wtorek, 26 kwietnia 2011

Zmowa milczenia.

Rocznica jako okazja do zbierania funduszy. To jest zdumiewające. Inni produkują energię z wykorzystaniem nuklearnej technologii - zarabiają, a jak stanie się nieszczęście to wyciągają rękę po fundusze gdzie tylko się da. Nasz Prezydent Bronisław Komorowski też dał się złapać na ten “haczyk” i zadeklarował na “Szczycie w sprawie bezpiecznego wykorzystania energetyki atomowej z okazji 25 rocznicy katastrofy w elektrownii atomowej w Czernobylu”(faktycznie to zdarzenie miało miejsce 26 kwietnia 1986 roku), że Polska przekaże 1,5 mln euro na fundusz czarnobylski. Już przekazano 2,5 miliona euro, czyli razem będzie 4 miliony euro. Ubolewał przy tym nad losem Ukraińców, Rosjan i Białorusinów. W wyniku awarii skażeniu promieniotwórczemu uległ obszar od 125 000 do 146 000 km2 terenu na pograniczu Ukrainy, Białorusi i Rosji, a wyemitowana z uszkodzonego reaktora chmura radioaktywna rozprzestrzeniła się po całej Europie. W efekcie skażenia ewakuowano i przesiedlono ponad 350 000 osób. Mnie też szkoda tych niewinnych ludzi, ale uważam, że to producenci energii z wykorzystaniem nuklearnej technologii powinni tworzyć ten fundusz i ponosić konsekwencje, a nie poszkodowani.

Bo my jako Naród i Państwo byliśmy bardzo poszkodowani. Problem z realnym podaniem danych liczbowych polega na tym, że jest to tzw. "cichy zabójca". Problem rozwija się w czasie. Jedynie po wzroście zachorowań i innych problemów można oszacować te szkody.

Stężenie choćby cezu 131 w Waszawie, wówczas przekroczyło 1000-krotnie poziom dotychczasowy. Polska jako pierwsza w Europie zdecydowała się na podanie mieszkańcom łatwodostępnego płynu Lugola (środek blokujący wchłanianie przez tarczycę jodu z atmosfery - dodajmy że w tym wypadku jodu promieniotwórczego) - dawki przyjęło 75% populacji w ciągu 24 godzin od awarii. Jest tajemnicą ilu ludzi z tego tytułu zachorowało lub miało i ma problemy zdrowotne, a ilu skróciło to życie czy ma problemy z potomstwem.

Podczas tego wystąpienia Pana Prezydenta właśnie w szczególności zabrakło mi wymiernego odniesienia do naszych problemów z tym związanych. Będąc szarmanckim musimy dbać o własne interesy! Płacimy innym, ale i nam też z tego tytułu się należy.

Dla fachowców nie jest tajemnicą, że ponieśliśmy olbrzymie szkody i koszty związane z problemami radykalnego wzrostu zachorowań na choroby nowotworowe i białaczki. W tym temacie istnieje jakaś dziwna zmowa milczenia.

Właśnie ten szczyt był idealną okazją do zaprezentowania naszych problemów z tym związanych. Jeżeli na fundusz czernobylski mamy przekazać tak dużą kwotę środków to kto nam da jakiekolwiek zadość uczynienie za nasze szkody i koszty. Przecież to nie nasza elektrownia uległa awarii tylko ukraińska. To nie my zawiniliśmy, a ponieśliśmy konsekwencję niewłaściwego wykorzystywania tej niebezpiecznej technologii. Przyczyną czernobylskiej katastrofy był ludzki błąd! Zachciało się "towarzyszom" eksperymentu to osiągnęli efekt. Generalnie nie byli właściwie przygotowani! A ewenementem było uczestnictwo w tym eksperymencie inżyniera Leonida Toptunowa o trzy miesięcznym stażu zawodowym.



174 odsłony | TAGI: Czernobyl

Ocena: Średnia: 5


Cichy zabójca..
Biały oleander, pt., 04/22/2011 - 02:04
Taak,przykra i smutna prawda cichy zabójca czai się w ukryciu..Ważne ,by o nim wiedzieć i z nim walczyć.
Dziękuję za tak ważny w swej treści artykuł !
Odpowiedz
protestujmy!
Karolina Leśnowolska, śr., 04/20/2011 - 11:10
Bardzo ważny tekst! Coraz więcej dzieci rodzi się z genetycznymi anomaliami, rząd o nich słyszeć nie chce! Ale prawdopodobnego winnego tych chorób wspomaga się ciepłą rączką milionami euro!
Musimy protestować!

Bardzo dobry materiał
Sława Kornacka, śr., 04/20/2011 - 00:52
Bardzo dobry materiał zachęcam do przeczytania. Trudno nie zgodzić się z autorem .



ps. Link do tego materiału został wysłany do Kancelarii Prezydenta RP

piątek, 22 kwietnia 2011

Życzenia świąteczne.

Z okazji Świąt Wielkanocnych
Miłości, która jest ważniejsza od wszelkich dóbr
Zdrowia, które pozwala przetrwać najgorsze
Pracy, która pomaga żyć
Uśmiechów bliskich i nieznajomych, które pozwalają lżej oddychać
I szczęścia, które niejednokrotnie jest nam potrzebne
Święta Wielkanocne to czas nadziei, otuchy i wiary w lepszą przyszłość.
To czas wiosny, ciepła, radości i nowego życia.
Przyroda budzi się i zakwita także w naszych sercach.
Dlatego mili moi, przyjmijcie życzenia na lepszą przyszłość.
Życzenia te kieruję do Wszystkich czytelników mojego bloga, do bliskich i dalekich, do rodziny i przyjaciół , do kolegów i koleżanek, do znajomych.
Najserdeczniejsze życzenia zdrowych,
radosnych i wesołych Świąt Wielkiej Nocy,
smacznego jajka, mokrego dyngusa,
a także miłej, życzliwej atmosfery i spokoju w rodzinnym gronie.
Niech każdy wykorzysta ten czas z pożytkiem dla siebie i innych.
Niech prawdziwa życzliwość zadomuje w sercach i umysłach.

Życzy i pozdrawia,

Eugeniusz Józef Kopciński

Zmowa milczenia.

Rocznica jako okazja do zbierania funduszy. To jest zdumiewające. Inni produkują energię z wykorzystaniem nuklearnej technologii - zarabiają, a jak stanie się nieszczęście to wyciągają rękę po fundusze gdzie tylko się da. Nasz Prezydent Bronisław Komorowski też dał się złapać na ten “haczyk” i zadeklarował na “Szczycie w sprawie bezpiecznego wykorzystania energetyki atomowej z okazji 25 rocznicy katastrofy w elektrownii atomowej w Czernobylu”(faktycznie to zdarzenie miało miejsce 26 kwietnia 1986 roku), że Polska przekaże 1,5 mln euro na fundusz czarnobylski. Już przekazano 2,5 miliona euro, czyli razem będzie 4 miliony euro. Ubolewał przy tym nad losem Ukraińców, Rosjan i Białorusinów. W wyniku awarii skażeniu promieniotwórczemu uległ obszar od 125 000 do 146 000 km2 terenu na pograniczu Ukrainy, Białorusi i Rosji, a wyemitowana z uszkodzonego reaktora chmura radioaktywna rozprzestrzeniła się po całej Europie. W efekcie skażenia ewakuowano i przesiedlono ponad 350 000 osób. Mnie też szkoda tych niewinnych ludzi, ale uważam, że to producenci energii z wykorzystaniem nuklearnej technologii powinni tworzyć ten fundusz i ponosić konsekwencje, a nie poszkodowani.
Bo my jako Naród i Państwo byliśmy bardzo poszkodowani. Problem z realnym podaniem danych liczbowych polega na tym, że jest to tzw. "cichy zabójca". Problem rozwija się w czasie. Jedynie po wzroście zachorowań i innych problemów można oszacować te szkody.
Stężenie choćby cezu 131 w Waszawie, wówczas przekroczyło 1000-krotnie poziom dotychczasowy. Polska jako pierwsza w Europie zdecydowała się na podanie mieszkańcom łatwodostępnego płynu Lugola (środek blokujący wchłanianie przez tarczycę jodu z atmosfery - dodajmy że w tym wypadku jodu promieniotwórczego) - dawki przyjęło 75% populacji w ciągu 24 godzin od awarii. Jest tajemnicą ilu ludzi z tego tytułu zachorowało lub miało i ma problemy zdrowotne, a ilu skróciło to życie czy ma problemy z potomstwem.
Podczas tego wystąpienia Pana Prezydenta właśnie w szczególności zabrakło mi wymiernego odniesienia do naszych problemów z tym związanych. Będąc szarmanckim musimy dbać o własne interesy! Płacimy innym, ale i nam też z tego tytułu się należy.
Dla fachowców nie jest tajemnicą, że ponieśliśmy olbrzymie szkody i koszty związane z problemami radykalnego wzrostu zachorowań na choroby nowotworowe i białaczki. W tym temacie istnieje jakaś dziwna zmowa milczenia.
Właśnie ten szczyt był idealną okazją do zaprezentowania naszych problemów z tym związanych. Jeżeli na fundusz czernobylski mamy przekazać tak dużą kwotę środków to kto nam da jakiekolwiek zadość uczynienie za nasze szkody i koszty. Przecież to nie nasza elektrownia uległa awarii tylko ukraińska. To nie my zawiniliśmy, a ponieśliśmy konsekwencję niewłaściwego wykorzystywania tej niebezpiecznej technologii. Przyczyną czernobylskiej katastrofy był ludzki błąd! Zachciało się "towarzyszom" eksperymentu to osiągnęli efekt. Generalnie nie byli właściwie przygotowani! A ewenementem było uczestnictwo w tym eksperymencie inżyniera Leonida Toptunowa o trzy miesięcznym stażu zawodowym.

Czernobyl
Twoja ocena: 5 Średnia: 5 SKOMENTUJ
Cichy zabójca.. nowy
Biały oleander, pt., 04/22/2011 - 02:04
Taak,przykra i smutna prawda cichy zabójca czai się w ukryciu..Ważne ,by o nim wiedzieć i z nim walczyć. Dziękuję za tak ważny w swej treści artykuł !
protestujmy!
Karolina Leśnowolska, śr., 04/20/2011 - 11:10
Bardzo ważny tekst! Coraz więcej dzieci rodzi się z genetycznymi anomaliami, rząd o nich słyszeć nie chce! Ale prawdopodobnego winnego tych chorób wspomaga się ciepłą rączką milionami euro!
Musimy protestować!
Bardzo dobry materiał
Sława Kornacka, śr., 04/20/2011 - 00:52 Bardzo dobry materiał zachęcam do przeczytania. Trudno nie zgodzić się z autorem .

ps. Link do tego materiału został wysłany do Kancelarii Prezydenta RP

czwartek, 21 kwietnia 2011

Polityka zagraniczna Polski na tle stosunków z Niemcami

Niemcy mają świadomość, że zachodzące po 1989 roku zmiany w Europie przyniosły im same korzyści: odzyskały one jedność państwową, utrzymały i wzmocniły swoją pozycję jednego z najbardziej znaczących krajów na kontynencie; za sąsiadów mają państwa demokratyczne, z którymi łączą je przyjazne i partnerskie stosunki; wycofanie z terenu RFN naziemnej broni jądrowej zmniejszyło zagrożenie ataku atomowego. Są to fundamenty polityki na których w krótkim okresie można budować stabilne zasady bezpieczeństwa w ich otoczeniu z uwzględnieniem interesów gospodarczych i społecznych. Proces ten ma swą dynamikę.

Dla Polski wartość tego procesu polega na:

stworzeniu ogólnych ram i wytyczeniu kierunków współpracy z najsilniejszym pod względem potencjału i najaktywniejszym w zakresie polityki bezpieczeństwa sąsiadem;
uzyskaniu dalszego oficjalnego potwierdzenia zacieśnienia więzi we wszystkich wymiarach;
przyspieszeniu tempa nawiązywania i rozwoju kontaktów wojskowych wzdłuż zachodniej granicy oraz możliwości wykorzystania zdobytych w ten sposób doświadczeń we współpracy z innymi sąsiadującymi państwami;
stymulowaniu różnorodnych nowych form współpracy wojskowej w tym kierunku personelu własnych sił zbrojnych;
możliwości przejścia do prac nad nowymi formami współdziałania w zakresie bezpieczeństwa międzynarodowego.
usuwaniu podejrzeń o ambicje rozwijania “ekskluzywnej” polsko-niemieckiej współpracy;
poszerzaniu współpracy w ramach Trójkąta Weimarskiego;
tworzeniu współpracy wojskowej w regionie Bałtyku w ramach kontaktów Polska-Dania-Niemcy;
pozyskiwaniu nowych technologii i technik uzbrojenia i wyposażenia sił zbrojnych;
zdynamizowaniu postępu, rozwoju i wzrostu gospodarczego i cywilizacyjnego.
Do naszych priorytetów należy poszukiwanie wspólnie z rządem Republiki Federalnej Niemiec przyszłościowej formuły stosunków między naszymi państwami – takiej formuły, która zamykałaby ostatecznie obciążenia z przeszłości i otwierała jakościowo nowe perspektywy dla rozwoju stosunków między Polską a Niemcami. Kanclerz Niemiec jednoznacznie zadeklarował brak poparcia rządu niemieckiego dla indywidualnych roszczeń majątkowych, które mogą być zgłaszane przez obywateli Republiki Federalnej Niemiec. Rozpoczęli już działalność nowo powołani pełnomocnicy ministrów spraw zagranicznych Polski i Niemiec do spraw dwustronnej współpracy. Na trudności w relacjach między naszymi państwami musimy patrzeć trzeźwo, bez iluzji. Takie sprawy nie są rozwiązywane jednym aktem, czy jedną magiczną formułą. Jest to proces.

Obowiązkiem polskiego rządu jest dbać o interesy Państwa Polskiego i jego obywateli nie tylko w perspektywie nadchodzących miesięcy czy lat, ale całych pokoleń – ze świadomością historycznej perspektywy tego zadania. Będziemy dbać o te interesy, współpracując konstruktywnie w duchu europejskiego partnerstwa, z rządem Niemiec.

Tak jak każda działalność polityczna, również polityka zagraniczna jest sztuką osiągania rzeczy możliwych do osiągnięcia. Jest więc kwestią praktyki, w której nie ma żadnych dogmatów. Obowiązują wszystkie zasady etyczne, ale nie ma żadnych niepodważalnych zasad dotyczących sposobów działania.

W związku z tym każdy polityk musi wyważyć praktycznie, co opłaca się robić, a co nie. Podstawowym celem polityki zagranicznej jest, tak jak w przypadku innych dziedzin polityki, realizowanie interesu Polski i Polaków. To jest podstawa wszelkiego działania. Tak więc polityka zagraniczna jest ramieniem polityki polskiej do realizowania interesów poza granicami kraju.

Przez wiele lat modne było wysuwanie różnych szczytnych idei, którym podporządkowywać się miała polska racja stanu. Kiedyś taką ideą było wyzwolenie się ludów, walka za wolność naszą i waszą, potem politykę zagraniczną wykorzystywano do realizacji programu walki klasowej. Wszystkie te idee sprowadzały nieszczęścia na Polskę. Nie jesteśmy mocarstwem, ażebyśmy mieli obowiązek pomagać innym. Najpierw musimy pomóc sobie. W przyszłości, gdy będziemy państwem silnym i bogatym, będziemy mogli innym pomagać w walkach o słuszne sprawy. Na razie jednak walczmy o nasze słuszne sprawy. Nie oznacza to, że nie mamy pomagać np. biednym z Somalii czy Bośni, ale nie pomagajmy silniejszym. Zawsze byliśmy narodem wykorzystywanym, co ostatnia wojna nam dowiodła dobitnie. Biliśmy się za sojuszników na wszystkich frontach, a gdy przyszło do zwycięstwa. to o nas zapomniano. trzeba zacząć walczyć o swoje, a nie ginąć za "wolność waszą", gdy nasza jest ciągle zagrożona.

Trzeba również wyzwolić się z pęt myślenia o polityce zagranicznej w kategoriach orientacji na któreś z państw. Politykę polską stać na prowadzenie polityki niezależnej, wolnej od wpływów obcych interesów. Już w czasach elekcji królów wpływy obcych interesów stały się dla nas zgubne.

Oczywiście możemy i powinniśmy łączyć się w sojusze, ale zawsze w naszym interesie, a nie dlatego, że nasza orientacja jest prorosyjska, proniemiecka, czy proamerykańska.

W Polsce może istnieć tylko jedna orientacja - pro polska! Wszystkie inne nie mają racji bytu. Musimy być samodzielni, gdyż nikt nie zadba o nasze interesy, jeżeli sami nie będziemy o nie dbali. Nasze działanie w sferze polityki międzynarodowej musi być wreszcie uwolnione od bagażu emocjonalnego. Polityka nie jest wykładnią uczuć. ale rozumu. Romantyzm tak bardzo obecny w naszej tradycji popycha nas ciągle do działań sprzecznych z wszelką logiką myślenia.

Na porządku dziennym stoi ważne pytanie – i jest to temat do poważnej dyskusji – z kim i w jaki sposób chcemy wewnątrz Unii realizować nasze interesy? Dbamy o ścisłe kontakty i współdziałanie z naszymi partnerami strategicznymi, głównie z Niemcami i Francją, a także z Wielką Brytanią, z którą łączy nas jednakowe rozumienie rangi stosunków transatlantyckich. Nie nastawiamy się na tworzenie w Unii trwałych koalicji, lecz określamy swoje stanowisko w specyficznej sprawie i poszukujemy sojuszników, których podejście jest podobne lub zbliżone do naszego stanowiska. Stanowczo i jednoznacznie odrzucamy koncepcję “dyrektoriatu europejskiego” czy też “rdzenia” Europy. Nasze członkostwo w Unii Europejskiej sprawiło, że w nowym kontekście rozpatrujemy sprawę stosunków dwustronnych. Dotyczy to w szczególności naszych głównych europejskich partnerów – Niemiec, Francji, a także Wielkiej Brytanii.

Stosunki z Niemcami były w ostatnich miesiącach i latach przedmiotem wielu debat, niekiedy bardzo emocjonalnych, będących z reguły reakcją na działania podejmowane przez różne środowiska polityczne w Niemczech. Jest zrozumiałe, że stosunki polsko-niemieckie– również dziś, po rozszerzeniu Unii Europejskiej – wykraczają swoim znaczeniem poza relacje bilateralne i mają wymiar nie tylko historyczny, zdeterminowany przeszłością. Dla optymalizacji naszej polityki potrzebna jest odpowiedź na pytanie, jak mają się te stosunki do realizacji naszych – polskich i niemieckich – szerszych aspiracji politycznych, i to zarówno w kontekście całej Europy, jak i w wymiarze transatlantyckim. Z polskiego punktu widzenia stosunki te mogą i powinny być instrumentem, a zarazem ważną dźwignią naszej roli w Europie.

Zależy nam na zbudowaniu nowego modelu stosunków polsko-niemieckich, który byłby dobrze osadzony w kontekście europejskim i transatlantyckim. Ścisłe współdziałanie Polski i Niemiec jest potrzebne zwłaszcza dla zdynamizowania polityki instytucji zachodnich i euro-atlantyckich wobec naszych sąsiadów na Wschodzie, czyli wobec Europy Wschodniej.

Wspólny dokument polsko-niemiecki, który ministrowie Włodzimierz Cimoszewicz i Joschka Fischer przedstawili w Luksemburgu, może stać się podstawą nowej polityki unijnej wobec Ukrainy. Inne pola polsko-niemieckiej współpracy to przyszłość stosunków transatlantyckich, a także tożsamość polityczna i obronna Europy.

Współdziałanie to musi być oparte na poszanowaniu równorzędności partnerów. Uznajemy rolę Niemiec w konstrukcji europejskiej; wierzymy, że również po drugiej stronie Odry, także w społecznym odczuciu, negatywne stereotypy w postrzeganiu Polski będą zastępowane obrazem sąsiada przyjaznego i życzliwego. Taki przyszłościowy model nie stanie się podstawą polityki, jeśli nie zostaną raz na zawsze i jednoznacznie zamknięte sprawy przeszłości, które na nowo wprowadzają do stosunków polsko-niemieckich elementy nieufności, niepewności i destabilizacji.

Nasze relacje wymagają jasnych deklaracji i klarownych decyzji ze strony wszystkich głównych sił i stronnictw politycznych w Niemczech. O przyszłości stosunków między naszymi narodami nie mogą decydować “wiecznie wczorajsi”. Wierzymy w siłę naszych racji, są one sprawiedliwe historycznie i mają mocne podstawy prawne. W naszej polityce wobec Niemiec należy wyzwolić się od kompleksów i nie kierować się emocjami. Nasze stanowisko znajduje ze strony Prezydenta, Kanclerza i Federalnego Ministra Spraw Zagranicznych zrozumienie i wolę współpracy.

Rolą Polski jest występować w obronie prawdy historycznej, sprzeciwiać się jej wypaczaniu i fałszowaniu. Trójkąt Weimarski nie wyczerpał swego politycznego potencjału. Tego typu instytucje sprawdziły się i są przydatną platformą współpracy politycznej i dyskusji o problemach europejskich.

Niemcy są najważniejszym partnerem handlowym Polski. Nasze wejście do Unii zorientowało w przyszłość stosunki z Niemcami. Wspólnym obowiązkiem jest przeciwdziałanie obciążaniu stosunków polsko-niemieckich problemami przeszłości.

Gdańska deklaracja obu prezydentów z października 2003 roku jest przykładem konstruktywnego podejścia do rozwiązywania tych problemów. Chcemy kreować nowe inicjatywy w stosunkach polsko-niemieckich, inicjatywy sprzyjające dalszemu zbliżeniu społeczeństw.

Polska zamierza w aktywny sposób włączyć się do kształtowania Wspólnej Polityki Zagranicznej i Bezpieczeństwa Unii Europejskiej. Naszym celem jest umacnianie tożsamości Unii jako kluczowego aktora sceny międzynarodowej w wymiarze globalnym. Wspólną politykę postrzegamy bardziej w kategoriach szansy, niż ograniczeń.

Niemcy są największym państwem UE i największym płatnikiem netto. Obok Francji są głównym moderatorem kształtowania polityki wspólnot europejskich. Polska jest postrzegana przez pryzmat układania stosunków obronnych w porozumieniu z Niemcami. Wspólna polityka bezpieczeństwa w Unii Europejskiej może nam stworzyć możliwość skuteczniejszego wpływu na działania zewnętrzne Unii, w tym zwłaszcza oddziaływania na Wschodzie Europy. Aby tak było, musimy potrafić przedkładać unijnym partnerom trafne i przekonywujące pomysły, zabiegać o tworzenie wokół nich politycznej zgody.

Naszym głównym celem w ramach wspólnej unijnej polityki zagranicznej będzie wzmocnienie i zdynamizowanie współpracy Unii z sąsiadami, w tym zwłaszcza ze wschodnimi sąsiadami, poprzez budowę Wschodniego Wymiaru polityki UE.

W ocenie Przewodniczącego Sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych Zalewskiego, pomijając aspekt emocjonalny, relacje polsko-niemieckie znajdują się na poziomie nie mającym precedensu w historii. Przewodniczący Zalewski postawił tezę, że współpraca polsko-niemiecka jest fundamentem powodzenia projektu europejskiego, a współpraca w ramach Trójkąta Weimarskiego- szczególnie wobec osłabienia więzi między Paryżem a Berlinem- ma kluczowy wymiar. Istotna jest także poprawa klimatu w relacjach międzyrządowych po objęciu władzy przez kanclerz Angelę Merkel. Przechodząc do konkretnych kwestii zajmujących czołowe miejsca na unijnej agendzie, poseł Zalewski zapowiedział ogłoszenie przez Polskę stanowiska w kwestiach traktatowych przed czerwcem br. Należy się przy tym spodziewać, że jego elementy będą prezentowane w sposób cząstkowy. W sprawie systemu głosowania Polska będzie postulować o przyjęcie wariantu pośredniego między istniejącym modelem nicejskim a formułą zawartą w Traktacie Konstytucyjnym. W ocenie parlamentarzysty wzmocnienie wspólnej polityki zagranicznej i bezpieczeństwa oraz stworzenie polityki energetycznej, w tym w szczególności w odniesieniu do jej aspektu zewnętrznego, jest w interesie krajów takich jak Polska, pod warunkiem zapewnienia państwom członkowskim równego prawa decydowania o kierunkach rozwoju. Polski parlamentarzysta z uznaniem odniósł się do niemieckich inicjatyw prowadzących do wzmocnienia wschodniego wymiaru Europejskiej Polityki Sąsiedztwa. Koncepcję "synergii czarnomorskiej" uznał z kolei za element uzupełniający wymiar południowy EPS. Poseł poświęcił dużo miejsca stosunkom z Rosją, podkreślając pogłębiającą się systemową rozbieżność między Rosją a UE, brak zgody Warszawy na rozpoczęcie rozmów w sprawie nowej umowy UE-Rosja do czasu wypełniania przez Moskwę obowiązującego porozumienia i apelując do Prezydencji, aby nie pozwolono Rosji dzielić państwa członkowskie na różne kategorie. Jednocześnie podkreślił, że będąc sąsiadem Federacji Rosyjskiej, zależy nam na dobrych stosunkach w dziedzinie bezpieczeństwa, gospodarki, w tym szczególnie energetyki.

W tym kontekście szczególnie negatywnie jest postrzegany z punktu bezpieczeństwa energetycznego pomysł gazociągu północnego, który może mieć negatywne konsekwencje dla stosunków polsko-niemieckich w ujęciu długofalowym. Różnice występują także w kwestii stosunku do transformacji NATO, do Traktatu UE, do dyrektywy o swobodnym przepływie usług i harmonizacji stawek podatkowych wewnątrz UE, a także wysokości składki do budżetu Unii.

Powyższe opinie potwierdziły teze, że poprawność stosunków polsko-niemieckich ma przełożenie na stosunki w całej Unii Europejskiej, świadczy o pozycji Polski w NATO i ma istotny wpływ na stosunki gospodarcze Polski w innych obszarach. Równolegle zostało wykazane, że w wielu dziedzinach Niemcy z unijnych partnerów przechodzą do gospodarczych konkurentów co może mieć negatywne długofalowe konsekwencje. Poza tym w stosunkach polsko-niemieckich jest wiele problemów trudnych będących spuścizną historyczną, które dla budowy dobrosąsiedzkich stosunków wymagają stopniowego rozwiązywania.





Bibliografia:
Polska polityka bezpieczeństwa 1989 – 2000 pod redakcją Roman Kuźniar, Scholar, Warszawa 2001.
Rocznik Strategiczny 2003/2004, 2004/2005, 2005/2006, 2006/2007. ISM, Warszawa.
Rocznik Polskiej Polityki Zagranicznej 2006.
Polski Przegląd Dyplomatyczny 2006, nr I (29)
Stosunki Międzynarodowe – International Relations Nr 1-2 (t.33)/2006.
Roman Kuźniar, Polityka bezpieczeństwa w polskiej polityce zagranicznej, Scholar, Warszawa 2001,
Józef Kukułka, Traktaty sąsiedzkie Polski odrodzonej, Wrocław 1998.
H. A. Jacobson, Niemiecko-polskie partnerstwo militarne w duchu Karty Paryskiej, w F. Pfluger, W. Lipscher (red.) , Od nienawiści do przyjaźni, Warszawa 1994,
Janusz Barcz, Polska – Niemcy, Traktat o dobrym sąsiedztwie i współpracy, Państwo i Prawo 1991, nr 9.
Krzysztof Skubiszewski, Rzeczpospolita z 15 lutego 1991r.
J. Prystrom, Raport o stanie bezpieczeństwa państwa – aspekty zewnętrzne, Warszawa,
H. A. Jacobson, H. J. Rautenberg (red.) Bundeswehr und europaische Sicherheitsordnung, Abschlussbericht der Unabhangigen Kommission fur die kunftige Aufgaben der Bundeswehr, Bonn – Berlin 1991








Odsłon: 81 | TAGI: Niemcy, polityka zagraniczna, Polska

Ocena: Wybierz ocenęSłabeDostatecznyDobryBardzo dobryWspaniałySłabeDostatecznyDobryBardzo dobryWspaniały
Twoja ocena: Brak Średnia: 5 (ilość głosów 4)

SKOMENTUJ
"W Polsce może istnieć tylko
Tadeusz Śledziewski, śr., 04/20/2011 - 21:45
"W Polsce może istnieć tylko jedna orientacja - pro polska! Wszystkie inne nie mają racji bytu. Musimy być samodzielni, gdyż nikt nie zadba o nasze interesy, jeżeli sami nie będziemy o nie dbali. Nasze działanie w sferze polityki międzynarodowej musi być wreszcie uwolnione od bagażu emocjonalnego. Polityka nie jest wykładnią uczuć. ale rozumu. Romantyzm tak bardzo obecny w naszej tradycji popycha nas ciągle do działań sprzecznych z wszelką logiką myślenia." Pod tym podpisuję się obydwoma rękami.

Nie mam przygotowania fachowego, żeby z Tobą polemizować. Dlatego moja postawa - nie stanowisko - jest ukształtowana, przez oddziaływania środowiskowe, począwszy od dzieciństwa, aż do dzisiaj. Dlatego nie doszukacie się w moich słowach śladu zachowań zawodowego polityka.

Ja w swoich odczuciach i w swoich zamierzeniach prowadzenia korzystnej polityki dla Polski mam nieco inne skłonności i nieco inną orientację, od tej Eugeniuszowej, która - jak mniemam - jest wynikiem zimnych kalkulacji, wyrachowania, no i rozeznania politycznego. Ja uważam, że Polacy powinni z zachodnimi sąsiadami i tymi dalszymi zachodnimi członkami UE utrzymywać stosunki partnerskie, nie przyjacielskie. Te zachodnie państwa to już inna kultura i inne geny. To nie Słowianie. Wydaje mi się, że my Polacy powinniśmy przyjaciół, a więc ściślejsze więzy powinniśmy zawiązywać z bilższymi nam kulturowo i pochodzeniowo narodami - z środkowo wschodniej Europy. Nie będę swojej postawy uzasadniał, bo to byłoby za długie i na pewno byście się tym znudzili. I tak pewnie nie znalazł bym wśród Was poparcia. Jestem za słaby w uszach. "Niech się dzieje wola nieba, z nią się zawsze zgodzić trzeba."

Odpowiedz
"W Polsce może istnieć tylko
Sława Kornacka, śr., 04/20/2011 - 02:15
"W Polsce może istnieć tylko jedna orientacja - pro polska! " - I tego musimy się trzymać i tego wymagać od polityków . Emocje są dobre u cioci na imieninach , a nie w stosunkach miedzynarodowych . Tu zimne oko , kalkulacja inetresów i fachowowść powinny być miarą .

Jak zwykle obszernie i fachowo ... ))


Odpowiedz
Bardzo fachowy tekst!
Marek Różycki jr., czw., 04/21/2011 - 13:36
Bardzo fachowy tekst! Nie zajmuję się polityką, więc na te tematy nie zabieram głosu......

Serdecznie pozdrawiam, Marek jr.

środa, 20 kwietnia 2011

Znaczenie stosunków polsko-niemieckich w polityce bezpieczeństwa RP.

Bezpieczeństwo narodowe rozstrzyga się w najbliższym, bezpośrednim otoczeniu i należy je zatem budować przede wszystkim właśnie w tym wymiarze. Należy zauważyć, że nie sposób zbudować trwałego bezpieczeństwa Europy bez stabilizacji europejskiego sąsiedztwa. To ze strony naszych najbliższych sąsiadów pochodziły w przeszłości główne zagrożenia dla kraju. Dla właściwego ułożenia stosunków z Niemcami podstawowe znaczenie mają dwie kwestie: granica polsko-niemiecka oraz cały kompleks zagadnień w stosunkach dwustronnych.

Kluczem do przeobrażenia stosunków polsko-niemieckich w nowej sytuacji międzynarodowej w Europie stało się przyjęte przez polską dyplomację założenie o konieczności stworzenia “polsko-niemieckiej wspólnoty interesów w jednoczącej się Europie”.

Problem bezpieczeństwa jest priorytetem w polityce zagranicznej. Polska i niemiecka polityka bezpieczeństwa przed 1989 r. były funkcją stosunków Wschód – Zachód. ”Od pięćdziesięciu lat niemieccy i polscy żołnierze w mniejszym lub większym stopniu byli dla siebie wrogami z antagonistycznych bloków militarnych. Ich postępowanie i myślenie zdeterminowane było obrazem wroga i wzajemnego zagrożenia”. Republika Federalna Niemiec należy do głównych partnerów Polski w Europie ze względu na sąsiedzkie położenie, swój potencjał oraz poparcie udzielane Polsce w dążeniu do członkostwa w Unii Europejskiej. Trwałym fundamentem budowy polsko-niemieckiej wspólnoty interesów pozostaje nadal proces integracji europejskiej. Otwiera on przed Polską perspektywy przyspieszonego rozwoju, a przed Niemcami większe możliwości rozwijania współpracy ze wschodnią częścią Europy. Do priorytetów zaliczamy intensyfikację wymiany młodzieży, współpracy transgranicznej, między samorządami i w sferze naukowo-technicznej. Szczególne znaczenie ma wymiana młodzieży, gdyż z powodu bezrobocia w landach po NRD sfrustrowana młodzież zaczęła tworzyć zręby neofaszystowskich organizacji, które podjęły działalność terrorystyczną wobec cudzoziemców i imigrantów przebywających w Niemczech. Ataki i zamachy na obcych bardzo szybko przeniosły się również do zachodnich landów Zjawisko nacjonalizmu i ekstremizmu objawiające się w działaniach terrorystycznych i faszystowskich jest bardzo newralgicznym elementem w stosunkach polsko-niemieckich. Istotne znaczenie mają prace odnowionego Forum Polska-Niemcy oraz inicjatywy pozarządowe. Wśród kwestii pozostających do rozwiązania znajdują się m.in.: problemy restytucji dóbr kultury przemieszczonych w wyniku wojny, nowe formy działania Fundacji Współpracy Polsko-Niemieckiej, uzyskanie dostępu przez organizacje polonijne do właściwych niemieckich środków finansowych, a także wynegocjowanie umowy o opiece nad grobami wojennymi.

Zjednoczone Niemcy są zainteresowane rozwijaniem wielostronnych i prowadzonych indywidualnie działań w celu stabilizowania środowiska międzynarodowego w Europie. Jest w tym także specyficzny i niezbyt skrywany cel egoistyczny, tzn. przygotowanie gruntu dla ekspansji ekonomicznej Niemiec w Europie Środkowo-Wschodniej, co ma służyć pomnażaniu dobrobytu w Niemczech, a także w dalszej perspektywie wzrostowi ich roli politycznej na arenie międzynarodowej.

Do podjęcia pierwszych działań na rzecz tworzenia kontaktów wojskowych między Polską i RFN przyczynił się rozwój procesu KBWE i towarzyszący mu postęp w dziedzinie rozbrojenia i środków budowy zaufania i bezpieczeństwa oraz prowadzone w latach 1973 -1988 między Układem Warszawskim i NATO rokowania na temat wzajemnej i zrównoważonej redukcji sił zbrojnych i zbrojeń w Europie Środkowej (MBFR). Decydującym czynnikiem sprawczym pierwszych kontaktów w dziedzinie polityki bezpieczeństwa stał się proces wielostronnego dialogu rozbrojeniowego, w który oba państwa były zaangażowane w następstwie geopolitycznego położenia i sojuszniczej przynależności. Zwrot w stosunkach polsko-niemieckich otwiera jednocześnie Zachód na Europę Środkową i Wschodnią. W tej sytuacji “szeroko pojęte bezpieczeństwo Polski i bezpieczeństwo w naszym regionie trzeba budować od podstaw”.

Podpisany Traktat o dobrym sąsiedztwie i przyjaznej współpracy z 17 czerwca 1991 zobowiązuje strony m.in. do współpracy w wielu konkretnych dziedzinach od gospodarczej, przez międzyregionalną i przygraniczną, aż po ochronę środowiska, kulturę, młodzież, ochronę zdrowia, ochronę mniejszości narodowych. W obopólnym interesie leży wzmożenie wysiłków na rzecz wyrównania standardów bezpieczeństwa oraz podjęcie współpracy na płaszczyźnie wojskowej. U podstaw tej polityki leży stabilność, rozumiana jako tworzenie i utrzymywanie ładu polityczno-militarnego na naszym kontynencie, która wymaga nie tylko wszechstronnego współdziałania politycznego i militarnego, ale przede wszystkim współpracy gospodarczej. Niemcy stanowią największy rynek zbytu dla naszych produktów. Od poprawności kontaktów handlowych zależy rozwój gospodarczy w naszym kraju. Niemieckie firmy bezpośrednio lub pośrednio oddziałują na powiązania handlowe zarówno w Unii Europejskiej jak i poza nią. Za pośrednictwem niemieckich firm zwiększają się możliwości handlowe i gospodarcze naszych firm, a to ma bezpośredni wpływ na ich kondycję ekonomiczną i tym samym na kondycję całego systemu społeczno- gospodarczego. Siła oddziaływania gospodarczego i pozycja w międzynarodowym podziale pracy jest jednym z trzech czynników decydujących o potencjale obronnym państwa. Stąd “wybór atlantyckiej opcji bezpieczeństwa nie był rezultatem koniunkturalnej kalkulacji, lecz decyzją opartą na przesłankach o strategicznym wymiarze”. RFN dążyła do utrzymania i pogłębienia stabilności w obszarach swojego bezpośredniego zainteresowania politycznego i gospodarczego. Analizując zmienione warunki sytuacji polityczno-militarnej w Europie, niemieccy eksperci i politycy podkreślali konieczność wsparcia demokratycznych przemian w Polsce, także przez rozbudowę stosunków bilateralnych na płaszczyźnie wojskowej.

Polska i RFN podpisały w latach 1990 -1992 kilka umów, dotyczących m.in.: zapobiegania incydentom na morzu poza wodami terytorialnymi – 27 listopada 1990; warunków zabezpieczenia przez Ministerstwa Obrony wizyt oficjalnych i roboczych – 4 września 1991 i 27 listopada 1991; współpracy lotniczej w nagłych wypadkach między służbami poszukiwania i ratownictwa – 5 marca 1992; współpracy między Akademią Obrony Narodowej RP,a Akademią Dowodzenia Bundeswehry -21 maja 1992 . Ważnym elementem procesu polsko-niemieckiego pojednania jest utworzenie przez Wojsko Polski i Bundeswehre wspólnej jednostki, która stanowi swoisty przyczółek wiążący Polskę z systemem bezpieczeństwa Zachodu.

W Polityce bezpieczeństwa i strategii obronnej RP czytamy: “Kształtując stosunki z RFN, należy rozbudować te sfery wspólnych zainteresowań, które wynikają z sąsiedztwa i z europejskich powiązań obu państw. Należy usuwać uprzedzenia zakorzenione tradycyjnie w mentalności ludzi. Jest to zadanie nie tylko dla państwa, ale także dla obu narodów. W obecnej sytuacji, kiedy mogą się spełnić nadzieje na trwałą normalizację stosunków polsko-niemieckich na gruncie przyjaźni i dobrosąsiedzkiej współpracy, należy poświęcić szczególnie wiele uwagi rozwojowi kontaktów i wspólnych działań...” .

Z historycznego punktu widzenia między Polską, a Niemcami jest bardzo dużo trudnych problemów społecznych wynikających z konsekwencji wojennych, a szczególnie z pozostałości po II wojnie światowej; kwestie przesiedleń, strat materialnych i ludzkich itp. Powyższe problemy są ze względu na skalę odsuwane w czasie. Jednak w interesie dobrosąsiedzkich stosunków, a szczególnie w interesie Polski jest potrzeba ich stopniowego rozwiązywania. Interes narodowy Państwa Polskiego nakazuje traktowanie polityki zewnętrznej i instrumentu tej polityki, jakim jest dyplomacja, w sposób ponadpartyjny.



Bibliografia:


Polska polityka bezpieczeństwa 1989 – 2000 pod redakcją Roman Kuźniar, Scholar, Warszawa 2001.
Rocznik Strategiczny 2003/2004, 2004/2005, 2005/2006, 2006/2007. ISM, Warszawa.
Rocznik Polskiej Polityki Zagranicznej 2006.
Polski Przegląd Dyplomatyczny 2006, nr I (29)
Stosunki Międzynarodowe – International Relations Nr 1-2 (t.33)/2006.
Roman Kuźniar, Polityka bezpieczeństwa w polskiej polityce zagranicznej, Scholar, Warszawa 2001,
Józef Kukułka, Traktaty sąsiedzkie Polski odrodzonej, Wrocław 1998.
H. A. Jacobson, Niemiecko-polskie partnerstwo militarne w duchu Karty Paryskiej, w F. Pfluger, W. Lipscher (red.) , Od nienawiści do przyjaźni, Warszawa 1994,
Janusz Barcz, Polska – Niemcy, Traktat o dobrym sąsiedztwie i współpracy, Państwo i Prawo 1991, nr 9.
Krzysztof Skubiszewski, Rzeczpospolita z 15 lutego 1991r.
J. Prystrom, Raport o stanie bezpieczeństwa państwa – aspekty zewnętrzne, Warszawa,
H. A. Jacobson, H. J. Rautenberg (red.) Bundeswehr und europaische Sicherheitsordnung, Abschlussbericht der Unabhangigen Kommission fur die kunftige Aufgaben der Bundeswehr, Bonn – Berlin 1991

sobota, 12 marca 2011

Fiasko dyletanckich technokratów Unii Europejskiej czy osiągnięcie celu polityki neokolonialnej koncernów?

Długo się zastanawiałem kiedy to pęknie! Polska przed wejściem do UE była w zakresie cukru krajem samowystarczalnym, a nawet była eksporterem tego ważnego produktu, gdyż nasze potrzeby wynoszą około 1.7 miliona ton, a producenci produkowali 2 miliony ton. W wyniku spekulacyjnych przedsięwzięć administracyjnych z 43 cukrowni zlikwidowano 25, a pozostałe 18 sprzedano 4 zachodnim koncernom, które corocznie produkowały poniżej naszych potrzeb konsumpcyjnych! W tym roku dla przykładu wyprodukowały niespełna 1.4 miliona ton cukru. Koncerny działając w zmowie duszą ceny i warunki skupu buraka cukrowego. Rolnicy produkują na granicy opłacalności. Tysiące innych zlikwidowało plantacje z bogatymi tradycjami bo unijni urzędnicy działając pod wpływem koncernów ograniczyły „kwoty produkcji” i doprowadzając do tego, że tysiące rolników stało się osobami bezrobotnymi, w wielu przypadkach ziemia rolna leży odłogiem bo z powodu głupoty unijnych technokratów nie wolno właściwie jej wykorzystywać. A my płacimy ponad dwukrotnie wyższą cenę - niż wynika to z kosztów produkcji - za cukier nabijając „kabzę” koncernom”, a minister rolnictwa szuka winnego tego bałaganu i wyzysku. Typowy neokolonializm. Zlikwidować, pociąć na złom cukrownie było łatwo, ale odbudować to będzie ciężko i znowu to my konsumenci będziemy musieli zapłacić za głupotę urzędników i chciwość spekulantów. Czy takiej „wspólnoty unijnej” oczekiwaliśmy? Potrzeby w zakresie konsumpcji cukru całej Unii wynoszą ponad 21 milionów ton, a urzędnicy po przez tzw. „limity” ograniczyły tą produkcję do 13.5 miliona ton. A gdzie prawa ekonomii? To tylko jeden z efektów nie znajomości praw ekonomii, albo bardziej łamania ich z premedytacją podejmując decyzję pod wpływem spekulantów i koncernów chciwych zysków, który się tak srogo objawił. Całe działanie od początku w swoich założeniach miało ukryty cel uzależnić naszą gospodarkę od zachodnich koncernów. Idealnie to im się udało. Mamy problem za który płacimy! W „przedsionku” czekają kolejne! Problem jest bardzo poważny! Ja tu go jedynie zasygnalizowałem i przypomniałem po mojej dzisiejszej wizycie w sklepie jak zauważyłem gdy w kolejce do kasy ludzie wykupują cukier napędzjąc koniunkturę dla spekulantów. Zaskoczony przeszedłem celowo wzdłuż kas do których oczekiwało po 6-8 osób i miażdżąca większość w wózkach miała wśród artykułów CUKIER. Byłem jedynym w mojej kolejce, który nie kupował cukru.
Ostrzegam "era Gierka" zawaliła się od nieudanej próby podniesienia właśnie ceny cukru z 10.50 złotych za kilogram na 26 złotych co wywołało w 1976 roku protesty m. in. w Radomiu. Rząd musiał wtedy wycofać się z tamtej decyzji, ale to pokazało jego słabość i się zaczeło. Trwało to kilka lat, ale właśnie cena cukru była momentem zwrotnym.

"Człowiek rozsądny dostosowuje się do świata. Człowiek nierozsądny usiłuje dostosować świat do siebie. Dlatego wielki postęp dokonuje się dzięki ludziom nierozsądnym."
George Bernard Shaw

środa, 23 lutego 2011

Bahrajn w amerykańsko-irańskim sporze.

Manifestacji w stolicy Bahrajnu Manamie na Placu Perłowym nie można bezpośrednio porównywać z protestami w Afryce Północnej, Joradnii, Sudanie, Jemenie, Syrii gdyż tam jest zupełnie inne podłoże społeczne, inne przyczyny i inne cele społecznych dążeń. Bahrajn to mały, ale bogaty i dobrze rozwinięty kraj położony w wyjątkowo newralgicznym punkcie globu na archipelagu w Zatoce Perskiej, między Arabią Saudyjską i Katarem na ok. 35 wyspach, z których największe to: Al-Bahrajn (572 km2), Umm an-Nasan (19 km2), Al-Muharrak (17 km2), Sitra (10 km2). Wyspy połączone są groblami i mostami, brak linii kolejowych. Mimo to komunikacja jest dobrze rozwinięta. Największą rolę odgrywa transport samochodowy (3 tys. km dróg, w tym 2,2 tys. asfaltowych). Powierzchnia 665 km2. 688,3 tys. mieszkańców (2005), z których 83% mieszka w miastach.

Jest to dziedziczna monarchia konstytucyjna. Głową państwa zgodnie z konstytucją jest od 1973 emir z rodu Banu Al-Chalifa, od 2002 król. Władzę ustawodawczą od 2002 sprawuje dwuizbowy parlament: izba wyższa – Rada Konsultacyjna (Madżlis asz-Szura, 40-osobowa, mianowana przez króla) i izba niższa – Zgromadzenie Narodowe (40-osobowe, wyłaniane w wyborach powszechnych). Władzę wykonawczą sprawuje rząd, na którego czele stoi premier. Podstawą gospodarki Bahrajnu jest wydobycie ropy naftowej z bogatych złóż (ok. 50 mln ton rocznie) i gazu ziemnego oraz przetwórstwo aluminium. Przemysł przetwórczy i górnictwo wytwarzają łącznie ok. 35% produktu krajowego brutto, rolnictwo zaledwie 1%, usługi, zwłaszcza handlowe, tranzytowe i bankowe pozostałą część. Produkt krajowy brutto na 1 mieszkańca wynosi ok. 25,8 tys. dolarów amerykańskich (2006). Inflacja: 2,1% (2004). Zadłużenie 6,215 mld USD (2004) przy eksporcie 8,2 mld USD, a imporcie 5,9 mld USD (2004). Struktura zatrudnienia: usługi (64%), przemysł (34%), rolnictwo (1%).Ropę naftową i gaz ziemny eksploatuje się głównie ze złóż podmorskich, pod kontrolą przedsiębiorstw państwowych. Rafinerie w Al Manama, Sitra i Awali przetwarzają ropę naftową własną (ok. 2 mln ton rocznie) i importowaną rurociągiem podmorskim z Arabii Saudyjskiej. Energia elektryczna produkowana w elektrowniach gazowych jest wykorzystywana w hutnictwie aluminium i do odsalania wody morskiej. Rozwinięte rzemiosło (tkactwo, garncarstwo).Produkcja rolna w 20% pokrywa potrzeby wewnętrzne. Użytki rolne stanowią 9% powierzchni, większość sztucznie nawadniana. W oazach i na terenach nawadnianych odsoloną wodą morską uprawa palmy daktylowej, drzew cytrusowych, warzyw oraz ryżu i pszenicy, proso i lucernę. Połów ryb, krewetek, pereł odgrywa coraz mniejszą rolę z powodu rosnącego zanieczyszczenia wód Zatoki Perskiej. Liczne zakłady przemysłu spożywczego, materiałów budowlanych, stoczniowego. Handel zagraniczny: eksportuje się przede wszystkim ropę naftową (79%), wyroby z aluminium (6%), natomiast importuje się surową ropę naftową (54%), wyroby przemysłowe i żywność. Głównymi partnerami handlowymi są: USA, Arabia Saudyjska. Zatem w Bahrajnie nie można mówić o bezrobociu, głodzie, biedzie, nędzy, które są przyczyną protestów w ww. wymienionych państwach. Jest dobrze to dlaczego ludzie wyszli protestować? Otóż w społeczności Bahrajnu jest silny podział na grupę sunnicką współpracującą z USA i Arabią Saudyjską i szyicką dążącą do współpracy z Iranem. Szyicka większość – wspierana przez Iran - stanowiąca ok. 70 proc. ludności Bahrajnu uskarża się, że jest dyskryminowana przez rządzącą dynastię sunnicką. Ingerencja nieoficjalna Iranu jest dodatkowo spowodowana tym, że Bahrajn w okresie 1602 – 1782 był integralną częścią Persji i z tego tytułu Iran od 1928 roku rości sobie stałe pretensje do jego terytorium. W 1981 i 1985 władze Bahrajnu udaremniły inspirowane przez Iran szyickie spiski dążące do obalenia rządu. Co było przyczyną zawarcia umów z USA w 1991 i 1994 dotyczących bezpieczeństwa państwa. Bezpieczeństwo oczywiście kosztuje! Ile to określają ściśle tajne umowy. Protesty z tytułu różnic co do kierunku współpracy w Bahrajnie odbywały się już wielokrotnie. Oczywiście społeczność szyicka swoje niezadowolenie zawsze argumentuje problemami wewnętrznymi. I tak w 1994 szyici wezwali do przywrócenia Zgromadzenia Narodowego, doszło do utarczek z policją, kilkumiesięczne rozmowy z szyitami zakończyły się fiaskiem, w następnych latach odbywały się aresztowania szyitów. W 1999 umarł emir Isa bin Sulman Al-Chalifa, jego następcą został wybrany syn - szejk Hamad bin Isa Al-Chalifa. Była to kolejna próba sił, w wyniku czego władze uzgodniły drogę reform i ułaskawiły więźniów politycznych. W 2001 odbyło się referendum dotyczące ustanowienia w Bahrajnie monarchii konstytucyjnej, na czele z królem i dwuizbowym ciałem ustawodawczym. W 2002 weszła w życie zmieniona konstytucja, m.in. przyznająca kobietom głos wyborczy i prawo do kandydowania, w październiku 2002 odbyły się pierwsze od 30 lat wybory parlamentarne, w listopadzie 2002 zaprzysiężono nowy rząd. W 2002 emir Sheikh Hamad ibn Isa Al. Khalifah przyjął tytuł królewski. A więc jest to demokracja, w której co prawda powolne, ale systematyczne zmiany występują. Jest pytanie jakie zmiany opozycja przy tej okazji wywalczy? Bahrajn leży w bardzo ważnej strefie strategicznego oddziaływania na Bliski Wschód. Jest uważany przez USA i Arabię Saudyjską za zaporę dla szyickiego Iranu. Wreszcie z tego powodu jest to miejsce stacjonowania dowództwa V floty USA z dwoma lotniskowcami: "USS John C. Stennis” i “USS Dwight D. Eisenhower” , 15 000 żołnierzy na wodzie i 1000 na lądzie, ze 160 myśliwcami F/A 18, kilkudziesięcioma śmigłowcami bojowymi, kilkunastoma okrętami bojowymi , w tym podwodnymi o napędzie atomowym. A więc jest to bardzo ważne miejsce i dlatego jest najbardziej podatne na niepokoje bo w nim różne służby specjalne mają swoje zadania. Sprzyja temu zróżnicowanie etniczne, gdzie rodowici mieszkańcy to 63%, Azjaci 19%, pozostali Arabowie 10%, Irańczycy 8% oraz religijne chociaż Islam stanowi 85% wyznawców i jest religią państwową to wewnętrzny podział (34% sunnici, 60% szyici) oraz fakt, że rodzina królewska przynależy do sunnitów jest przyczyną konfliktu. Aby zapobiec protestom w ostatnich tygodniach rząd Bahrajnu poszedł na różne ustępstwa - uchwalono wyższe wydatki socjalne i zasugerowano amnestię dla osób zatrzymanych w sierpniu podczas represji wymierzonych w część ugrupowań szyickich, a Król Bahrajnu szejk Hamad ibn Isa al-Chalifa postanowił 11 lutego br. w piątek wypłacić każdej bahrajńskiej rodzinie 1000 dinarów (2650 USD) z okazji 10. rocznicy konstytucji to swego rodzaju polityczne przekupstwo. Mimo to 14 lutego manifestanci wyszli z flagami, kwiatami i transparentami na ulice, a nie z kamieniami i kijami jak to odbywa się w północnej Afryce. Co prawda siły bezpieczeństwa usiłowały zagrodzić demonstrantom wstęp na Plac Perłowy, główny plac miasta Manama, ale już dzień później miała miejsce wielotysięczna demonstracja, której policja już nie blokowała drogi. Główne szyickie ugrupowanie opozycyjne Al-Wifak, które ma 18 z 40 mandatów początkowo nie przyłączyło się do ulicznych protestów, które rozpoczęły się w "dniu gniewu", ale wycofało się z prac parlamentarnych i wezwało rząd do dymisji, gdy zabito dwóch uczestników demonstracji. Równocześnie nie podało warunków powrotu do parlamentu. Z tych zachowań ewidentnie widać, że opozycja jest sterowana zewnętrznie bo jej reakcje są nie spójne. 17 lutego w wyniku ataku policji oraz sił bezpieczeństwa na demonstrantów zgromadzonych na Placu Perłowym w Manamie zginęło pięć osób, a rannych zostało 231 osób. Zaatakowani zostali także lekarze obecni na miejscu. Pojazdy opancerzone zajęły centrum stolicy Bahrajnu, Manamy. W kraju wprowadzono stan wyjątkowy. Gdy demonstranci zaczęli się gromadzić na Placu Perłowym w Manamie, zostali rozpędzeni przez policję gazem łzawiącym, ostatecznie jednak zdołali oni opanować plac. Szejk Issa Qassem, jeden z najważniejszych szyickich duchownych w Bahrajnie, powiedział 18 lutego, że policja dokonała masakry na demonstrantach. Tego dnia żołnierze otworzyli ogień do demonstrantów. Co najmniej jedna osoba zginęła, a 120 zostało rannych. W Manamie rozmieszczono czołgi i wozy pancerne, a w powietrzu latały helikoptery. Plac Perłowy w Manamie, na którym doszło do walk został otoczony zasiekami z drutu kolczastego. 18 posłów opozycyjnej partii Al-Wifak zrezygnowało z mandatu w parlamencie. Demonstranci zażądali wprowadzenia monarchii konstytucyjnej i zaprzestania dyskryminacji szyitów. Po tych wydarzeniach następca tronu Salman ibn Hamad Al-Chalifa wydał rozkaz, by armia wycofała się z ulic, i zapowiedział, że porządku w stolicy będzie odtąd strzegła wyłącznie policja. Wycofanie wojska było warunkiem opozycji podjęcia dialogu z władzami. Szyiccy demonstranci chcą obalenia szejka Chalifa ibn Salmana al-Chalifa, który rządzi od czasu wycofania się Bahrajnu z Federacji Emiratów Arabskich 15 sierpnia 1971 roku w skład której wchodził jeszcze Oman i Katar. W wyniku tej decyzji Bahrajn stał się państwem samodzielnym i został przyjęty do ONZ i Ligi Państw Arabskich, a od 1981 do Rady Współpracy Zatoki (Perskiej). Według oświadczenia sekretarza generalnego Al-Wifak szejka Ali Salman opozycja “nie dąży do państwa wyznaniowego, a dąży do obywatelskiej demokracji, w której naród jest źródłem władzy i do osiągnięcia tego potrzebuje nowej konstytucji , natomiast król Bahrajnu powinien przekształcić państwo w monarchię konstytucyjną i przedstawić szczegółowy terminarz tego procesu”. To tylko oświadczenie, ale o realiach decydują mocodawcy. Tak więc sytuacja jest napięta i występuje wzajemna korelacja między oddziaływaniem USA na Iran i Iranu na Bahrajn. 20 lutego armia wycofała się, a Plac Perłowy w Manamie zajęli demonstranci.21 lutego protest kontynuowało 10 tys. osób. Ponadto ogłoszono strajk nauczycieli, który doprowadził do zamknięcia wielu szkół. Co prawda jest to ostry spór polityczny z wykorzystaniem ulicy, ale dopuszczalny w demokracjach. Natomiast zagrożeniem jest oddziaływanie zewnętrzne na bieg zdarzeń wewnętrznych. Z powyższych faktów ewidentnie widać, że wydarzenia w Bahrajnie należy analizować w innych kategoriach.


Bahrajn, bezpieczeństwo międzynarodowe, manifestacje, USA, Iran