Udział Kanady w całkowitym handlu zagranicznym Państw Członkowskich UE zmniejszył się, między 2000 a 2007 r. W 2007 r. wyniósł on 2.1% w eksportowanych i 1.6% w importowanych przez państwa UE dobrach, czyniąc Kanadę jedenastym, najważniejszym partnerem handlowym Wspólnoty Europejskiej - podał Europejski Urząd Statystyczny - Eurostat, przy okazji szczytu Unia Europejska - Kanada, który miał miejsce 17 października 2008roku. Od 2000 do 2007 r., eksport dóbr z Państw Członkowskich Unii Europejskiej do Kanady wzrósł z 21.1 miliarda euro do 25.9 miliarda, przy równoczesnym wzroście importu z Kanady z 19.0 miliardów do 23.3 miliarda euro. W wyniku tego nadwyżka w handlu państw UE z Kanadą wzrosła nieznacznie z 2.1 miliarda w 2000 r. do 2.6 miliarda w 2007 r.Największą nadwyżkę zarejestrowano w Niemczech a największy deficyt w Wielkiej Brytanii. Ponad trzy czwarte eksportowanych przez Unię Europejską i ponad 60% importowanych towarów w 2007 r. stanowiły wyroby przemysłowe. Szczegółowo, UE eksportuje do Kanady głównie lekarstwa, samochody, surową i rafinowaną ropę naftową a także silniki do samolotów, natomiast najczęściej importowanymi wyrobami są uran, nikiel, diamenty, węgiel i samoloty.Spośród 27 Państw Członkowskich UE największym eksporterem do Kanady były w 2007 r. Niemcy (6.3 miliarda euro i 24% całkowitego eksportu). Na kolejnych pozycjach znalazły się: Wielka Brytania (4.8 miliarda euro, 19% eksportu), Włochy (2.8 miliarda, 11%) i Francja (2.6 miliarda euro i 10% całkowitego eksportu). Największymi importerami zostały: Wielka Brytania (8.2 miliarda euro, 35% całkowitego importu), Holandia (2.7 miliarda euro i 12% importu) oraz Niemcy (2.6 miliarda euro i 11% importu). Najwyższą nadwyżkę w handlu zarejestrowano w Niemczech (+3.7 miliarda euro) i we Włoszech (+1.1 miliarda euro), natomiast największy deficyt w Wielkiej Brytanii (-3.4 miliarda euro).W 2007 r. przedmiotem eksportu z UE do Kanady, wielkości 11.2 miliarda euro i przedmiotem importu z Kanady, wielkości 9.5 miliarda euro były również usługi. Oznacza to, że w handlu usługami z Kanadą pojawiła się w UE nadwyżka 1.8 miliarda euro. W 2005 r. nadwyżka ta wynosiła 1.3 miliarda euro a w 2006 r. 2.0 miliardy euro. Nadwyżkę przyniosły głównie usługi transportowe (+1.1 miliarda euro) i usługi finansowe (+0.7 miliarda euro). Handel z Kanadą to 2.2% całkowitego handlu usługami UE.Silny wzrost europejskich FDI w KandzieLiczba zagranicznych inwestycji bezpośrednich (ang. Foreign Direct Investment - FDI) Unii Europejskiej w Kanadzie silnie wzrosła. Inwestycje przyniosły w 2007 r. zyski wielkości 58.3 miliona euro, w porównaniu do 12.0 miliarda euro w 2005 r. i 30.1 miliarda w 2006 r. Zagraniczne inwestycje bezpośrednie Kanady w państwach Unii Europejskiej wzrosły z 7.8 miliarda euro w 2005 r. do 9.0 miliarda euro w 2006 i 2007 r. Głównymi inwestorami w Kanadzie byli Wielka Brytania (31.4 miliarda euro), Holandia (10.3 miliarda euro), Szwecja (6.4 miliarda euro) i Francja (2.5 miliarda euro).Zgodnie z najnowszymi szacunkami Europejskiego Urzędu Statystycznego, w bieżącym handlu zagranicznym państw Unii Europejskiej odnotowano deficyt wielkości 30.9 miliarda euro w drugim kwartale 2008 r., w porównaniu do deficytu 10.2 miliarda euro w drugim kwartale 2007 r. i deficytu wielkości 20.1 miliarda euro w pierwszym kwartale 2008 r. W drugim kwartale 2008 r., w porównaniu z drugim kwartałem 2007, deficyt handlu dobrami wzrósł znacząco (-49.0 mld euro w porównaniu do -28.3 mld), podczas gdy nadwyżka w handlu usługami zmniejszyła się (+20.5 mld euro w porównaniu do +24.5 mld). Nadwyżka na rachunku przychodów wzrosła (+9.7 mld w porównaniu do +5.5 mld), podobnie do deficytu na aktualnym rachunku transakcji, który zwiększył się nieznacznie (-12.1 mld euro w porównaniu do -11.8 mld).Nadwyżkę odnotowaną w handlu usługami (+20.5 mld euro) spowodowały głównie nadwyżki w sektorze "innych usług biznesowych", do których należą: różnorodna działalność gospodarcza, usługi profesjonalne i techniczne (+8.1 mld), usługi finansowe (+7.4 mld), usługi przewozowe (+4.7 mld) a także usługi komputerowe i informacyjne (+4.6 mld). Nadwyżka jest częściowo równoważona przez deficyt z sektora podróży (-5.0 mld) oraz tantiem i opłat licencyjnych (-1.6 mld).W drugim kwartale 2008 r., Państwa Członkowskie UE odnotowały nadwyżkę w handlu zagranicznym z USA (+17.8 mld euro), Szwajcarią (+6.8 mld), Kanadą (+3.5 mld) i Hong Kongiem (+1.6 mld), natomiast deficyt w handlu z Chinami (-29.2 mld euro), Rosją (-14.2 mld) i Japonią (-6.1 mld euro).Jak pokazały najnowsze dane, deficyt handlowy strefy euro powiększył się w maju jeszcze bardziej - ekonomiści przypisują to wysokim cenom energii i temu, że popyt wewnętrzny wychodzącej z kryzysu gospodarki napędza import szybciej niż eksport.
Biuro statystyczne Unii Europejskiej poinformowało, że deficyt bilansu handlowego (nie skorygowany sezonowo) wyniósł w maju 3,2 miliarda euro, w porównaniu z 1,9 miliarda w kwietniu i 2,3 miliarda euro nadwyżki w maju ubiegłego roku.Analitycy prognozowali, że deficyt zmniejszy się w maju do 1,2 miliarda euro. Eurostat poinformował, że nie skorygowany sezonowo import wzrósł o 21 proc. w maju, podczas gdy eksport zwiększył się o 15 proc.Po korekcie sezonowej, powiększenie deficytu wyglądało mniej dramatycznie - deficyt wzrósł do 0,9 miliarda euro z 0,7 miliarda euro w kwietniu, z eksportem większym o 1,2 proc i importem większym o 1,4 proc."To wskazuje, że eksport strefy euro wciąż napędza wzrost w regionie następując po silnym wzroście w pierwszym kwartale" - powiedział Howard Archer, główny ekonomista w Global Insight. "Chociaż silny wzrost importu w strefie euro w maju został niewątpliwie napędzony przez wysokie ceny ropy, to wskazuje także na to, że popyt wewnętrzny był znaczny" .Komisja Europejska i Europejski Bank Centralny spodziewają się, że wzrost gospodarczy strefy euro przyśpieszy w tym roku do 2,1 proc. z 1,3 proc. w roku 2005. Wzrost ten napędzany będzie głównie przez eksport i popyt wewnętrzny.Na podstawie danych kwartalnych wzrost w strefie euro podwoił się do 0,6 proc. w pierwszym kwartale w stosunku do poprzednich trzech miesięcy. Komisja Europejska spodziewa się kolejnego kwartalnego wzrostu o 0,6 proc. w okresie marzec – czerwiec, pomimo wysokich cen energii, które zwiększają koszty funkcjonowania firm i ograniczają siłę nabywczą konsumentów."Te dane potwierdzają bardzo wysoki poziom aktywności gospodarczej w strefie euro" - powiedział Dominique Barbet, ekonomista w BNP Paribas.Majowe dane dotyczące handlu nie zawierają analiz, ale szczegółowe dane dla kwietnia pokazały trend gwałtownego wzrostu deficytu w przemyśle energetycznym i w handlu produktami podstawowymi. Import energii w strefie euro i deficyt w handlu energią osiągnął w strefie euro wartość 83,7 miliarda euro w okresie od stycznia do kwietnia, w porównaniu z 57,5 miliarda euro rok wcześniej.Eksportująca energię Rosja zwięszyła dostawy do strefy euro o 41 proc. w pierwszych czterech miesiącach roku, i deficyt handlowy z Rosją powiększył się do 16,8 miliarda euro w okresie od stycznia do kwietnia.Import z Chin także wyprzedził wzrost eksportu. Deficyt handlowy z Azją wzrósł do 26,9 miliarda euro w pierwszych czterech miesiącach 2006 roku z 21,1 miliarda euro rok wcześniej.W 25 krajach członkowskich Unii Europejskiej deficyt handlowy w maju wyniósł 15,7 miliarda euro. W kwietniu wynosił 14,5 miliarda euro, a rok wcześniej 7,3 miliarda euro. Wskaźnik cen produkcji przemysłowej w sierpniu 2008 r. zmniejszył się, w porównaniu do lipca 2008 r., o 0,5% w Strefie Euro i o 0,7% w całej Unii Europejskiej. W lipcu ceny wzrosły odpowiednio o 1,3% i 1,2%. W sierpniu 2008 r., w porównaniu do sierpnia 2007 r., ceny produkcji przemysłowej wzrosły w państwach należących do Strefy Euro o 8,5% i o 10,4% w Unii Europejskiej - poinformował Europejski Urząd Statystyczny - Eurostat. W sierpniu 2008 r., w porównaniu do lipca, ceny w całym przemyśle, wyłączając sektor energetyczny, wzrosły o 0,2% zarówno w Strefie Euro, jak i 27 państwach członkowskich Unii Europejskiej. Ceny w sektorze energetycznym spadły odpowiednio o 2,5% i 2,8%. Dobra pośrednie podrożały o 0,3% w Strefie Euro i o 0,2% w UE. Na obu obszarach ceny nietrwałych dóbr konsumpcyjnych wzrosły o 0,2%. Dobra inwestycyjne natomiast, podrożały o 0,1% w Strefie Euro i o 0,2% w Unii Europejskiej. Ceny trwałych dóbr pozostały bez zmian w Strefie Euro ale wzrosły o 0,1% w Państwach Członkowskich UE.Pośród państw członkowskich, objętych badaniami Eurostatu, najwyższy wzrost zanotowano na Litwie (+1,9%), w Luksemburgu (+1,8%) i Rumunii (+1,4%). Największy spadek zarejestrowano natomiast w Danii i Wielkiej Brytanii (po -1,8%) a także Grecji i Holandii (po -1,1%).W sierpniu 2008 r., w porównaniu do sierpnia 2007 r., ceny w całkowitym przemyśle, wyłączając sektor energetyczny, wzrosły o 4,3% w Strefie Euro i o 4,9% we wszystkich państwach UE. Ceny w sektorze energetycznym wzrosły o odpowiednio 22,5% i 27,1%. Dobra pośrednie podrożały o 6,0% w Strefie Euro i 6,8% w Unii Europejskiej. Ceny nietrwałych dóbr konsumpcyjnych wzrosły o odpowiednio 4,1% i 4,9%. Podrożały również ceny dóbr trwałych, w państwach Strefy Euro o 2,4% i o 2,5% w całej UE. Ceny dóbr inwestycyjnych wzrosły o odpowiednio 2,2% i 2,6%.Pośród państw członkowskich, do których danych miał dostęp Eurostat, najwyższy wzrost zaobserwowano w Luksemburgu (+27,0%), Danii (+20,5%) i na Litwie (+20,4%). Najniższy wzrost w Czechach (+5,7%), Irlandii (+6,2%) i Słowacji (+6,7%).W sierpniu 2008 r. w porównaniu do lipca 2008 r., sezonowo - korygowana wielkość produkcji przemysłowej wzrosła o 1.1% w Strefie Euro i o 0.5% w 27 Państwach Członkowskich Unii Europejskiej. W lipcu wielkość produkcji spadła odpowiednio o 0.2% i 0.1% - poinformował Europejski Urząd Statystyczny - Eurostat. W sierpniu 2008 r. w porównaniu do sierpnia 2007 r., produkcja przemysłowa spadła o 0.7% w Strefie Euro i 1.1% w Unii Europejskiej.W sierpniu 2008 r. w porównaniu do lipca 2008 r., produkcja dóbr pośrednich wzrosła o 1.6% w Strefie Euro i o 1.0% w UE. Produkcja dóbr kapitałowych wzrosła odpowiednio o 1.6% i 0.9%. Wielkość produkcji energii wzrosła o 1.3% w Strefie Euro i o 0.7% w całej Unii Europejskiej. Produkcja trwałych dóbr konsumpcyjnych wzrosła o odpowiednio 1.2% i 1.0%. Nietrwałe dobra konsumpcyjne były produkowane w niezmienionej wielkości w Strefie Euro, jednak ich produkcja spadła o 0.1% w Unii Europejskiej.W sierpniu 2008 r., produkcja przemysłowa wzrosła w dziewięciu a spadła w jedenastu, z pośród tych Państw Członkowskich, które były objęte badaniami Eurostatu. Jedynym państwem, w którymi nie zarejestrowano zmian była Grecja. Najwyższy wzrost został odnotowany w Irlandii (+6.2%), Niemczech (+3.3%) i Estonii (+1.6%), podczas gdy najbardziej znaczący spadek zarejestrowano na Litwie (-4.5%), w Bułgarii (-4.2%) i na Słowacji (-3.9%).W sierpniu 2008 r., w porównaniu do sierpnia 2007 r., produkcja dóbr kapitałowych wzrosła o 0.8% w państwach Strefy Euro i o 0.2% w Unii Europejskiej. Wielkość produkcji energii wzrosła o 0.8% w Strefie Euro ale spadła o 0.4% w UE. Produkcja dóbr pośrednich spadła o odpowiednio 0.2% i 0.7%. Nietrwałych dóbr konsumpcyjnych wyprodukowano mniej o 2.9% zarówno w Strefie Euro, jak i w 27 Państwach Członkowskich UE. Produkcja trwałych dóbr konsumpcyjnych spadła o 6.2% w Strefie Euro i o 5.3% w Unii Europejskiej.W sierpniu 2008 r., wielkość produkcji przemysłowej wzrosła w sześciu a spadła w czternastu Państwach Członkowskich, których dane przedstawił Eurostat. Produkcja nie zmieniła się jedynie w Polsce. Najwyższy wzrost został zarejestrowany w Irlandii (+4.2%), Niemczech (+1.8%) i Czechach (+1.7%), podczas gdy największy spadek na Łotwie (-11.1%), w Hiszpanii (-7.0%) i we Włoszech (-5.3%).Roczna inflacja w Strefie Euro osiągnęła poziom 3.8% w sierpniu 2008 r., zmniejszając się z poziomu 4.0% w lipcu. W sierpniu 2007 r. wskaźnik inflacji wyniósł 1.7%. Miesięczna inflacja w sierpniu 2008 r., wyniosła -0.1% - poinformował Europejski Urząd Statystyczny. Roczny wskaźnik inflacji w całej Unii Europejskiej wyniósł w sierpniu 2008 r. 4.2%, spadając z poziomu 4.4% w lipcu. W sierpniu 2007 r. wskaźnik wynosił 1.9%. Miesięczna inflacja w sierpniu 2008 r. wyniosła -0.1%.Inflacja w Państwach Członkowskich Unii Europejskiej. W sierpniu 2008 r., najniższy roczny wskaźnik inflacji został zarejestrowany w Holandii (3.0%), Portugalii (3.1%) oraz Irlandii (3.2%) a najwyższy na Łotwie (15.6%), Litwie (12.2%) i w Bułgarii (11.8%). W porównaniu do lipca 2008 r., roczny wskaźnik inflacji zmniejszył się w dziewiętnastu Państwach Członkowskich, nie zmienił się w trzech a wzrósł w czterech.Najniższy 12-miesięczny średni wzrost do sierpnia 2008 r. został zarejestrowany w Holandii (2.0%), Portugalii (2.8%) i Szwecji (3.0%) a najwyższy na Łotwie (15.5%), w Bułgarii (12.5%) i Estonii (10.5%).Strefa EuroGłównymi składnikami o najwyższym rocznym wskaźniku inflacji, w sierpniu 2008 r. były: mieszkania i transport (po 6.3%) oraz żywność (6.2%), podczas gdy najniższy roczny wskaźnik wzrostu cen został zarejestrowany w sektorze komunikacji (-2.5%), sektorze odzieżowym (0,4%) a także sektorach kultury i rekreacji (0,5%). Rozpatrując szczegółowe subindeksy, największy wzrost, który wpłynął na główny wskaźnik inflacji, zarejestrowano dla paliw dla transportu (+0.52 punkty procentowe), oleju grzewczego (+0.29) a także dla mleka, sera i jajek (+0.19), podczas gdy największy spadek zarejestrowany został w sektorze telekomunikacji (-0.20), sektorze odzieżowym (-0.18) i samochodowym (-0.17).Głównymi składnikami o najwyższych miesięcznych wskaźnikach wzrostu cen były: odzież (1.6%), hotele i restauracje (0.4%), a także wyposażenie gospodarstw domowych oraz kultura i rekreacja (po 0.2%). Najniższe miesięczne wskaźniki zarejestrowano natomiast w branży transportowej (-1.3%), edukacji (-0.5%) oraz żywności (-0.4%). Szczegółowo największy wpływ na wzrost wskaźników miały: odzież (+0.10 punktów procentowych) a także transport lotniczy, wczasy zorganizowane, bazy noclegowe z pełną obsługą oraz mięso (po +0.03), podczas gdy największy spadek przyniosły: paliwa dla transportu (-0.28), olej grzewczy (-0.10), warzywa i owoce (po -0.05).We wrześniu 2008 r. odnotowano wzrost cen towarów i usług konsumpcyjnych o 0,3%. W okresie styczeń - wrzesień br. ich wzrost był wyższy niż przed rokiem (2,8% wobec 2,3%). Mniejsza niż przed miesiącem była dynamika cen konsumpcyjnych w skali roku (4,5% wobec 4,8%) - podał Główny Urząd Statystyczny. Ceny żywności wzrosły we wrześniu br. o 0,6%. Więcej niż w poprzednim miesiącu konsumenci płacili za warzywa (o 6,5%) i ryż (o 1,5%). Podrożało mięso wieprzowe (o 1,1%), a także mięso wołowe (o 0,6%) oraz wędliny (o 0,7%). Więcej niż w sierpniu br. należało zapłacić za tłuszcze roślinne (o 0,4%), w tym za oleje roślinne – o 0,8%. Podrożał cukier i przetwory makaronowe (po 0,4%). Niższe niż przed miesiącem były ceny owoców (o 3,1%), a także drobiu (o 1,0%). Potaniało masło (o 0,4%) oraz artykuły w grupie „mleko, sery i jaja” (o 0,1%), w tym jaja – o 0,5%. Ceny napojów bezalkoholowych wzrosły przeciętnie o 0,5%, w tym herbaty – o 0,6%, wód mineralnych lub źródlanych – o 0,5%, a kawy i soków – po 0,4%. Za wyroby tytoniowe płacono we wrześniu br. o 3,0%, a za napoje alkoholowe o 0,1% więcej niż przed miesiącem.W wrześniu br. ceny odzieży i obuwia wzrosły po 1,4%.Ceny towarów i usług konsumpcyjnych związanych z mieszkaniem wzrosły we wrześniu br. o 0,6%. Użytkowanie mieszkania podrożało o 0,2%, w tym za najem mieszkania należało zapłacić o 0,7% więcej niż w sierpniu br. Zanotowano wzrost opłat za wywóz nieczystości (śmieci) (0,2%), zaopatrywanie w wodę i usługi kanalizacyjne (po 0,1%). Nośniki energii podrożały przeciętnie o 1,1%, w tym opał – o 4,4%, a energia cieplna – o 0,6%. Więcej niż przed miesiącem płacono za towary i usługi w zakresie wyposażenia mieszkania i prowadzenia gospodarstwa domowego (o 0,2%). Wzrosły ceny środków do prania i czyszczenia (o 0,5%) oraz mebli i elementów meblarskich (o 0,1%). Sprzęt gospodarstwa domowego był o 0,3% tańszy niż miesiąc wcześniej.Opłaty związane ze zdrowiem podniesiono we wrześniu br. o 0,2%. Wzrosły ceny usług lekarskich (o 0,5%) oraz stomatologicznych (o 0,4%). Nieznacznie wzrosły ceny artykułów farmaceutycznych (o 0,1%).Ceny w zakresie transportu były niższe we wrześniu br. o 1,5%, głównie w wyniku spadku cen paliw do prywatnych środków transportu – o 2,4%. Tańsze niż przed miesiącem były samochody osobowe (o 1,8%). Ceny usług transportowych były niższe przeciętnie o 0,3%.Opłaty związane z łącznością utrzymały się na poziomie zbliżonym do zanotowanego przed miesiącem. Za sprzęt telekomunikacyjny płacono o 0,5% mniej niż w sierpniu br.Ceny towarów i usług związanych z rekreacją i kulturą we wrześniu br. obniżono o 0,4%. Tańsza niż w poprzednim miesiącu była turystyka zorganizowana (o 3,0%). Potaniał również sprzęt audiowizualny, fotograficzny i informatyczny (o 1,1%). Więcej niż przed miesiącem należało zapłacić za bilety do kin, teatrów i na koncerty (o 0,9%), telewizję kablową i cyfrową (o 0,7%), a także książki przeznaczone do celów edukacyjnych (o 0,5%).Opłaty dotyczące edukacji wzrosły we wrześniu br. o 1,4%, w tym opłaty za pobyt dziecka w przedszkolu – o 3,7% .Ceny w restauracjach i hotelach były wyższe niż w sierpniu br. o 0,5%, w tym opłaty za wyżywienie w stołówkach – o 2,6%.Spośród innych towarów i usług, we wrześniu br. podwyższono opłaty związane z opieką społeczną (o 1,6%), w tym opłaty za żłobek – o 2,7%. Więcej niż w poprzednim miesiącu należało zapłacić za środki do higieny osobistej oraz usługi świadczone w salonach fryzjerskich, kosmetycznych i zakładach pielęgnacyjnych – po 0,3%. Opłaty w zakresie ubezpieczeń obniżono o 0,9%.
niedziela, 26 października 2008
piątek, 24 października 2008
Kryzys w Polsce.
O tym ,że będzie kryzys pisałem w ubiegłym roku, a następnie dokonałem częściowego porównania z Wielkim Kryzysem 1929-1933. Aktualnie uważam, ze Polska ma realne szanse ten kryzys przejść najłagodniej. Dowody na powyższą tezę przedstawię w kolejnym wejściu. Tym razem rzucę chasła do zastanowienia i przemyślenia. Konkurencyjna produkcja towarów. Wzrost eksportu. Utrzymanie zatrudnienia przy zminimalizowaniu wynagrodzenia. Dobra lokalizacja. Środki UE. Rezerwy w rolnictwie i przemyśle spożywczym - ludzie mogą ograniczać zakupy, ale odżywiać się muszą! Dobrze przygotowana kadra. Kuracja Balcerowicza wyćwiczyła biznes w adaptacji do nowych warunków. itp. Jednak jedno bardzo duże zagrożenie - głupota urzędników! Od rządu zależy czy wykorzystamy powyższe szanse, czy w dobie spadających wpływów podatkowych wywołanych kryzysem będzie na siłe szukał środków finansowych w "Janosika" stylu. Rząd powinien poszukiwać oszczędności w systemie i dążyć do obniżania kosztów funkcjonowania Państwa! Banki na minimalnym poziomie powinny być chronione, ale nie za wszelką cenę. Głupota w bankach również powinna ponieść konsekwencję. Pewna część banków w których wystąpiła non szalancja w walce konkurencyjnej i której skutkiem jest niewypłacalność powinna zwyczajnie upaść!!! To jest konieczne na przyszłość!!!
wtorek, 30 września 2008
Kryzys.
Europejski Bank Centralny udzielił dziś jednodniowych pożyczek dolarowych oprocentowanych na 11 proc. (w skali roku). Dealerzy mówią, że tylko banki centralne zapewniają płynność na rynku. To sytuacja bez precedensu. "Rynku (pieniężnego) nie ma. Banki centralne są jedynymi dostawcami gotówki na rynek. Nikt inny nie chce pożyczać" - mówi cytowany przez Bloomberga Christopher Rieger z Dresdner Kleinwort. Potwierdzaliśmy te słowa w innych bankach. W tej chwili banki mogą liczyć na finansowanie jedynie z dnia na dzień, a długoterminowe kredyty praktycznie nie są dostępne. Oznacza to - poza oczywiście wzrostem rynkowych stóp procentowych - problemy z obliczaniem tzw. punktów swapowych, które są podstawą udzielania kredytów w walutach obcych. Fed podwoił pulę środków dla zagranicznych banków przeprowadzających transakcje w dolarach do 620 mld USD, lecz mimo to LIBOR wzrósł do 6,88 proc.Panika, jaką wczoraj obserwowaliśmy na rynku akcji w Stanach Zjednoczonych przeniosła się we wtorek praktycznie tylko na azjatyckie parkiety, które miały najmniej czasu na "przetrawienie" zaskakującej informacji o odrzuceniu planu Paulsona. Inwestorzy w Europie rozpoczęli sesję od wyprzedaży akcji, ale później stopniowo odkupowali papiery dzięki czemu indeksy powróciły powyżej wczorajszych niskich poziomów. Podobnie było w Warszawie - na zakończeniu sesji WIG wzrósł o 1,4 proc., a WIG20 odbił się o 2,1 proc. Pocieszający może być fakt, że dzisiejsze odbicie nastąpiło przy znacznie wyższych obrotach niż ostatnie spadki (1,6 mld PLN na całym rynku), czyli znajdują się chętni do kupowania akcji po niższych cenach. Od ponad dwóch miesięcy zdecydowanym outsiderem wśród warszawskich blue chipów jest KGHM - papiery spółki we wtorek były warte o połowę mniej niż w lipcu. Prezes Microsoftu stwierdził w udzielonym we wtorek wywiadzie, że żadna firma na świecie nie jest całkowicie odporna na skutki kryzysu finansowego. To już nie tylko problem kredytów hipotecznych typu subprime (czyli tych o najgorszej jakości) ograniczonych do amerykańskiego rynku, ale zupełne załamanie partnerskich relacji, które uniemożliwia planowanie biznesowych przedsięwzięć. To, że na rynku pieniężnym tylko banki centralne udzielają krótkoterminowych pożyczek jest znacznie bardziej niepokojące niż spadek wartości akcji i jednostek funduszy inwestycyjnych, ponieważ niewiele trzeba, aby uruchomić efekt domina i wywołać serię bankructw w rozmaitych branżach. Po czteroprocentowych spadkach indeksów w Tokio, europejskie i amerykańskie giełdy odrabiały straty z poniedziałku.Dolar umocnił się dziś wobec euro o 2 proc. i jest najsilniejszy od prawie dwóch tygodni. Jak widać inwestorzy z rynku walutowego wcale nie uważają, aby brak planu ratowania instytucji finansowych miał zaszkodzić dolarowi. To jednak tylko część prawdy – inwestorzy na całym świecie szukają bezpiecznych miejsc do zdeponowania gotówki. A skoro banki nie są już traktowane jako bezpieczne, to pozostają rządowe obligacje. A wśród nich to amerykańskie papiery skarbowe oferują póki co największe bezpieczeństwo (zwłaszcza, że budżet - jak się okazało - nie zostanie obciążony kwotą 700 mld USD). U nas dolar podrożał o 2 proc. do 2,40 PLN, euro spadło natomiast do 3,39 PLN, a frank zdołał utrzymać się powyżej 2,15 PLN.Niezdecydowanie na rynkach finansowych sięgnęło w ostatnich dniach niespotykanych poziomów. Przyszła pora weryfikowania skuteczności strategii, które jeszcze niedawno uchodziły za bezpieczne, a dziś uszczuplają portfele inwestorów. Analitycy związani z rynkiem funduszy hedgingowych (w dużej mierze lokujących kapitał na rynku surowców) przewidują, że w tym roku może odpłynąć z nich nawet do jednej czwartej pieniędzy i w związku z tym zarządzający powinni dysponować odpowiednimi rezerwami gotówki. We wtorek taniało złoto, miedź i ropa naftowa, które wyceniano odpowiednio na 880 USD za uncję, 6400 USD za tonę i 97,5 USD za baryłkę. W ubiegłym roku to przewidywałem. Procesy te będą postępować. To dopiero początek problemu.
sobota, 27 września 2008
Kryzys, a Watykan.
Nalezy zauwazyć , że rok 2008 dla watykańskich finansów "może zamknąć się w jeszcze bardziej katastrofalny sposób" niż rok poprzedni, gdy odnotowano deficyt w wysokości ponad 9 milionów euro.Włoski dziennik zauważa, że "nowy alarm" dla budżetu Watykanu zawarty jest w tajnym dokumencie prefektury do spraw ekonomicznych, podpisanym przez biskupa Vincenzo Di Mauro. Ujawnił go zaś brytyjski tygodnik katolicki "The Tablet".Gazeta ocenia, że dokument, który wyciekł z Watykanu, pełen jest obaw o "dziurę w budżecie" oraz wskazówek dla poszczególnych urzędów Kurii Rzymskiej, by były bardziej ostrożne w wydatkach i by nie przyjmowały nowych pracowników."La Repubblica" stwierdza ponadto, że z dokumentu wynika, iż "papiescy menedżerowie" rozważają obecnie "nowe formy inwestycji", by stawić czoło wstrząsom na międzynarodowych rynkach finansowych, wykorzystując nawet watykańskie rezerwy złota.Gazeta przytacza również opinię anonimowego eksperta finansowego, który stwierdza, że Stolica Apostolska, mimo obecnych trudności i "finansowej zawieruchy, wydaje się być w dobrej sytuacji.Według ujawnionego dokumentu Watykan dysponuje 340 milionami euro w obcych walutach, 520 mln euro w akcjach i obligacjach, 19 mln euro w złocie, którego w sztabkach ma około tony.Majątek w nieruchomościach szacuje się na 424 mln euro, zaś łączną wartość wszystkich dóbr watykańskich - na 1,4 miliarda euro.Kryzys to system naczyń połączonych. Mniejsze dochody wiernych=mniejsze dochody w parafiach itd.
czwartek, 25 września 2008
Recesja zbliża się do UE.
Gospodarka Irlandii jest pierwszą w strefie euro, która weszła w fazę recesji. PKB spadł w II kwartale tego roku o 0,5 proc. kwartał do kwartału, po spadku w I kwartale o 0,3 proc. - podał centralny urząd statystyczny w komunikacie. Rok do roku PKB spadł o 0,8 proc."Wygląda na to, że następne będą Włochy" - ocenia Julian Callow, ekonomista Barclays Capital."Poważnym kandydatem stają się też Niemcy" - dodaje. Na niemiecką gospodarkę dodatkowo negatywnie wpływa napięcie Rosja -Gruzja, za którą stoją USA, a w konsekwencji i inne elementy międzynarodowego systemu finansowego i gospodarczego jak np. MFW, czy BŚ itp. Zadyszka w Niemczech będzie mieć bardzo duży wpływ na nasz eksport, a w konsekwencji na cały system gospodarczy i budżet Państwa. To ze recesja będzie w Niemczech to pewnik dlatego powinniśmy już się przygotowywać, analizując, które dziedziny są najbardziej zagrożone i należałoby wcześniej opracować zabezpieczenie, aby w jak najmniejszym stopniu przełożyło się to na całą gospodarkę. Recesja w Irlandii następuje po dekadzie boomu gospodarczego.W ciągu ostatnich 10 lat gospodarka Irlandii rozwijała się w tempie ok. 7 proc. rocznie, trzy razy mocniej niż wynosi średnia unijna.W Irlandii nie było recesji trwającej pełny rok od 1983 r.
wtorek, 16 września 2008
Kryzys polityczny przełożył się na gospodarkę.
Panika na giełdzie w Moskwie, rynek stracił płynność. Dwie największe giełdy w Rosji - RTS i MMWB - przeżyły we wtorek krach porównywalny z kryzysem finansowym z r. 1998. Ich indeksy spadły do poziomów najniższych od ponad trzech lat. Na obu parkietach na godzinę wstrzymano nawet handel akcjami. Papiery najatrakcyjniejszych spółek (blue chips) straciły na wartości od 8 do 32,5 proc.Indeks RTS (Rosyjskiego Systemu Handlowego) zjechał o 11,47 proc. - do 1.131,12 pkt. Natomiast indeks MMWB (Moskiewskiej Międzybankowej Giełdy Walutowej) poleciał o 17,45 proc. - do 881,7 pkt.Akcje Vneshtorgbanku (VTB) potaniały o 29,26 proc., a Sbierbanku - o 21,72 proc. VTB i Sbierbank to największe banki w Rosji.Papiery koncernu naftowego Rosnieft straciły 21,27 proc., a koncernu gazowego Gazprom - 17,89 proc.Tę paniczną wyprzedaż spowodowało bankructwo Lehman Brothers, jednego z największych banków inwestycyjnych na świecie, a także obniżenie ratingu kredytowego dla AIG, największego na świecie towarzystwa ubezpieczeniowego.Nałożył się na to dalszy spadek cen ropy naftowej i trwający od kilku tygodni odpływ kapitału zagranicznego z Rosji, będący konsekwencją wojny w Gruzji.Cena baryłki "czarnego złota" zjechała we wtorek do 91,5 dolara wobec ponad 140 USD w połowie lipca. Spotęgowało to panikę na moskiewskich parkietach, na których królują koncerny paliwowe.Od maja tego roku, kiedy to rosyjskie rynki przeżywały największe wzloty, indeks RTS stracił już ponad 50 proc., a indeks MMWB - 55 proc.RTS obejmuje walory 50 najatrakcyjniejszych spółek rosyjskich, a MMWB - 30.Na tym pierwszym parkiecie akcjami obracają głównie zagraniczni inwestorzy. Indeks RTS jest wyliczany na podstawie cen papierów wyrażonych w dolarach. Największy udział mają w nim walory Gazpromu (15 proc.), Łukoilu (15 proc.), Sbierbanku (13,59 proc.), Rosnieftu (9,03 proc.) i Norylskiego Niklu (5,05 proc.).Po zamknięciu giełd premier Rosji Władimir Putin ogłosił, że Ministerstwo Finansów i Centralny Bank Rosji (CBR) razem z czołowymi bankierami pracują nad planem wspólnych działań. Są to przede wszystkim skutki konfliktu kaukazkiego w Gruzji popartej przez Zachód. Gdyby tego poparcia nie było to by nie było paniki. Inwestorzy mają swiadomość, że Zachód szykuje rozwiązania by zachować "twarz". W przypadku Rosji nie wchodzi rozwiązanie militarne a jedynie oddziaływanie gospodarcze poprzez manipulowanie na rynkach finansowych. Stąd aby nie stać się ofiarą w pierwszej kolejności powoli uciekał kapitał spekulacyjny, a w tej chwili ruszyły towarzystwa ubezpieczeniowe. Zjawiska te dotkną również europejskie rynki finansowe powiązane z rosyjską gospodarką. W tym odczują to Niemcy. Natomiast nalezy spodziewać się ciekawych zmian w ChRL.
środa, 10 września 2008
Papierosy to marnotrstwo.
Platforma Obywatelska chce wprowadzić zmiany do ustawy o podatku akcyzowym, które uniemożliwią firmom tytoniowym nadmierne magazynowanie papierosów przed spodziewanymi podwyżkami stawek podatku akcyzowego na te wyroby. Wiceszefowa sejmowej Komisji Finansów Publicznych Krystyna Skowrońska (PO) przyznaje, że taka nowela z pewnością uderzy po kieszeni palaczy, ale - jednocześnie - jak podkreśla - zwiększy wpływy do budżetu państwa.Pod jednym warunkiem, że uszczelni się granice, a o to bardzo trudno. Działanie to moze znacznie wzmocnić kontrabandę. Dlatego wymaga powaznej analizy. Sam pomysł ograniczenia palenia jest bardzo dobry, ale jego realizacja moze dać odwrotne efekty od oczekiwanych. PO, która chce złożyć projekt w Sejmie w przyszłym tygodniu, zakłada, że zmiany wejdą w życie przed końcem roku. Jakub Szulc (PO) z Komisji Finansów Publicznych ocenia, że budżet państwa może zyskać na tym rozwiązaniu nawet miliard złotych rocznie. Przy bardzo optymistycznym załozeniu realizacji ochrony szczególnie wschodniej granicy. Platforma chce ograniczyć tworzenie przez firmy tytoniowe nadmiernych zapasów papierosów, które powstają przed podwyżką stawek podatku akcyzowego.- W okresie poprzedzającym przewidywane podwyższenie stawki podatku akcyzowego producenci papierosów lub tytoniu do palenia w istotny sposób zwiększają produkcję, tworząc zapasy objęte opodatkowaniem akcyzowym jeszcze o niższej stawce. Wyroby te są wprowadzane na rynek już po podwyżce akcyzy, ale z opłaconą stawką niższą, bo jeszcze z poprzedniego okresu - powiedziała Skowrońska.Przyjmuje się, że "normalny" zapas papierosów powinien odpowiadać maksymalnie 2-miesięcznej sprzedaży. Tymczasem - jak zaznaczył Szulc - choć mamy wrzesień na rynku ciągle jeszcze sprzedawane są papierosy, za które akcyza została opłacone według niższej stawki obowiązującej jeszcze przed 1 stycznia 2008 roku.- To pokazuje skalę zapasów firm tytoniowych. Efektem jest oczywiście niższa cena papierosów, ale i niższe wpływy do budżetu. Chcemy uszczelnić system - podkreślił Szulc.PO chce wprowadzić dwa rozwiązania: w kilkumiesięcznym (nie rozstrzygnięto jeszcze jak długim) okresie przed podwyżką akcyzy firmy tytoniowe nie będą mogły produkować (i wprowadzać na rynek) więcej papierosów niż średnia liczona z ostatnich (najprawdopodobniej sześciu) miesięcy.Po drugie, w danym okresie po podwyżce akcyzy na rynku nie będą mogły już funkcjonować wyroby tytoniowe ze starą banderolą (sprzed podwyżki). To drugie rozwiązanie ma zapobiec temu, aby firmy tytoniowe nie "wyprzedzały" zakazu zwiększania produkcji, produkując więcej, ale wcześniej niż w objętym zakazem okresie.Pytany, co na taki projekt palący przynajmniej w części elektorat Platformy, Szulc przyznał, że sam jest palaczem, ale jednocześnie dodał: "nie mamy większych skrupułów; akcyza tytoniowa to chyba jeden z nielicznych, niekwestionowalnych podatków".Według zasady na każdy doskonalszy miecz zawsze znajdzie się doskonalsza tarcza.Powodzenia.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
