Panie i Panowie Posłowie.
W wielu kampaniach deklarowaliście niezliczoną litanię doskonałych koncepcji naprawy Naszego Państwa ich wdrożenie gwarantowaliście swoimi niesłychanie wysokimi kwalifikacjami osobistymi wynikającymi z doświadczenia ze swojego życia osobistego i zawodowego. Natomiast nie potraficie zrobić porządku w jednej państwowej firmie. Pełna kompromitacja i wstyd!!!! Zapuśćmy zasłonę milczenia.
środa, 8 lipca 2009
sobota, 4 lipca 2009
Walka o media, a interes państwa i społeczeństwa.
Od kompromisu przy "okrągłym stole" jesteśmy świadkami systematycznego psucia, kompromitowania i osłabiania struktur państwa, a także pozbawiania podmiotowości społeczeństwa. PRL rozleciał się ze względu na negatywny dobór elit rządzących. System BMW był zabójczy. Teraz mamy system ułomnego prawa. Społeczeństwo oprócz prawa do bezpieczeństwa, edukacji, służby zdrowia, kultury ma też prawo do rzetelnej, obiektywnej informacji. Są grupy interesu, którym zależy na ogłupianiu społeczeństwa. Metoda Gebelsa się sprawdziła i została udoskonalona. Dlatego niezależne media tym grupom są nie wygodne, bo media publiczne są takim samym dobrem narodowym jak wojsko, policja, służba zdrowia, szkolnictwo, nauka, kultura. Stanowią one istotny element systemu demokracji. Społeczeństwo ma prawo być rzetelnie, obiektywnie informowane, a rządzący mają obowiązek zapewnić mu taką możliwość. Spór o charakter mediów publicznych jest po części ich naturą. Dlatego elity uzaleznione od grup inetresu wrogich silnej i wpływowej Polsce w międzynarodowej stosunkach pod płaszczykiem państwa prawa systematycznie wyniszczają media, których nie mogą wykupić. Po raz pierwszy te działania grup interesu zagrażają samym mediom. Już druga ustawa zmieniająca prawo medialne prawdopodobnie nie wyjdzie w życie. I mniejsza o to, czyja to wina, skoro kolejna bezrozumna konfrontacja polityczna nie tylko nie przynosi efektu, ale może ostatecznie pogrążyć media publiczne i zaszkodzić całemu rynkowi mediów. I choć to brzmi paradoksalnie, nadszedł czas, by społeczeństwo zaczęło bronić media publiczne przed tymi politykami, którzy nie tylko – jak dotąd - chcą je zawłaszczyć, czy posłużyć się nimi, ale – jak obecnie – zniszczyć je! Najwyższy czas, aby zastanowić się nad:
1. Przywróceniem pewności finansowania. W roku ubiegłym KRRiT przekazała nadawcom publicznym 732,4 mln zł, o 158,6 mln mniej niż planowano. Prognozy na rok obecny i przyszły są zatrważające. Wizja upadku radiowych rozgłośni regionalnych, Polskiego Radia i w dalszej kolejności – telewizji, staje się realna. Wobec nieodpowiedzialnych zamiarów zniszczenia daniny społecznej jakim jest abonament, bez wprowadzenia skutecznego finansowania z budżetu państwa w warunkach kryzysu finansowego, należy szybko stworzyć społecznie akceptowalny system finansowania mediów publicznych oparty na powszechnych, sprawiedliwych, nieuciążliwych składkach społecznych ( średnio 5zł , gospodarstwa emeryckie 1 złoty miesięcznie) , których pobór przyniesie sumę zapewniającą stałe finansowanie mediów publicznych . Dodatkowo należy zwrócić uwagę, ze programy mediów publicznych są sprzedawane przez sieci cyfrowe i kablowe, dlatego uwazam, ze te sieci powinny przekazywać mediom publicznym 10% wpływów ze swojej sprzedazy. Usprawnić system poboru składek poprzez egzekucję wraz rachunkiem za energię elektryczną, od sieci przy rozliczaniu podatku VAT. 2. Cyfryzacja mediów.Proces cyfryzacji mediów elektronicznych uzależniony jest od dwóch niekończących się sporów. Jeden to rywalizacja formacji politycznych, która zwykle kończy się przekreśleniem dorobku w tej dziedzinie poprzedników, drugi – to spór regulatorów – medialnego i telekomunikacyjnego. Wystarczy spojrzeć do sprawozdania KRRiT za rok ubiegły, by się o tym przekonać. W dodatku prawo medialne nie dotyczy cyfryzacji, zaś wspomniane dwie, niefortunne jego nowele, tej kwestii nie dotykały, co także je w pewien sposób charakteryzuje. Pomysł powołania pełnomocnika rządu do spraw cyfryzacji mediów elektronicznych najwyraźniej został zarzucony. Więc nich nikogo nie dziwi, że telewizja publiczna, jak donoszą media, chce się wycofać z rozsiewu cyfrowego, naziemnego, ulegając złudzeniu, że rozsiew satelitarny go zastąpi. Nie bacząc na Strategię Lizbońską, która rozsiew cyfrowy naziemny czyni ważnym składnikiem cyfryzacji, nie bacząc na narodowo – państwowy interes, bo przecież nasze prawo medialne dotyczy tylko programów emitowanych z naszego terytorium, nie bacząc też na to, że program publiczny nie może podlegać systemowi warunkowego dostępu . Niech też nie dziwi nikogo, że efektem sporów regulatorów są potworki w rodzaju dokumentacji konkursu na drugi multipleks, z której wynika, że cztery programy w tym multipleksie wskaże KRRiT, zaś trzy kolejne wybierze operator multipleksu, ale ich właściciele nie powinni być powiązani z nadawcami publicznymi, ani komercyjnymi mającymi programy ogólnopolskie, ani też grupami kapitałowymi nadającymi ogólnokrajowe programy radiowe, albo wydającymi ogólnokrajowe gazety. Punktacja konkursowa w zasadzie eliminuje takie programy. Tymczasem operator multipleksu ma przecież stworzyć atrakcyjną rynkowo ofertę programową! W dodatku sam operator nie może być powiązany z grupą kapitałową, z która powiązany jest operator techniczny pierwszego multipleksu, czyli powinien zbudować nową infrastrukturę nadawczą lub wykorzystać infrastrukturę Emitela, dając mu zarobić i podrażając usługę.
Cyfryzacja telewizji naziemnej powinna być realizowana w oparciu o scenariusz zawarty w Uchwale sejmowej która powinna być uchwalona na I posiedzeniu sejmu we wrześniu 2009 z preferencjami dla krajowych podmiotów i krajowej produkcji.
3.Członków KRRiT nalezy wybierać w wyborach bezpośrednich równolegle z wyborami prezydenckimi, nie wielkie koszty, a jedyny sposób na odpolitycznienie i uniezaleznienie mediów.
4 .Zgoda na odpartyjnienie mediów, które gwarantuje system wyborczy wg ordynacji prezydenckiej.
Ostatni dzień 2005 roku to dla mediów noc św. Bartłomieja. PiS zawłaszczyło media publiczne. Dziś mamy tego konsekwencje w postaci obecnych władz głównie telewizji publicznej wyraźnie zorientowanych politycznie, czego dały dowód choćby w czasie ostatnich wyborów faworyzując mało znaczącą antyeuropejską formację. Sprawozdanie KRRiT zasługuje na odrzucenie. Zgoda na nie przyjęcie sprawozdania będzie testem dobrej woli polityków na zmianę politycznego konstytucyjnego organu właściwego w sprawach mediów i składów władz spółek mediów publicznych tak, by przywrócić bezstronność i rzetelność mediów politycznych. KRRiT powinna być niezaleznym od innych organów, konstytucyjnym organem podlegającym ocenie wyborczej, natomiast wszystkie instytucje podległe Radzie, a prowadzące działalność gospodarczą powinny podlegać pod ogólny system podatkowy. Należy wyeliminować z systemu organizacyjnego mediów czynnych polityków. W tym procesie media publiczne nie mogą być narzędziem w konserwacji sceny politycznej. By ich naprawa się udała potrzebna jest dobra wola, umiejętność dostrzeżenia i uszanowania różnych, w tym i sprzecznych interesów, sztuka porozumienia i kompromisu. Mamy chaotyczny i uznaniowy system prawa i jezeli pozwolimy na pozbawienie się obiektywny, niezaleznych i sprawnych organizacyjnie, merytorycznie i finansowo mediów to jesteśmy bardzo blisko do rozkładu państwa i dewiacji jego systemu prawnego. Media publiczne mają być rzeczywistym głosem społeczeństwa!!! Muszą być narzędziem ukazującym ułomności państwa, jego elit i systemu prawnego oraz organizacyjnego. Społeczeństwo ma być podmiotem, a elity tylko i wyłącznie jego reprezentacją działającą na precyzyjnie określonych przez społeczeństwo zasadach. Dlatego musi wzrosnąć rola referendów. Elity nie powinny określać dla siebie norma i zasad postępowania. Powinny zgłosić swoje propozycje, a referenda je zatwierdzić lub odrzucić.
1. Przywróceniem pewności finansowania. W roku ubiegłym KRRiT przekazała nadawcom publicznym 732,4 mln zł, o 158,6 mln mniej niż planowano. Prognozy na rok obecny i przyszły są zatrważające. Wizja upadku radiowych rozgłośni regionalnych, Polskiego Radia i w dalszej kolejności – telewizji, staje się realna. Wobec nieodpowiedzialnych zamiarów zniszczenia daniny społecznej jakim jest abonament, bez wprowadzenia skutecznego finansowania z budżetu państwa w warunkach kryzysu finansowego, należy szybko stworzyć społecznie akceptowalny system finansowania mediów publicznych oparty na powszechnych, sprawiedliwych, nieuciążliwych składkach społecznych ( średnio 5zł , gospodarstwa emeryckie 1 złoty miesięcznie) , których pobór przyniesie sumę zapewniającą stałe finansowanie mediów publicznych . Dodatkowo należy zwrócić uwagę, ze programy mediów publicznych są sprzedawane przez sieci cyfrowe i kablowe, dlatego uwazam, ze te sieci powinny przekazywać mediom publicznym 10% wpływów ze swojej sprzedazy. Usprawnić system poboru składek poprzez egzekucję wraz rachunkiem za energię elektryczną, od sieci przy rozliczaniu podatku VAT. 2. Cyfryzacja mediów.Proces cyfryzacji mediów elektronicznych uzależniony jest od dwóch niekończących się sporów. Jeden to rywalizacja formacji politycznych, która zwykle kończy się przekreśleniem dorobku w tej dziedzinie poprzedników, drugi – to spór regulatorów – medialnego i telekomunikacyjnego. Wystarczy spojrzeć do sprawozdania KRRiT za rok ubiegły, by się o tym przekonać. W dodatku prawo medialne nie dotyczy cyfryzacji, zaś wspomniane dwie, niefortunne jego nowele, tej kwestii nie dotykały, co także je w pewien sposób charakteryzuje. Pomysł powołania pełnomocnika rządu do spraw cyfryzacji mediów elektronicznych najwyraźniej został zarzucony. Więc nich nikogo nie dziwi, że telewizja publiczna, jak donoszą media, chce się wycofać z rozsiewu cyfrowego, naziemnego, ulegając złudzeniu, że rozsiew satelitarny go zastąpi. Nie bacząc na Strategię Lizbońską, która rozsiew cyfrowy naziemny czyni ważnym składnikiem cyfryzacji, nie bacząc na narodowo – państwowy interes, bo przecież nasze prawo medialne dotyczy tylko programów emitowanych z naszego terytorium, nie bacząc też na to, że program publiczny nie może podlegać systemowi warunkowego dostępu . Niech też nie dziwi nikogo, że efektem sporów regulatorów są potworki w rodzaju dokumentacji konkursu na drugi multipleks, z której wynika, że cztery programy w tym multipleksie wskaże KRRiT, zaś trzy kolejne wybierze operator multipleksu, ale ich właściciele nie powinni być powiązani z nadawcami publicznymi, ani komercyjnymi mającymi programy ogólnopolskie, ani też grupami kapitałowymi nadającymi ogólnokrajowe programy radiowe, albo wydającymi ogólnokrajowe gazety. Punktacja konkursowa w zasadzie eliminuje takie programy. Tymczasem operator multipleksu ma przecież stworzyć atrakcyjną rynkowo ofertę programową! W dodatku sam operator nie może być powiązany z grupą kapitałową, z która powiązany jest operator techniczny pierwszego multipleksu, czyli powinien zbudować nową infrastrukturę nadawczą lub wykorzystać infrastrukturę Emitela, dając mu zarobić i podrażając usługę.
Cyfryzacja telewizji naziemnej powinna być realizowana w oparciu o scenariusz zawarty w Uchwale sejmowej która powinna być uchwalona na I posiedzeniu sejmu we wrześniu 2009 z preferencjami dla krajowych podmiotów i krajowej produkcji.
3.Członków KRRiT nalezy wybierać w wyborach bezpośrednich równolegle z wyborami prezydenckimi, nie wielkie koszty, a jedyny sposób na odpolitycznienie i uniezaleznienie mediów.
4 .Zgoda na odpartyjnienie mediów, które gwarantuje system wyborczy wg ordynacji prezydenckiej.
Ostatni dzień 2005 roku to dla mediów noc św. Bartłomieja. PiS zawłaszczyło media publiczne. Dziś mamy tego konsekwencje w postaci obecnych władz głównie telewizji publicznej wyraźnie zorientowanych politycznie, czego dały dowód choćby w czasie ostatnich wyborów faworyzując mało znaczącą antyeuropejską formację. Sprawozdanie KRRiT zasługuje na odrzucenie. Zgoda na nie przyjęcie sprawozdania będzie testem dobrej woli polityków na zmianę politycznego konstytucyjnego organu właściwego w sprawach mediów i składów władz spółek mediów publicznych tak, by przywrócić bezstronność i rzetelność mediów politycznych. KRRiT powinna być niezaleznym od innych organów, konstytucyjnym organem podlegającym ocenie wyborczej, natomiast wszystkie instytucje podległe Radzie, a prowadzące działalność gospodarczą powinny podlegać pod ogólny system podatkowy. Należy wyeliminować z systemu organizacyjnego mediów czynnych polityków. W tym procesie media publiczne nie mogą być narzędziem w konserwacji sceny politycznej. By ich naprawa się udała potrzebna jest dobra wola, umiejętność dostrzeżenia i uszanowania różnych, w tym i sprzecznych interesów, sztuka porozumienia i kompromisu. Mamy chaotyczny i uznaniowy system prawa i jezeli pozwolimy na pozbawienie się obiektywny, niezaleznych i sprawnych organizacyjnie, merytorycznie i finansowo mediów to jesteśmy bardzo blisko do rozkładu państwa i dewiacji jego systemu prawnego. Media publiczne mają być rzeczywistym głosem społeczeństwa!!! Muszą być narzędziem ukazującym ułomności państwa, jego elit i systemu prawnego oraz organizacyjnego. Społeczeństwo ma być podmiotem, a elity tylko i wyłącznie jego reprezentacją działającą na precyzyjnie określonych przez społeczeństwo zasadach. Dlatego musi wzrosnąć rola referendów. Elity nie powinny określać dla siebie norma i zasad postępowania. Powinny zgłosić swoje propozycje, a referenda je zatwierdzić lub odrzucić.
piątek, 3 lipca 2009
Czy wartość ludzkiego życia jest równa z honorem i godnością?
Podczas próby przesłuchania świadka Pana Remigiusza Mindy przez Sejmowa Komisję ds. wyjaśnienia śmierci Krzysztofa Olewnika Pani Pełnomocnik ww. świadka pomimo wyśmienitego przygotowania, mającego w swoim podłożu zareklamować swój kunszt Pani Mecenas zasadniczo przekroczyła w swoim argumentowaniu stawiająć na równi ludzkie życie z honorem i godnością. Jestem ciekaw o ocenę Pani z Logiki. Spieszę wskazać Pani Mecenas, że Pan Krzysztof Olewnik stracił życie i nikt mu na ziemskim padole go nie zwróci, natomiast godność i honor można zawsze odzyskać i odbudować jeżeli nie straci się swojego życia oraz nie poniesie trwałej szkody na ciele i psychice osobnika, często ze wzmocnieniem osobowości danej osoby. Jestem przekonany, ze Panu Mindzie nie groziły zadne trwałe ww. szkody. Dla pamięci Pana Olewnika powinien zachować się z elementarną przyzwoitością i zeznawać z pominięciem wątków osobistych jezeli jest niewinny? Powinien szczegółowo i skrupulatnie wypunktować wszystkie nieprawidłowości w sprawie, które nie dotyczyły jego osoby. Powinien zrobić wszystko ze swojej strony, aby pomóc Komisji w wykazaniu nieprawidłowości w działaniach, aby inni takich błędów nie robili. Swoim zachowaniem wskazał, ze ma coś bardzo waznego do ukrycia. Bardzo mnie zbulwersował zawzięty uśmieszek triumfalizmu Pana Mindy po odmowie zeznań. Było to wyjątkowo niestosowne. Wszyscy w trakcie pracy tej Komisji włącznie ze świadkami w tyle głowy powinni mieć na uwadze zasadniczy fakt jakim była tragiczna, mordercza śmierć Pana Olewnika, mająca olbrzymie konsekwencje w cierpieniu jego rodziny!!! Dlatego wszelkie uśmieszki, rozgrywki, politykierstwo itp.itd. podczas pracy tej komisji powinno być bezwzględnie wytykane. Dlatego dzisiejsze zachownie zarówno Pana Mindy jak i jego Pani Pełnomocnik było wyjątkowo naganne. (nie łączą mnie żadne związki z Państwem Olewnik - problem znam wyłącznie z mediów)
piątek, 8 maja 2009
"Normalka", czy chuligaństwo i barbarzyństwo.
Pan Minister Piotr Kownacki, Szef Kancelarii Prezydenta RP stwierdził, że "palenie opon, a nawet samochodów" podczas podniosłych, narodowych obchodów rocznicowych to "normalka". Po usłyszeniu tego stwierdzenia, dostałem szoku i z niedowierzaniem przyglądałem się czy napewno wypowiada to Pan Minister?! Takie stwierdzenie z ust tak wysokiej rangi urzędnika państwowego to przyzwolenie na chuligaństwo. Wielu niedojrzałych wyrostków po tzw. zadymach będą mieć argument po swoich ekscesach powołując się na przyzwolenie Kancelarii Prezydenta. Co wtedy ma powiedzieć Sąd? Panowie to że uprawiacie żenującą politykę, kompromitującą nasze Państwo i Naród to już stanowczo za dużo!!! Ale wprowadzanie do naszego życia politycznego i społecznego najbardziej prymitywnych zasad i elementów chuligaństwa i barbarzyństwa przez urzędnika państwowego o wysokiej randze to juz jest bardzo powazny problem. To stwierdzenie Pana Ministra jest formą nawoływania do przestępstwa. W takiej sytuacji podległe urzędy i osoby włącznie z Policją, Prokuraturą i Sądami znalazły się w ogromnym kłopocie. W normalnym Państwie po takim stwierdzeniu Minister powinien natychmiast przeprosić i mieć długi okres zakazu publicznych "popisów" lub podać się natychmiast do dymisji. Szkoda, że znowu w naszych warunkach znowu zwycięzyła GŁUPOTA!!!
czwartek, 29 stycznia 2009
Uniwersytet w Radomiu.
Politechnika Radomska chce przejąć dwa podlegle samorządowi Mazowsza kolegia w Radomiu - Nauczycielskie i Języków Obcych. Ma to być kolejny krok w tworzeniu uniwersytetu
- W tej chwili ustalamy z zarządem szczegóły przejęcia tych kolegiów w struktury naszej uczelni i stworzenia jednostki, która kształcić będzie na kierunkach filologicznych i dawać tytuł licencjata - tłumaczy Mirosław Luft, rektor Politechniki Radomskiej. Mają to być filologia polska, angielska i niemiecka. Rektor nie potrafił jeszcze powiedzieć, czy w strukturach uczelni kolegia będą funkcjonować jako odrębny, siódmy już wydział, czy może jako katedra. Zapowiada zaś, że przejęte zostałyby prawdopodobnie z całą kadrą dydaktyczną. Kolegium Języków Obcych jest pod merytoryczną opieką Uniwersytetu Warszawskiego, zaś Kolegium Nauczycielskie - Uniwersytetu Marii-Curie Skłodowskiej w Lublinie. Przed uzyskaniem tytułu licencjata słuchacze muszą na ostatnim semestrze uzupełnić różnice programowe na studiach zaocznych. Stają się tym samym studentami patronackich uniwersytetów. Po otrzymaniu dyplomu licencjata mogą kontynuować naukę na swoich uczelniach i uzyskać od nich tytuł magistra. Czy radomski student nie będzie wolał otrzymać dyplomu uznanych uniwersytetów, a nie politechniki? Rektor Luft jest optymistą. Przewiduje, że młodzi ludzie, którzy w 2009 r. rozpoczną naukę na Politechnice Radomskiej, uzyskają już dyplomy Uniwersytetu Techniczno-Humanistycznego im. Kazimierza Pułaskiego. Luft uważa, że PR nie może czekać bezczynnie, kiedy tyle się mówi o inicjatywie utworzenia w Radomiu Wyższej Szkoły Zawodowej, która miałaby kształcić na kierunkach filologicznych. Największa radomska uczelnia ma odpowiednią infrastrukturę i doświadczenie, aby kształcić studentów w tym zakresie. - Dlatego wystąpiliśmy z propozycją przejęcia kolegiów, a projekt został pozytywnie zaopiniowany przez radę senatu oraz marszałka Mazowsza - tłumaczy rektor. Decyzję senat uczelni podjął w grudniu ub.r. Propozycję zaakceptował też zarząd Mazowsza, ale ostateczną decyzję podejmie sejmik wojewódzki. Na Politechnice już jednak powołano zespół roboczy, który zajmie się przyłączaniem szkół. Tymczasem w kolegiach niepokój. - Współpraca z urzędem marszałkowskim układa się wzorcowo, czujemy się otoczeni opieką. Teraz jesteśmy zaskoczeni, jest nam przykro, że nikt nie pytał nas o zdanie. Nikt z Politechniki nie konsultował z nami tego pomysłu - mówi Jerzy Kwiatkowski, dyrektor Kolegium Języków Obcych. Jest przekonany, że cała kadra (w kolegium pracuje 51 nauczycieli) jest przeciwna przyłączaniu do Politechniki. A studenci? - Jeszcze o tym zamiarze nie wiedzą - słyszymy w Kolegium Języków Obcych.Kolegium Nauczycielskie powstało w 1992 r., zaś Nauczycielskie Kolegium Języków Obcych w 1990 r. jako jedno z 54 utworzonych w całej Polsce kolegiów językowych. Do 2000 r. podlegało Kuratorium Oświaty w Radomiu, a później, podobnie jak KN, zaczęło podlegać samorządowi województwa mazowieckiego.
Pomysł jest bardzo dobry, ale podejście i wykonanie więcej niż beznadziejne!!!Rektor PR powinien w pracownikach i kierownictwie Kolegiów widzieć parnerów przedsięwzięcia, a nie "powietrze"... Obydwa Kolegia powinny wejść do PR na zasadach wydziałów rozwojowych np z KJO powinno docelowo powstać 3 wydziały lingwistyczne. Wydziały te powinny uzyskać okres dostosowawczy o dużej autonomi decyzyjnej itd. Życzę powodzenia i rozważnych decyzji i wypowiedzi ... ! Należy pamiętać, że duży może więcej. Zarówno PR jak i kolegia są jednostkami małymi, ale po rozsądnym połączeniu mają szanse do odegrania określonej roli dla środowiska radomskiego. Obecnie PR szuka swojego miejsca, a Kolegia pracują na rzecz Uniwersytetów w Warszawie i Lublinie. Panowie i Panie trochę pokory i może Wam się uda wspólnie zrobić coś wspaniałego.
- W tej chwili ustalamy z zarządem szczegóły przejęcia tych kolegiów w struktury naszej uczelni i stworzenia jednostki, która kształcić będzie na kierunkach filologicznych i dawać tytuł licencjata - tłumaczy Mirosław Luft, rektor Politechniki Radomskiej. Mają to być filologia polska, angielska i niemiecka. Rektor nie potrafił jeszcze powiedzieć, czy w strukturach uczelni kolegia będą funkcjonować jako odrębny, siódmy już wydział, czy może jako katedra. Zapowiada zaś, że przejęte zostałyby prawdopodobnie z całą kadrą dydaktyczną. Kolegium Języków Obcych jest pod merytoryczną opieką Uniwersytetu Warszawskiego, zaś Kolegium Nauczycielskie - Uniwersytetu Marii-Curie Skłodowskiej w Lublinie. Przed uzyskaniem tytułu licencjata słuchacze muszą na ostatnim semestrze uzupełnić różnice programowe na studiach zaocznych. Stają się tym samym studentami patronackich uniwersytetów. Po otrzymaniu dyplomu licencjata mogą kontynuować naukę na swoich uczelniach i uzyskać od nich tytuł magistra. Czy radomski student nie będzie wolał otrzymać dyplomu uznanych uniwersytetów, a nie politechniki? Rektor Luft jest optymistą. Przewiduje, że młodzi ludzie, którzy w 2009 r. rozpoczną naukę na Politechnice Radomskiej, uzyskają już dyplomy Uniwersytetu Techniczno-Humanistycznego im. Kazimierza Pułaskiego. Luft uważa, że PR nie może czekać bezczynnie, kiedy tyle się mówi o inicjatywie utworzenia w Radomiu Wyższej Szkoły Zawodowej, która miałaby kształcić na kierunkach filologicznych. Największa radomska uczelnia ma odpowiednią infrastrukturę i doświadczenie, aby kształcić studentów w tym zakresie. - Dlatego wystąpiliśmy z propozycją przejęcia kolegiów, a projekt został pozytywnie zaopiniowany przez radę senatu oraz marszałka Mazowsza - tłumaczy rektor. Decyzję senat uczelni podjął w grudniu ub.r. Propozycję zaakceptował też zarząd Mazowsza, ale ostateczną decyzję podejmie sejmik wojewódzki. Na Politechnice już jednak powołano zespół roboczy, który zajmie się przyłączaniem szkół. Tymczasem w kolegiach niepokój. - Współpraca z urzędem marszałkowskim układa się wzorcowo, czujemy się otoczeni opieką. Teraz jesteśmy zaskoczeni, jest nam przykro, że nikt nie pytał nas o zdanie. Nikt z Politechniki nie konsultował z nami tego pomysłu - mówi Jerzy Kwiatkowski, dyrektor Kolegium Języków Obcych. Jest przekonany, że cała kadra (w kolegium pracuje 51 nauczycieli) jest przeciwna przyłączaniu do Politechniki. A studenci? - Jeszcze o tym zamiarze nie wiedzą - słyszymy w Kolegium Języków Obcych.Kolegium Nauczycielskie powstało w 1992 r., zaś Nauczycielskie Kolegium Języków Obcych w 1990 r. jako jedno z 54 utworzonych w całej Polsce kolegiów językowych. Do 2000 r. podlegało Kuratorium Oświaty w Radomiu, a później, podobnie jak KN, zaczęło podlegać samorządowi województwa mazowieckiego.
Pomysł jest bardzo dobry, ale podejście i wykonanie więcej niż beznadziejne!!!Rektor PR powinien w pracownikach i kierownictwie Kolegiów widzieć parnerów przedsięwzięcia, a nie "powietrze"... Obydwa Kolegia powinny wejść do PR na zasadach wydziałów rozwojowych np z KJO powinno docelowo powstać 3 wydziały lingwistyczne. Wydziały te powinny uzyskać okres dostosowawczy o dużej autonomi decyzyjnej itd. Życzę powodzenia i rozważnych decyzji i wypowiedzi ... ! Należy pamiętać, że duży może więcej. Zarówno PR jak i kolegia są jednostkami małymi, ale po rozsądnym połączeniu mają szanse do odegrania określonej roli dla środowiska radomskiego. Obecnie PR szuka swojego miejsca, a Kolegia pracują na rzecz Uniwersytetów w Warszawie i Lublinie. Panowie i Panie trochę pokory i może Wam się uda wspólnie zrobić coś wspaniałego.
niedziela, 25 stycznia 2009
W USA można, a w Polsce?
Prezydent USA Barack Obama w swym pierwszym radiowym i internetowym wystąpieniu wezwał w sobotę 24.01.2009. do walki z kryzysem, podkreślając, że wszystkie decyzje dotyczące inwestowania ok. 825 miliardów USD w ramach planu ratowania gospodarki będą podawane do wiadomości publicznej. Obama obiecał wykorzystać te środki na tworzenie miejsc pracy, poprawę opieki zdrowotnej, edukację i na inwestowanie w odnawialne źródła energii, na poprawę infrastruktury drogowej itd.Obama przewiduje, że jego plan uzdrawiania gospodarki uzyska aprobatę Kongresu w połowie lutego. Prezydent powiedział m.in., że USA znalazły się w "bezprecedensowym kryzysie, który wymaga bezprecedensowego działania". Ostrzegł, powołując się na opinie ekspertów, że jeśli nie podejmie się żadnych działań, wskaźnik bezrobocia osiągnie wartość dwucyfrową.Obecnie wskaźnik bezrobocia w USA wynosi 7,2 proc.; w grudniu gospodarka amerykańska straciła 524 tysiące miejsc pracy.Obama zapowiedział, że plan uzdrawiania gospodarki "uratuje bądź stworzy trzy do czterech milionów miejsc pracy w ciągu najbliższych kilku lat". Dodał, że plan ten będzie obejmował "bezprecedensowe środki", które umożliwią narodowi amerykańskiemu rozliczenie administracji z rezultatów.Zapowiedział "bezprecedensowe starania" o "wykorzenienie marnotrawstwa, nieskuteczności i zbędnych wydatków w naszym rządzie"."Każdy Amerykanin będzie mógł zobaczyć, jak i gdzie wydajemy dolary podatników" - powiedział Obama i poinformował, że informacje te będą dostępne na nowej stronie internetowej recovery.gov. W USA można podjąć działania zdecydowane, jezeli zachodzi ku temu potrzeba. W Polsce w o wiele mniejszym organiźmie państwowym, w o wiele mniej skomplikowanym układzie narodowościuowym, organizacyjnym, administracyjnym itp. takie działanie wydaje się, ze są bardziej skomplikowane, a jednocześnie jesteśmy w sytuacji , w której racjonalizm podpowiada konieczność działań o wiele bardziej oszczędnościowych i efektywnościowych, bo to decyduje o naszym miejscu i roli w "rodzienie" narodów i państw europejskich zarówno unijnych jak i poza unijnych. Jest to wyjątkowe wyzwanie dla obecnej ekipy. We wcześniejszych postach wspominałem o rozrzutności w ramach wydatków Policji, której nie mozna ufać - czego ewidentnym dowodem jest wiele spraw , w tym głośna sprawa "rodziny Olewników". Od Magdalenki upłyneło 20 lat i jest najwyższy czas na oczyszczenie i uporząkowanie tej formacji!!! Nie ilość policjantów, środków technicznych, komisariatów itp. decyduje o bezpieczeństwie, a ich jakość i efektywność. Związki zawodowe Policji straszą MSWiA o odejściu 22 tysięcy funkcjonariuszy na emerytury w przepadku reformy "mundurowej" i by było dobrze, żeby Ci, którzy poszli do Policji dla osobistych korzyści jak najszybciej jej szeregi opuścili. Jest grandą, że różnego rodzaju sekretarki, referentki i inne osoby wykonujące czynności administracyjne funkcjonowały na stanowiskach mundurowych ze wszystkimi przywilejami. Do przywilejów powinno być zostawione prawo wyłacznie funkcjonaruszom Policji biorącym ciągły udział w akcjach w zakresie bezpieczeństwa. Czym się różnią biurokraci policyjni od pozostałych? Obecny stan jest niemoralny i nieuczciwy wobec całej administracji Państwa. Drugą dziedziną jest konieczność połączenia KRUS i ARiMR. Trzecia dziedzina to przerost ZUS i chaos w ubezpieczeniach. Czwarta to potrzeba wzmozenia nadzoru nad samorządami, szczególnie tymi mniejszymi - to nie mogą być "przechowalnie" dla lokalnych kombinatorów czy opiekunów własnej rodziny. Gdyby obecnej ekipie udało się uporządkować te cztery dziedziny Państwa, a przy tym wprowadzić oszczędności i rozsądek w strukturach Urzędów Skarbowych to byłby prosty ruch do zabrania się do szybkiej przebudowy i poddania społecznemu rozliczania władzy prokuratorsko-sądowniczej, która jest zupełnie "Państwem" w Państwe zupełnie bez żadnego nadzoru, a to deprawuje każdą władzę, a władze prokuratorsko-sądowniczą w szczególności, gdyż ma największe możliwości decydowania o losach ludności i dysponuje radykalnymi środkami. Nie należy ukrywać, że wszechwładza w dziedzinie sprawiedliwości jest spóścizną po "Magdalence" i w dwudziestolecie jest najwyższa pora by to uporządkować. Mam w tym dziele szczególne nadzieje z Panem Ministrem Andrzejem Czumą. Może wreszcie coś rozsądnego z przykładu Ameryki zostanie u Nas wdrążone?!!!
czwartek, 15 stycznia 2009
Anarchia w Polsce.
Policja weszła w nowy rok z 480-milionowym długiem. W połowie grudnia 2008 r. MSWiA obcięło jej ubiegłoroczny budżet o 535 mln zł. Powodem tego były niższe od szacowanych grudniowe wpływy do budżetu państwa z podatku VAT. W wyniku tych zmian policjantom zabrakło pieniędzy na spłatę wcześniej podjętych zobowiązań . O tym, że policja ma zaległości wobec różnych firm poinformował czwartkowy "Puls Biznesu". - Ministerstwo dostało mniej pieniędzy, dlatego też było zmuszone obciąć budżet policji - wyjaśniła rzeczniczka MSWiA Wioletta Paprocka. Policjanci muszą pokryć długi ze środków na 2009 rok. - Komendanci i kierownicy naszych jednostek robią wszystko, by funkcjonować normalnie, jednak prawda jest taka, że nad każdą wydaną złotówką musimy zastanawiać się kilka razy - powiedział rzecznik Komendy Głównej Policji, Mariusz Sokołowski.Policja wydaje więc pieniądze tylko na to, co jest niezbędne: paliwo, energia, płace czy podatki. Większe zakupy muszą poczekać, aż zator finansowy minie.- Wszystkie zobowiązania w 2008 r. zaciągnęliśmy zgodnie z planem, którego nikt nam nie zmienił. Nasze zakupy są dość skomplikowane - nie da się kupić broni czy samochodów z dnia na dzień - powiedział Sokołowski.Rzecznik zapewnił, że w momencie, gdy policja dowiedziała się, że ma mniej pieniędzy, przestała zaciągać nowe zobowiązania. Poinformowała też ministerstwo, że po obcięciu środków nie da rady spłacić zaciągniętych wcześniej zobowiązań.Sokołowski dodał, że większość faktur wystawiono z odroczonym terminem płatności, co oznacza że zobowiązania muszą być uregulowane do końca pierwszego kwartału br.Policjanci mają nadzieję, że dostaną dofinansowanie, które pozwoli im spłacić długi.- Ministerstwo będzie musiało w dużej mierze pokryć te zobowiązania, jednak w tej chwili ciężko powiedzieć, jak szybko to nam się uda. Wszystko zależy od wpływów do budżetu w 2009 roku - powiedziała Paprocka.Według wiceminister finansów Elżbiety Suchockiej-Roguskiej obniżenie wydatków poszczególnych resortów w grudniu było związane z mniejszymi dochodami z podatku VAT.- Grudzień charakteryzował się tym, że z około 20 mld zł szacowanych dochodów 17,5 mld zł wpłynęło między 22 a 29 grudnia. Taki był układ roboczy, w tym mieliśmy jeszcze święta - powiedziała. Dodała, że wcześniej nie można było przewidzieć znaczącego ubytku dochodów w grudniu.- Te faktury z grudnia, które nie zostały zrealizowane, powinny być zapłacone w styczniu z budżetu na 2009 roku - powiedziała wiceminister.Budżet policji na 2009 r. ma wynieść ok. 9 mld zł. Budzet to prawo ustanowione przez Parlament tak jak szereg innych ustaw, których należy przestrzegać. Jezeli Policja łamie prawo ustanowione przez Parlament Państwa to pytanie gdzie my jesteśmy? Tłumaczenia są nie stosowne. Jezeli zmieniono kwotę wydatków to nalezało zmienic terminy zaciągania zobowiązań, ich skalę i poziom. Jezeli księgowy lub skarbnik przekroczy jaki kolwiek przepis to interesuje się nim prokurator, a policjanci traktują ich jako wielkiego przestępce, natomiast Ci, którzy są powołani do pilnowania, aby inni przestrzegali prawa sami łamią prawo i jeszcze nagłaśniaja, aby wyłudzić dodatkowe pieniądze to juz jest pełna ANARCHIA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Subskrybuj:
Posty (Atom)
