowiedzi na niedobory i rosnące ceny.Braks stwierdził, że nawet wysoko wydajni producenci w rodzaju Ukrainy nakładają ograniczenia na eksport pszenicy, choć dobre zbiory w jesieni mogą doprowadzić do skierowania większej ilości zboża na światowy rynek. W kategoriach średnioterminowych wysokie ceny mogą stać się zachętą do zagospodarowania większych obszarów ziemi, zwłaszcza na Ukrainie i w Rosji. – Światowe ceny zbóż będą prawdopodobnie wysokie i niestabilne w następnych dwóch latach zbiorów, a od 2010 roku reakcja po stronie podaży powinna zacząć sprowadzać ceny powoli w dół – dodał Braks.Spory wokół współudziału w kosztach i korzyściach wynikających z wyższych cen żywności zyskały na politycznym znaczeniu w wielu krajach rozwijających się w miarę jak rośnie presja na rządy, wynikająca ze spadku siły nabywczej ludności, zwłaszcza miejskiej biedoty. Światowe ceny ryżu wzrosły o jedną trzecią od początku roku, zaś rosnące ceny soi wywołały protesty w krajach takich jak Indonezja.W Argentynie rolnicy protestują przeciwko planom rządu Cristiny Fernandez przewidującym redystrybucję korzyści wynikających ze wzrostu cen towarowych poprzez zwiększenie podatków od eksportu soi i innych upraw. Na Filipinach agenci rządowi przeprowadzają kontrole magazynów podejrzewanych o przechowywanie ryżu.

wtorek, 1 kwietnia 2008

Filozofia przyrody w ujęciu Fridricha Wilhelma Josepha von Schellinga

Fridrich Wilhelm Joseph von Schelling w serii prac, (wśród których należy wymienić: Myśli o filozofii przyrody – 1797, O duszy świata – 1798, p pierwszy zarys systemu filozofii przyrody – 1799, Wprowadzenie do zarysu systemu filozofii przyrody albo o pojęciu spekulatywnej fizyki – 1799, O prawdziwym pojęciu filozofii przyrody – 1801,) o filozofii przyrody wyraził własny pogląd na przyrodę jako bezpośredni przejaw Absolutu, jako samoorganizujący się, dynamiczny i teologiczny system, wznoszący się jak gdyby do poziomu, na którym wyłania się świadomość oraz dokonuje się poznanie przyrody przez nią samą w człowieku i poprzez niego. W swoim rozmyślaniu Schelling przechodzi od tego, co przedmiotowe, do tego, co podmiotowe, od najniższych szczebli przyrody do sfery organicznej ujmowanej jako przygotowanie do świadomości. Dewizą Schellinga jest stwierdzenie, że „naczelne zadanie wszelkiej filozofii polega na rozwiązaniu problemu istnienia świata”[1] Przyroda zostaje ukazana jako bezpośredni obiektywny przejaw Absolutu, a zarazem jako wyraz i przejaw ducha. Czynnikiem wprowadzającym podział między tym, co podmiotowe, a tym co przedmiotowe, co idealne, a co realne, jest rozwój refleksji w formie filozofii. Jeśli myślimy pozarefleksyjnie, to człowieka trzeba pojmować jako stanowiącego jedność z przyrodą, to znaczy jako doświadczającego jedności z przyrodą na poziomie bezpośredniości odczuć. Refleksja ufundowała i uwieczniła rozróżnienie między przedmiotowym, zewnętrznym światem przyrody, a podmiotowym, wewnętrznym życiem przedstawienia i samoświadomości, uwieczniła rozróżnienie między przyrodą, a duchem. Jednocześnie to zdolność do refleksji odróżnia człowieka od zwierzęcia. Według Schellinga wszelkie badanie przyrody zakłada jej inteligibilność. Każdy eksperyment polega na stawianiu pytania przyrodzie, która jest zmuszona do udzielenia odpowiedzi, która w człowieku i poprzez niego poznaje siebie. Przyroda musi być na wskroś idealna, gdyż jest „zewnętrznym” uprzedmiotowieniem Absolutu. Ludzka wiedza o przyrodzie jest jej wiedzą o sobie samym.
Rozwinąć filozofię przyrody, to rozwinąć systematyczną idealną konstrukcję przyrody. Fizyka często eksperymentalna nie zasługiwałaby na miano nauki. Byłaby ona „jedynie zbiorem faktów, sprawozdań z tego, co zaobserwowano, z tego, co zdarzyło się czy to w naturalnych, czy w sztucznie wytworzonych warunkach”. Możliwa jest często teoretyczna konstrukcja czy dedukcja materii oraz podstawowych typów ciał nieorganicznych i organicznych. Przyroda konstruuje się sama pod baczną kontrolą umysłu. Rozwój systemu przyrody jest koniecznym i kroczącym naprzód wyrażaniem samej siebie przez idealną przyrodę. Poprzez doświadczenie dowiadujemy się o istnieniu sił przyrodniczych oraz rzeczy nieorganicznych i organicznych. W tym procesie rola filozofii sprowadza się do ujawnienia niezbędnych wzorców teleologicznych. Schelling wyróżnia trzy poziomy – jedności przyrody. Pierwszy poziom to wytworzenie organizmu, czyli przeistoczenie się elementów nieorganicznych w organiczne. W tym procesie muszą istnieć siły samoograniczające. Wzajemne oddziaływanie nieorganicznej aktywności i powstrzymującej siły rodzi najniższy szczebel przyrody – „ogólną strukturę świata i ciągi ciał”, nazwane pierwszą potencją przyrody. Ten pierwszy etap to masa. Drugą jednością czy potencją w budowli przyrody jest powszechny mechanizm – światło i proces dynamiczny- czyli dynamiczne prawa rządzące ciałami. Jest to kolejny etap przetworzenia materii. Trzecia jednościa jest organizm, który generuje zjawiska wrażliwości, pobudliwości i rozmnażania. Jest to synteza poprzednich jedności. Na wyższym szczeblu życie zmysłów jest bardziej rozwinięte. Szczytowy punkt jest osiągany w organizmie ludzkim, który najbardziej wyraziście manifestuje idealność przyrody i jest punktem przejścia do świata refleksji przyrody nad sobą samą. Wyraźnie widać biegunowość, która czyni świat systemem, czyli pojawia się temat duszy świata. Dusza sama w sobie nie jest inteligencją. Jest to zasada organizująca, która ujawnia się w przyrodzie, a która uzyskuje świadomość w ludzkim Ja i dzięki niemu. W tym miejscu pojawia się element ewolucji. Jednak ewolucja nie jest w ujęciu Schellinga pierwszoplanowym tematem jako genetyczna historia przyrody, lecz idealna czy teoretyczna jej konstrukcja, którą cechuje bogactwo idei. Przyroda jest bezpośrednią i obiektywną manifestacją Absolutu.
[1] F.W.J.von Schelling, Listy filozoficzne o dogmatyzmie i krytycyzmie, W I, s.237.