Traktat wersalski podpisano 28.06.1919 r, a umowy poczdamskie 02.08.1945 r. Były to najważniejsze wydarzenia w stosunkach międzynarodowych sięgające głęboko we wszystkie sfery międzynarodowej polityki. Wpłynęły bezpośrednio na stworzenie nowych struktur politycznych i podział na obozy, a w konsekwencji na bloki polityczne o zróżnicowanych rozwiązaniach społecznych, gospodarczych i kulturowych. Próbę porównania treści i następstw powyższych układów dokonam na dwóch płaszczyznach: terytorialnej i strukturalno-politycznej. Istotą systemu wersalskiego było:
- zaprowadzenie takiego układu całokształtu stosunków międzynarodowych, których zasadniczą cechą była preponderancja zwycięskich mocarstw: Wielka Brytania, Francja, USA.
- stworzenie układu sił, który w zarodku był przyczyną dążeń rewizjonistycznych państw niezadowolonych,
- proklamowano układ polityczny, w którym bezpośrednio nie funkcjonowały USA.
Charakterystyczną cechą ładu wersalskiego były głębokie sprzeczności wynikające z toczącej się od samego początku walki o hegemonię na kontynencie europejskim i na świecie – nowy porządek nie satysfakcjonował nikogo. Niekorzystna dla ładu wersalskiego była rywalizacja Francji z Wielką Brytanią. W tworzeniu „ładu” wersalskiego wzięło udział 27 delegacji z państw zwycięskiej koalicji(ale bez Rosji radzieckiej uznanej, po wycofaniu się z wojny i zawarciu tajnych układów z Niemcami, za wroga; nie bez znaczenia było też głoszenie przez bolszewików idei rewolucji światowej, stanowiące zagrożenie dla stabilizacji stosunków w okresie międzywojennym). Decydujący głos należał do Rady Najwyższej, składającej się z szefów rządów Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii, Francji, Włoch i Japonii. W istocie konferencją kierowali, więc tzw. Rada Trzech: prezydent Stanów Zjednoczonych, Thomas Woodrow Wilson, premier Francji Georges Clemenceau oraz premier Wielkiej Brytanii David Lloyd George. Przedstawiciel Japonii wycofał się z obrad, natomiast udział Premiera Włoch Vittorio Orlando, był niewielki. Włochy czuły się oszukane w kwestii nie zrealizowanych obietnic terytorialnych. Myślą przewodnią ładu wersalskiego było 14 punktów programu stworzonego przez prezydenta Wilsona . Efektem Obrad konferencji było podpisanie traktatów pokojowych. Decydujące znaczenie miał zwłaszcza traktat z Niemcami, podpisany 28 września 1919 r. w Wersalu. Na jego mocy Państwo niemieckie utraciło na rzecz Francji Alzację i Lotaryngię, a na rzecz Belgii okręg Eupen i Malmedy. Zadecydowano o oddaniu Zagłębia Saary na 15 lat pod powiernictwo Ligi Narodów( ostatecznie o przynależności państwowej tych terenów miał zadecydować plebiscyt).Leżąca na granicy z Francją Nadrenia miała zostać zdemilitaryzowana ,a kolonie niemieckie podzielone między Anglie i Francję. Tereny Wielkopolski i Pomorza Gdańskiego wracały do Polski, przy czym Gdańsk ustanowiono Wolnym Miastem pod zarządem Ligi Narodów (włączono go w polski system celny, a Polska mogła reprezentować interesy Gdańska za granicą). O przynależności państwowej Warmii, Mazur i Górnego Śląska miał rozstrzygnąć plebiscyt. Istotnym postanowieniem traktatu było zniesienie powszechnego obowiązku służby wojskowej w Niemczech i ograniczenie armii niemieckiej do 100 tys. żołnierzy, rozwiązanie Sztabu Generalnego, redukcja floty, wprowadzenie zakazu posiadania okrętów podwodnych, lotnictwa wojskowego i czołgów. Niemcy zostały obciążone winą za wywołanie wojny oraz zobowiązane do zapłacenia odszkodowań wojennych (132 mld marek w złocie). Spłatę jej rozłożono na 42 roczne raty. Aby zapewnić wykonanie postanowień traktatu, przewidziano okupacje lewobrzeżnej Nadrenii przez 15 lat.
Integralną część traktatu wersalskiego był pakt Ligi Narodów, powszechnej
organizacji międzynarodowej, której celem miało być zapewnienie pokoju i bezpieczeństwa na świecie. Inicjatorem Ligi Narodów był Thomas Woodrow Wilson- prezydent Stanów Zjednoczonych. USA nie przystąpiło jednak do tej organizacji. Senat USA 19.03.1920 roku odmówił ratyfikowania traktatu pokojowego z Niemcami i amerykańsko-francuskiego traktatu gwarancyjnego, a 25.08.1921 roku USA podpisały w Berlinie odrębny pokój z Niemcami. Kolejną słabością tego ładu było zostawienie ZSRR poza układem. Czego konsekwencją był radziecko-niemiecki układ w Rapallo – 1922 r. , który zachwiał ład wersalski pod względem politycznym i psychicznym. W skład Ligi weszły natomiast państwa uczestniczące w wojnie z Niemcami oraz Polska i Czechosłowacja. Po pewnym czasie zaproszono kraje neutralne, a po kilku latach istnienia również III Rzeszę (1926 r.), a także ZSRR (1934 r.). Łącznie członkami były 32 państwa- sygnatariusze traktatu wersalskiego oraz 13 państw neutralnych. Do głównych organów organizacji należały; Zgromadzenie Ogólne, Rada i Sekretariat. Wśród najważniejszych celów Ligi Narodów trzeba wymienić: ograniczenie zbrojeń do minimum określonego względem bezpieczeństwa państwa, zagwarantowanie członkom Ligi poszanowania ich integralności terytorialnej, przedsięwzięcie wszelkich środków zdolnych skutecznie zabezpieczyć pokój między narodami oraz rozstrzyganie sporów, jakie mogą zaistnieć miedzy państwami członkowskimi.
Liga nie potrafiła skutecznie przeciwdziałać konfliktom i zapobiec wybuchowi nowej wojny. Podstawową słabością był brak strony wykonawczej systemu bezpieczeństwa zbiorowego. Reakcją na agresję mogło być, co najwyżej potępienie napastnika, zerwanie stosunków dyplomatycznych czy zastosowanie sankcji gospodarczych, co okazywało się jednak mało skuteczne.
Polska, Rumunia, Jugosławia, Czechosłowacja i Grecja podpisały także tzw. „mały traktat wersalski”- o ochronie praw mniejszości narodowych (właściwie było to wymuszone). Umożliwiał on mniejszościom zwracanie się do Ligi Narodów, w sytuacji naruszenia zapewnionych w traktacie postanowień.
Obok traktatu wersalskiego były traktaty zawarte odrębnie z pozostałymi państwami, występującymi w czasie wojny jako sojusznicy Niemiec. 10 września 1919 z Austrią w Saint - Germain - en – Laye – w ramach którego oddzielono Węgry od Austrii, odstąpiono Włochom południowego Tyrolu aż do przełęczy Brenneru, uznano niepodległość Polski, Czechosłowacji, Węgier i Jugosławii, ograniczono siły zbrojne do 30 tysięcy ludzi, ustalono reparacje od Austrii za szkody wojenne. 27 listopada 1919 z Bułgarią w Neuilly- sur- Seine – odstąpiono Grecji przymorskiego terytorium Tracji. 4 czerwca 1920 z Węgrami w Trianon – odstapiono Czechosłowacji Słowacji, odstąpiono Siedmiogrodu (Transylwanii) Rumunii, odstąpiono Banat Jugosławii. 10 sierpnia 1920 z Turcją w Sevres – ustalono międzynarodowy nadzór i administracje nad cieśninami, ograniczon siły zbrojne do 50 tysięcy ludzi i ustalono regulacje granicy i odstąpienie terytorium. Było to niejako dopełnienie ładu wersalskiego. Traktaty z innymi państwami miały formalnie określić jedynie warunki pokoju miedzy zwycieżcami, a pokonanymi.
Podejście sprzymierzonych w stosunku do Niemiec w Poczdamie było bardziej rygorystyczne niż w Wersalu. Jednak sam ład kształtował się ewolucyjnie. „Wielka Trójka” - Winston Churchill, Józef Stalin oraz Franklin Delano Roosevelta uzgadniali swoje rozwiązania m.in. na Konferencjach w Teheranie od 28 XI do 2 XII. 1943 roku i w Jałcie w dniach od 4 II do 11 II 1945 r. Uczestnicy konferencji jałtańskiej ustalili, że 25 IV 1945 r. w San Francisco odbędzie się pierwsze posiedzenie założycielskie Organizacji Narodów Zjednoczonych,( miały wziąć w nim udział państwa, które 1 I 1942 r. podpisały Deklarację Narodów Zjednoczonych).
Rozwiązaniem kwestii dotyczących pokonanych Niemiec oraz uzgodnienie „kroków zabezpieczających” pokój światowy zajęła się trzecia konferencja Wielkiej Trójki, obradująca od 17 VII do 2 VIII 1945 r. w Poczdamie. Pojawiły się zmiany w obsadzie osobowej konferencji, mianowicie uczestniczył w niej nowy prezydent USA Harry Truman (w miejsce zmarłego Roosevelta), Clement Atlee ( zastąpił Churchilla po wyborach z 28 VII) oraz Stalin. Na przebiegu obrad zaciążyła udana eksplozja bomby atomowej przeprowadzona przez USA w przeddzień rozpoczęcia konferencji. Na konferencji alianci zatwierdzili program „ czterech D” jednocześnie w protokole potwierdzono prawo narodu niemieckiego do jedności. Berlin podzielono na cztery sektory zarządzane przez Sojuszniczą Komendanturę, w skład, której wchodzili dowódcy wojskowi sektorów. Ponadto podjęto decyzję o wysiedleniu ludności niemieckiej z ziem wschodnich - ustalono granicę wzdłuż rzek: Odry i Nysy Łużyckiej. Szczecin oraz Gdańsk z południowo-zachodnimi Prusami Przyznano Polsce. Przyjęto radziecki plan spłaty przez Niemcy reparacji, czyli kompensaty ok. 20 mld dolarów
Największe zyski terytorialne przypadły ZSRR, który zaanektował Litwę, Łotwę, Estonię, zabrał Finlandii rejon Petsamo i część Cieśniny Karelskiej, a Czechosłowacji rejon Podkarpacia. Zadecydowano również, iż zbrodniarze hitlerowscy będą ścigani i osądzeni, za ich odpowiedzialność za zbrodnie nie będzie mogła ulec przedawnieniu, czego następstwem były liczne procesy (największy z nich odbył się w Norymberdze w XI 1945 r.). Ukształtowany po wojnie układ sił politycznych określono mianem ładu jałtańsko- poczdamskiego.
To co łączy pozytywnie traktaty: wersalski i poczdamski było ustrzeżenie się przed nową wojną ze strony Niemiec i ich sojuszników. Negatywną stroną, która łączy te traktaty to jest fakt, że sami autorzy zanim porozumienia weszły w życie zaczęli ich „demonaż”. Za losy ładu wersalskiego odpowiedzialnymi ostatecznie były Francja i Wielka Brytania, natomiast za ład poczdamski USA, ZSRR i Wielka Brytania. Obydwa porozumienia okroiły terytorialnie i ludnościowo winnych wywołania wojen, w tym szczególnie Niemcy układ wersalski pozbawił ich 72 153 km² terytorium w Europie i całkowicie kolonii, natomiast układ poczdamski 114 300 km² terytorium europejskiego. Poza tym uchwalono odszkodowania, które w znikomym stopniu zostały wyegzekwowane. Austro-Węgry zostały rozszadkowane i utraciły status mocarstwa europejskiego. W wyniku tych zmian w ramach ładu wersalskiego odzyskały niepodległość: Polska, Czechosłowacja, Węgry, Jugosławia, Finlandia, Litwa, Łotwa i Estonia. Natomiast po porozumieniach poczdamskich Litwa, Łotwa i Estonia utraciły całkowicie niepodległość, a pozostałe kraje zostały włączone do radzieckiej strefy wpływów jako jej satelity, a Finlandia okrojona terytorialnie pozostała państwem neutralnym. W ładzie wersalskim Niemcy uniknęły okupacji ( poza strefą Kolonii okupowaną przez Anglię w okresie 1919-1926, strefą Koblencji okupowanej przez USA (1919-1923) i Francję (1923 – 1930) i strefą Moguncji okupowanej przez Francję 1918 - 1929) natomiast po Poczdamie było poddane całe terytorium okupacji. W ramach ładu poczdamskiego zlikwidowano państwo pruskie (ustawa 46 z 25.02.1947 r.), czego nie dokonano w Wersalu.
W dziedzinie wojskowej traktat wersalski zobowiązywał Niemcy do zredukowania swej armii do 100 tysięcy żołnierzy , w tym 4 tysięcy oficerów. Sztab generalny uległ rozwiązaniu, zniesiony został powszechny obowiązek służby wojskowej, ograniczono flotę wojenną, zakazano łodzi podwodnych; nadwyżka floty morskiej miała być albo zniszczona , albo zamieniona na handlową lub przekazana aliantom, zakazano lotnictwa wojskowego i morskiego. Umowa poczdamska szła dalej i przewidywała całkowite rozbrojenie Niemiec, likwidację armii lądowej, sił morskich i powietrznych, sztabu generalnego, formacji SS, S.A.,SD, Gestapo, organizacji paramilitarnych i weteranów wojskowych, zakaz produkcji broni, środków chemicznych, maszyn i innych środków potrzebnych do produkcji wojennej miało podlegać ścisłej kontroli i być ograniczona wyłącznie dla potrzeb pokojowych. Nadwyżka potencjału przemysłowego miała być zdemontowana w ramach odszkodowań lub zniszczona.
Polityka zagraniczna wszystkich rządów Rzeszy Niemieckiej lat 1919 do 1938 miała ten sam główny cel: rewizję Wersalu. Jako że alianci nie okazywali gotowości do jego rewizji, rządy niemieckie próbowały osiągnąć ten stan rzeczy, jaki zostałby uzyskany, gdyby pozwolono Niemcom brać udział w obradach wersalskich. Niemiecki minister spraw zagranicznych, Graf Brockdorff-Rantzau po wręczeniu mu w maju 1919 roku propozycji tekstu układu, powiedział: „Układ ten stoi w ostrym przeciwieństwie do uzgodnionych podstaw trwałego pokoju. Prawie że żadne z propozycji postanowień układu nie odpowiada uzgodnionym warunkom (w momencie zawieszenia broni) i projekt układu żąda w kwestii terytorialnej aneksji czystoniemieckich terenów i ucisk ludności niemieckiej. On przynosi z sobą całkowity upadek niemieckiego życia gospodarczego i prowadzi naród niemiecki do niespotykanego w historii świata niewolnictwa. Realizacja tej propozycji układu przyniosłaby dla całego świata nowe nieszczęście.” Marszałek Francji Ferdinand Foch, w roku 1918 dowódca naczelny wojsk alianckich we Francji, tak się wyraził o układzie pokojowym: „To nie jest pokój. To jest zawieszenie broni na dwadzieścia lat!”.
Ładu poczdamskiego oficjalnie rządy niemieckie nie kwestionowały, chociaż były i są czynione różne działania przez niemieckie organizacje, a rządy działania te pozostawiały milcząco – jest to swego rodzaju akceptacja tych działań.
Ład wersalski nie doprowadził do właściwej kapitulacji Niemiec (w podpisywaniu porozumienia nie uczestniczył żaden czynny wojskowy, nie mówiąc już o dowódcach) ,a forma była upokorzeniem dumnego narodu niemieckiego. Narzucone odszkodowania nie uwzględniały racjonalnie możliwości niemieckiego Państwa. Dlatego zostały faktycznie na papierze bo wpłacone odszkodowania były zbliżone do zaciągniętych pożyczek przez Niemcy. Zamiast 132 Niemcy zapłaciły nie więcej niż 22 miliardy marek. Substancja gospodarcza Niemiec pozostała nienaruszona. W Poczdamie stworzono program reparacji bardziej umiarkowany, ale za to bardziej realny. Brak pragmatyzmu i błędy popełnione przez organizatorów ładu wersalskiego były zarodkiem do kolejnej wojny. Porządek wersalski został zbudowany na „dwuznacznej sytuacji militarnej”; ani zwycięskim armiom ani narodom nie zostało unaocznione w pełni zwycięstwo nad Niemcami. Armie te nie wkroczyły na teren pokonanych Niemiec. Stworzono w Niemczech mit, że armia i naród zostały zdradzone. To stworzyło atmosferę do negacji traktatu wersalskiego. Zupełnie inaczej przebiegało to w ładzie poczdamskim.
W 1918 roku Niemcy i ich sojusznicy zawiesili broń przyjmując koncepcje 14 punktów Wilsona, natomiast w 1945 roku zostały zmuszone do bezwarunkowej kapitulacji. Ograniczenia wojskowe narzucone Niemcom w Wersalu miały charakter połowiczny i nie eliminowały całkowicie armii. ani tym bardziej podstaw gospodarczych jej szybkiego odrodzenia się. Poczdam przyjął w tej dziedzinie decyzje maksymalne, obliczone na całkowitą demilitaryzacje Niemiec, chociaż zrealizowane tylko w Niemczech wschodnich.
Poczdam był kolejnym przejawem aktów nielojalności USA i Wielkiej Brytanii wobec narodów za „żelazną kurtyną”. To był wstęp do „zimnej wojny” pomiędzy dwoma blokami ideologicznymi. Nastąpiło głębokie przesunięcie sił w układzie europejski i światowym. Nastąpiła zmiana na pozycji głównego mocarstwa Europy – ZSRR.
Została spacyfikowana Europa Środkowa i Południowa, a rejon bałtycki przestał odgrywać należną mu role. Byłe europejski mocarstwa systematycznie traciły kolonie oraz swoje strefy wpływów. Mam wątpliwość czy użycie słowa ład w obydwu przepadkach jest stosowne. Zarówno po zawarciu traktatów w Wersalu jak i Poczdamie trwały procesy dyplomatycznych i politycznych negocjacji w wyniku, których ustalenia określone w ww. traktatach ulegały ciągłym i systematycznym zmianom. Ład jest czymś trwałym, przewidywalnym, wiadomym. Dlatego coś co ulega ciągłym trudnym do przewidzenia zmianom, a w konsekwencje wywołuje wojnę (w przepadku Wersalu, była to wojna otwarta, a w przypadku Poczdamu tzw. „zimna wojna”) trudno określać ładem.
Bibliografia:
Marek Chmaj, Wojciech Sokół, Janusz Wrona „Historia Polski. Historia powszechna”.
Lech Bielicki, Mateusz Trąba „Tablice historyczne”.
Popularna Encyklopedia Powszechna p. red Jana Pieszczachowicza.
M. Leczyk, Ład Wersalski- Ład Poczdamski,Zeszyt Naukowy102 ,WAP,Warszawa 1980.
Wielka Historia Świata, Pinnex, Kraków 2004, T. X, XI.
J.Pajewski, Historia Powszechna 1871-1918, WN PWN, Warszawa 2001.
J.Pajewski, Pierwsza Wojna Światowa 1914-1918, WN PWN, Warszawa 2004.
A. Czubiński, Historia Powszechna XX wieku , Wydawnictwo Poznańskie Poznań 2003.
W. Roszkowski, Półwiecze Historia Polityczna Świata po 1945 roku WN PWN Warszawa 1997
Historia Polityczna Świata XX wieku p. red. M. Bańkowicza, Wydawnictwo UJ, Kraków 2004.
wtorek, 7 września 2010
Stanowisko w sprawie ewentualnego członkostwa Turcji w UE. Krytyczny przegląd.
Turcja swój wniosek o akcesję do Europejskiej Wspólnoty Gospodarczej złożyła w 1987 roku, kiedy jeszcze nikomu do głowy nie przychodziła możliwość przyjęcia do EWG państw ówczesnego bloku wschodniego. Były to zasadniczo inne uwarunkowania międzynarodowe i inne cele miały priorytety w dążeniach EWG. Jednak i wówczas występowały zasadnicze przeszkody w rozmowach akcesyjnych pomimo faktu, że rola i znaczenie Turcji w geopolityce i geostrategii europejskich wspólnot miało większe znaczenie niż obecnie. Turcja w międzynarodowym układzie ma zasadniczy cel uzyskania statusu regionalnego mocarstwa. Członkostwo w UE jest jej bardziej potrzebne do zdynamizowania swojego rozwoju i wzmocnienia swojej pozycji w środowisku państw muzułmańskich oraz do wsparcia rozwoju i pozycji państw tureckojęzycznych. Jako państwo ma duży potencjał demograficzny, ale jest on obarczony równie ogromnymi problemami. Aby dwa podmioty międzynarodowych stosunków mogły się połączyć to musi występować między nimi duża zgodność w celach, a w punktach rozbieżnych musi występować obopólna wola kompromisu, a w skrajnych przypadkach poświęcenia dla zrealizowania zasadniczych wspólnych celów. W tej dziedzinie Turcja jest wyjątkowo trudnym partnerem, czego dowód dała podczas wojny w Iraku, gdzie większość uczestników poniosło ogromne koszty, a Turcja zanim wyraziła zgodę na udział w niej - pomimo, że była do tego zobowiązana wcześniejszymi porozumieniami w ramach NATO – to bezwzględnie określiła cenę swojej pomocy i bezwzględnie ją wyegzekwowała. Takie doświadczenia stwarzają poważne problemy w negocjacjach. W związku ze zmianami jakie nastąpiły od momentu złożenia wniosku o przestąpieniu do EWG , a następnie otwarciu procesu kandydackiego Turcji w Unii Europejskiej nastąpiły zasadnicze zmiany – powiększyła się do 27 członków. Zmiany te oraz doświadczenia z nimi związane stawiają pod znakiem zapytania czy Unia Europejska obecnie jest w stanie przyjąć w swoje szeregi nowego członka o tak bardzo odmiennej kulturze i z tak dużą liczbą nie rozwiązanych problemów? Uważam, że UE obecnie nie jest przygotowana na akcesję Turcji. Wynika to przede wszystkim z faktu, że geopolityczne aspekty wciąż nie stanowią dla wielu państw członkowskich żadnego realnego wyznacznika procesu akcesyjnego. UE jest bowiem wciąż konstrukcją stroniącą od geopolityki, mimo faktu, iż na przykład negocjacji w bliskowschodnim procesie pokojowym nie da się prowadzić bez uwzględnienia tego czynnika. Dodatkowym zastrzeżeniem jest prawie zupełny brak nastawienia Turcji jako kandydata na kompromisy – czego ewidentnym dowodem jest brak stosownych ustępstw w kwestii cypryjskiej umożliwiających zjednoczenie tej wyspy jako jednolitego państwa z mniejszością narodową o prawnym zabezpieczeniu jej interesów. Zwycięstwo "jastrzębia" Dervisa Eroglu w wyborach prezydenckich w Tureckiej Republice Północnego Cypru stawia pod dużym znakiem zapytania szanse na sukces rozmów na temat zjednoczenia wyspy i w efekcie podważa szanse powodzenia procesu akcesyjnego Turcji. Groźba trwałego impasu tego procesu może jednak wymusić korektę polityki UE wobec Północnego Cypru i w konsekwencji przyczynić się do przyspieszenia tempa negocjacji Turcji. Kluczowe znaczenie ma wykorzystanie przez UE nowych kompetencji w sprawie polityki zagranicznej Parlamentu Europejskiego, które uzyskał on na mocy traktatu lizbońskiego. Proces akcesyjny Turcji i problem zjednoczenia Cypru są ze sobą ściśle powiązane. Utrzymanie status quo w kwestii cypryjskiej (podział wyspy i izolacja tureckiej części) już dzisiaj jest jedną z kluczowych przyczyn wolnego tempa negocjacji Turcji. W najbliższych latach może doprowadzić do ich trwałego impasu (problemy z otwarciem nowych rozdziałów). Ten scenariusz miałby negatywny wpływ na sytuację wewnętrzną w Turcji, będącej mocarstwem regionalnym, najważniejszym po Rosji sąsiadem UE i kluczowym członkiem NATO. Biorąc pod uwagę duże i systematycznie rosnące wpływy Turcji na Bliskim Wschodzie, obszarze postsowieckim i na Bałkanach Zachodnich, kryzys negocjacji utrudniłby realizację unijnej agendy w wymienionych regionach. Znacznie łatwej wprowadzić ją w życie we współpracy z Turcją, niż w przypadku jej, co najmniej chłodnej, obojętności. Trudniejsza byłaby także w tej sytuacji budowa Wspólnej Polityki Obronnej i Bezpieczeństwa (CSDP) oraz dywersyfikacja energetyczna (Turcja jako kraj tranzytowy). Kwestia cypryjska i jej związek z aspiracjami europejskimi Turcji dotyczy także wiarygodności UE na arenie międzynarodowej jako poważnego partnera wypełniającego swoje obietnice. W efekcie paradoksalnie pogorszenie perspektyw zjednoczenia wyspy po zwycięstwie Eroglu może przyczynić się do przyspieszenia procesu akcesyjnego Turcji, gdyż Unii może zależeć na uniknięciu faktycznego zamarcia procesu negocjacyjnego. Postęp negocjacji akcesyjnych może mieć pozytywny wpływ na rozmowy zjednoczeniowe na wyspie. Dotychczas mówiono, że droga Turcji do UE wiedzie poprzez zjednoczenie Cypru. Może okaże się, że jest na odwrót. Zjednoczenie wyspy zależy od postępu akcesyjnego Turcji. Zwiększenie współpracy Turcji z UE w polityce zagranicznej z pewnością pomogłoby uregulowanie problemu cypryjskiego. Zjednoczenie wyspy spowodowałoby bowiem przyspieszenie rozmów akcesyjnych. W tym wątku UE powinna indywidualnie włączyć Grecje w proces stabilizacji i powiązać go z problemem Macedonii. Aktywność polityczna Turcji na arenie międzynarodowej jest dziś niekwestionowanym i koniecznym do dostrzeżenia faktem. Obecność Turcji w Unii Europejskiej nie wymagałaby drastycznej zmiany unijnej wizji polityki zagranicznej UE. Unia już dzisiaj bowiem chce odgrywać pierwszoplanową rolę w mediacjach bliskowschodnich czy przyciągać na orbitę wpływów unijnych – poprzez Partnerstwo Wschodnie – państwa Kaukazu. Jednak Turcja nie posiada potencjału, który umożliwiłby Unii Europejskiej szybkie rozwiązanie problemów w regionach posiadających dla niej strategiczne znaczenie. Z drugiej strony należy zauważyć, że potencjał turecki jest na tyle duży i rosnący, że bliska współpraca Ankary i Brukseli znacznie zwiększyłaby szansę na realizację celów UE. Turcja jest bowiem w dużym stopniu języczkiem uwagi na „euroazjatyckich Bałkanach”, obejmujących Bałkany, Bliski Wschód, basen Morza Czarnego, Azję Centralną, Afganistan i Pakistan. Turcja jest krajem euroazjatyckim, a tożsamość jej obywateli nie może być postrzegana jedynie w kategoriach zachodnich czy wschodnich, ale jako pewna wartościowa wypadkowa. W tym kontekście Turcja, podobnie jak niegdyś kraje Europy Środkowo-Wschodniej, ma szansę wnieść wiele do UE stając się pewnego dnia pełnoprawnym członkiem wspólnoty. Jeżeli nie zostanie rozwinięta intensywna współpraca UE z Turcją, będzie postępować dalsze zacieśnienie przez Ankarę relacji z Rosją i Iranem. Ten scenariusz poważnie ograniczy możliwości UE odgrywania ważnej roli w tych częściach świata.
Ponadto już w 2005 roku ustanowiono unijną misję w Iraku (EUJUST LEX), której celem jest pomoc w budowaniu państwa prawnego. Tym samym geopolityczne wyzwania unijne znajdują się w najbliższym sąsiedztwie Turcji, czyniąc tym samym z Ankary kluczowego partnera, bez którego rzeczywisty sukces podjętych przez UE międzynarodowych politycznych zobowiązań będzie utrudniony. W związku z powyższym, w dłuższej perspektywie, turecka kandydatura będzie musiała zostać poważnie rozważona przez UE. Turcja wymaga dziś dużej uwagi i zainteresowania ze strony Zachodu, zwłaszcza być może państw Europy Środkowo-Wschodniej, które nie są postrzegane przez turecką opinię publiczną jako typowe „kraje zachodnie”, mają więc szansę łatwiej się z nią porozumieć. Od stopnia tego zainteresowania i dobrej woli Zachodu zależy w dużej mierze kierunek koniecznych jeszcze do przeprowadzenia w tym kraju reform. Proces akcesyjny z Turcją przebiegający w normalnym tempie mógłby być bardzo ważnym narzędziem sprzyjającym synchronizacji polityki zagranicznej Turcji i Unii, oraz neutralizacji negatywnych tendencji w przypadku tej pierwszej. Aktywność polityczna Turcji na arenie międzynarodowej musi być dziś również postrzegana jako symptom zachodzących w tym kraju pozytywnych zmian i pewnej dojrzałości obywateli i władz, którzy pragną brać udział w życiu politycznym i wpływać na zmieniający się porządek świata. Obecnie potencjał współpracy z Turcją nie jest adekwatnie przez Unię wykorzystany. Najostrzej te braki pokazuje zestawienie dużej skali tej współpracy na Bałkanach Zachodnich, z sytuacją w innych ważnych dla UE regionach świata, gdzie Bruksela jest słabiej obecna, zaś Ankara ma mocniejszą pozycję niż na Bałkanach Zachodnich. Wprawdzie Berlin i Paryż deklarują, że Turcja jest bardzo ważnym partnerem UE i współpraca z nią także w ramach CFSP powinna być priorytetem Brukseli, jednak idea odseparowania procesu negocjacyjnego Turcji od kwestii współpracy z nią w ramach CFSP jest nie realna. Możliwa jest oczywiście już dziś intensyfikacja tej współpracy, np. Turcja tak jak na Bałkanach Zachodnich mogłaby brać udział w innych częściach świata w misjach unijnych, jednak trwały impas procesu negocjacyjnego będzie miał nieuchronnie negatywny wpływ na współpracę turecko-unijną w wymiarze polityki zagranicznej. Pośrednictwo Turcji w kontaktach między Wschodem i Zachodem jest bez wątpienia ideą trafioną i wartą wspierania również ze strony Unii Europejskiej. Największym atutem Turcji w kontekście polityki energetycznej jest jej położenie i geograficzna bliskość państw posiadających 70% potwierdzonych zasobów ropy naftowej i gazu. Tym samym, w przypadku przystąpienia do UE, Turcja stałaby się jednym z najważniejszych „korytarzy energetycznych” wewnątrz Unii oraz z pewnością przyczyniłaby się do ustabilizowania tranzytu ropy naftowej i gazu z obszaru Azji Centralnej, w tym zwłaszcza z basenu Morza Kaspijskiego. Bruksela powinna ustanowić zasadę uczestnictwa przedstawiciela Turcji w roli obserwatora we wszystkich szczytach i posiedzeniach instytucji unijnych, podczas których tematem obrad są kwestie Wspólnej Polityki Zagranicznej i Bezpieczeństwa (CFSP) dotyczące zachodniej Eurazji, Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej. Biorąc pod uwagę poprawiającą się jakość stosunków bilateralnych na linii Ankara-Teheran, członkostwo Turcji w UE przyczyniłoby się do wypracowania dla Brukseli lepszej politycznej pozycji przetargowej w pokojowych negocjacjach bliskowschodnich. UE powinna zaangażować się zdecydowanie w proces negocjacji turecko-greckich na Cyprze i przyczynić się do porozumienia stron. W przypadku dłuższego impasu w rozmowach na temat zjednoczenia wyspy UE powinna obiektywnie ustalić kto jest winien temu impasowi i w zależności od niniejszych ustaleń zawiesić negocjacje akcesyjne lub wyeliminowanie blokady przez Cypr sześciu rozdziałów negocjacyjnych. Jest to problem, który powinien bezwzględnie i trwale być rozwiązany przed akcesją.
Od rozpoczęcia negocjacji członkowskich w 2005 r. Turcja otworzyła jedynie 12 rozdziałów i zamknęła jedynie jeden. Dla porównania Chorwacja, która rozpoczęła negocjacje z UE równocześnie z Turcją- pomimo blokady Słowenii- zamknęła 17 rozdziałów i otworzyła prawie wszystkie. Problem cypryjski stworzył mechanizm błędnego koła w relacjach turecko-unijnych. W grudniu 2006 r. w odpowiedzi na nie rozszerzenie unii celnej przez Turcję na Cypr UE zamroziła 8 rozdziałów negocjacyjnych i wykluczyła możliwość zamknięcia kolejnych otwartych. W grudniu 2009 r. Cypr zapowiedział, że jeśli Turcja nie wypełni swoich zobowiązań to będzie blokował otwarcie sześciu kolejnych rozdziałów. Zamrożenie ośmiu rozdziałów, nieformalna blokada pięciu kolejnych przez Francję oraz nie przygotowanie w tym momencie Turcji do otwarcia kilku innych powodują, że proces negocjacyjny stanął pod dużym znakiem zapytania. Turcja nie otworzyła swoich portów morskich i lotniczych dla okrętów i samolotów cypryjskich, gdyż UE nie spełniła obietnicy- złożonej w 2004 r. - zniesienia embarga handlowego nałożonego na Turecką Republikę Północnego Cypru (KKTC). Jest to szantaż nie dopuszczalny w sytuacji gdy Turcja zabiega o członkostwo w UE. Ankara jako jedyne państwo uznaje KKTC i nie uznaje Republiki Cypru, członka UE – kolejny błąd. Zniesienie embarga miało nastąpić poprzez wprowadzenie w życie przez UE Rozporządzenie o Bezpośrednim Handlu z KKTC. Komisja Europejska uznała, że Rada Unii Europejskiej jak w przypadku innych umów handlowych powinna podjąć decyzję w sprawie Rozporządzenia kwalifikowaną większością. Jednak, Służba Prawna Rady Unii Europejskiej poparła stanowisko Cypru, który powołując się na Protokół o Umowie Celnej z Turcją twierdzi, że w tym przypadku decyzja powinna zostać podjęta jednogłośnie. W efekcie przez 6 lat Rada Unii Europejskiej nie poddała pod głosowanie Rozporządzenia.
Kluczem do członkostwa Turcji w UE jest zgoda tandemu francusko-niemieckiego na akcesję. To bowiem od tych dwóch państw, należących do ścisłego jądra UE, zależy dalszy los kandydatury tureckiej. 10 maja 2009 roku zarówno kanclerz Angela Merkel, jak i prezydent Nicolas Sarkozy ponownie opowiedzieli się za koncepcją „uprzywilejowanego partnerstwa” dla Ankary i odrzucili możliwość wstąpienia Turcji do UE.
Podczas posiedzenia Rady Europejskiej jej członkowie powinni „przekonać” Francję powołując się na zobowiązania podjęte przez UE w momencie rozpoczęcia rozmów akcesyjnych z Turcją do przerwania blokady otwarcia pięciu rozdziałów negocjacyjnych. Jak najszybciej powinny zostać otwarte rozdziały negocjacyjne Polityka Zagraniczna, Bezpieczeństwo i Obronność oraz Energetyka. Obie strony powinny stworzyć platformę pomiędzy NGOs tureckimi, unijnymi i miejscowymi, ambasadami Turcji i przedstawicielstwami zagranicznymi UE i zintensyfikować współpracę między nimi w terenie. Turcja i UE powinny stworzyć mechanizm synchronizacji stanowisk w organizacjach, gdzie są obserwatorami lub członkami. Dodatkowo Komisja Europejska ma zastrzeżenia w stosunku do Turcji z powodu niedostatecznej ochrony praw człowieka. Kwestia kurdyjska jest jedną z kluczowych spraw w kontekście aspiracji Turcji do członkostwa w Unii Europejskiej. Z problemem ułożenia stosunków z tą mniejszością związany jest szereg czynników stanowiący dla wielu barierę przed turecką akcesją. Wiele problemów ekonomicznych, społecznych i politycznych, jak bieda, patriarchalizm, konserwatyzm, fundamentalizm religijny, łamanie praw człowieka i pozycja armii z „siłami bezpieczeństwa”, jest bardzo widoczna na tle omawianego w tym to punkcie sporu.
Warunkiem koniecznym przyjęcia Turcji do UE, jest zgoda parlamentów wszystkich państw członkowskich. W tym kontekście ważny jest stosunek społeczeństw poszczególnych państw do akcesji, bowiem nie ulega wątpliwości, że decyzja największych partii politycznych w różnych krajach będzie często wypadkową poglądów obywateli. Większość obywateli UE, szczególnie w krajach gdzie Turcy stanowią liczne mniejszości narodowe, jest przeciwna tureckiej akcesji. Istnieje też grupa państw stojących na stanowisku, że na jakiś czas proces poszerzania jej struktury powinien ulec wyhamowaniu (Luksemburg, Finlandia, Austria, Belgia). Przychylnie z kolei nastawione są nowe państwa członkowskie UE: Rumunia i Bułgaria, choć z drugiej strony istnieją (podobnie jak w przypadku poprzednio przyjętej dziesiątki) obawy związane z nowym podziałem środków z funduszy unijnych. W badaniach dziewięciu państw zamieszkanych przez większość obywateli UE, 35% opowiedziało się przeciwko integracji z Turcją, jako powód podając, iż jest to kraj muzułmański. 54% mieszkańców UE deklaruje, że jest przeciwna integracji gdyż, „różnice kulturowe są zbyt duże” (przeciwnego zdania było 33%). Tylko 42% uznało, że Turcja jest „w pewnym sensie historyczną częścią Europy”. Znacznie przychylniejsze jest stanowisko elit politycznych państw europejskich. Tu z kolei sprzeciwia się przede wszystkim Austria, a także środowiska prawicowe niektórych państw.
W przypadku ewentualnej akcesji Turcji, nowa granica UE liczyłaby 2200 km długości i przebiegała przez tereny górskie o daleko utrudnionej możliwości kontroli. Byłaby to najdłuższa granica zewnętrzna UE. Rejon ten znany jest z faktu, iż przebiegają tam ważne trasy przerzutu narkotyków (głównie heroiny) i nielegalnych emigrantów z Azji. Prawdopodobnie przyjęta zostałaby propozycja, aby w przypadki przystąpienia Turcji do struktur członkowskich, utrzymać na dłuższy czas (okres przejściowy, który nie byłby precyzyjnie zdefiniowany) kontrolę na granicach lądowych i morskich Turcji z Grecją i Bułgarią. W niniejszym opracowaniu przedstawiłem argumenty za i przeciw akcesji Turcji do UE i uważam, że obecnie to UE jest nie przygotowana do przyjęcia tak problematycznego członka jakim jest Turcja pomimo, że istnieje bardzo wiele argumentów „za”.
Bibliografia:
A. Kaya, F. Kentel, Euro-Turks. A Bridge or a Breach between Turkey and the European Union?, Center for European Policy Studies, January 2005,
G. Seufert, Cafe Istanbul. Alltag, Religion und Politik in der modernen Turkei, C.H.Beck, Munchen 1997,
A. Szymański, Między islamem a kemalizmem, PISM, Warszawa 2008,
A. Balcer, R. Sadowski, W. Paczyński; Turcja po rozpoczęciu negocjacji z Unią Europejską – relacje zagraniczne i sytuacja wewnętrzna. Część I.; Raport Ośrodka Studiów Wschodnich im. Marka Karpia, Warszawa 2006,
Protokół 13 do Europejskiej Konwencji Praw Człowieka i Obywatela został przyjęty przez Komitet Ministrów Rady Europy 21 lutego 2002 roku, a wszedł w życie 1 lipca 2003 roku. A. Szymański System konstytucyjny w Turcji, Wydawnictwo Sejmowe, Warszawa 2006,
W. Jagielski, Dobre miejsce do umierania, wydanie 2, wydaw. W.A.B., Warszawa 2005,
A. Balcer, J. Rohoziński, W. Konończuk, W. Tworkowski, R. Sadowski, M. Menkiszak, M. Piotrowski; Turcja po rozpoczęciu negocjacji z Unią Europejską – relacje zagraniczne i sytuacja wewnętrzna. Część II.; Raport Ośrodka Studiów Wschodnich im. Marka Karpia, Warszawa 2008,
J. Fuad, Kurdowie i Kurdystan, Gdańsk 2001
Ł. Wróblewski, Przywódcy Turcji i Iraku chcą współpracować, Portal Spraw Zagranicznych, 2009, http://www.psz.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=18493
Ł. Wróblewski, Jest szansa na poprawne stosunki między Turcją a irackimi Kurdami, Portal Spraw Zagranicznych, 2009, http://www.psz.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=18770
A. Balcer, R. Sadowski, W. Paczyński; Turcja po rozpoczęciu negocjacji z Unią Europejską – relacje zagraniczne i sytuacja wewnętrzna. Część I.; Raport Ośrodka Studiów Wschodnich im. Marka Karpia, Warszawa 2006
M. Lang, Kwestia egejska w stosunkach grecko-tureckich, „Przegląd Europejski” 2003, nr 1,
J. Pawlicki, Grecja i Turcja: zgoda w niezgodzie, Gazeta Wyborcza (25.01.2008), http://wyborcza.pl/1,86693,4867090.html
Ponadto już w 2005 roku ustanowiono unijną misję w Iraku (EUJUST LEX), której celem jest pomoc w budowaniu państwa prawnego. Tym samym geopolityczne wyzwania unijne znajdują się w najbliższym sąsiedztwie Turcji, czyniąc tym samym z Ankary kluczowego partnera, bez którego rzeczywisty sukces podjętych przez UE międzynarodowych politycznych zobowiązań będzie utrudniony. W związku z powyższym, w dłuższej perspektywie, turecka kandydatura będzie musiała zostać poważnie rozważona przez UE. Turcja wymaga dziś dużej uwagi i zainteresowania ze strony Zachodu, zwłaszcza być może państw Europy Środkowo-Wschodniej, które nie są postrzegane przez turecką opinię publiczną jako typowe „kraje zachodnie”, mają więc szansę łatwiej się z nią porozumieć. Od stopnia tego zainteresowania i dobrej woli Zachodu zależy w dużej mierze kierunek koniecznych jeszcze do przeprowadzenia w tym kraju reform. Proces akcesyjny z Turcją przebiegający w normalnym tempie mógłby być bardzo ważnym narzędziem sprzyjającym synchronizacji polityki zagranicznej Turcji i Unii, oraz neutralizacji negatywnych tendencji w przypadku tej pierwszej. Aktywność polityczna Turcji na arenie międzynarodowej musi być dziś również postrzegana jako symptom zachodzących w tym kraju pozytywnych zmian i pewnej dojrzałości obywateli i władz, którzy pragną brać udział w życiu politycznym i wpływać na zmieniający się porządek świata. Obecnie potencjał współpracy z Turcją nie jest adekwatnie przez Unię wykorzystany. Najostrzej te braki pokazuje zestawienie dużej skali tej współpracy na Bałkanach Zachodnich, z sytuacją w innych ważnych dla UE regionach świata, gdzie Bruksela jest słabiej obecna, zaś Ankara ma mocniejszą pozycję niż na Bałkanach Zachodnich. Wprawdzie Berlin i Paryż deklarują, że Turcja jest bardzo ważnym partnerem UE i współpraca z nią także w ramach CFSP powinna być priorytetem Brukseli, jednak idea odseparowania procesu negocjacyjnego Turcji od kwestii współpracy z nią w ramach CFSP jest nie realna. Możliwa jest oczywiście już dziś intensyfikacja tej współpracy, np. Turcja tak jak na Bałkanach Zachodnich mogłaby brać udział w innych częściach świata w misjach unijnych, jednak trwały impas procesu negocjacyjnego będzie miał nieuchronnie negatywny wpływ na współpracę turecko-unijną w wymiarze polityki zagranicznej. Pośrednictwo Turcji w kontaktach między Wschodem i Zachodem jest bez wątpienia ideą trafioną i wartą wspierania również ze strony Unii Europejskiej. Największym atutem Turcji w kontekście polityki energetycznej jest jej położenie i geograficzna bliskość państw posiadających 70% potwierdzonych zasobów ropy naftowej i gazu. Tym samym, w przypadku przystąpienia do UE, Turcja stałaby się jednym z najważniejszych „korytarzy energetycznych” wewnątrz Unii oraz z pewnością przyczyniłaby się do ustabilizowania tranzytu ropy naftowej i gazu z obszaru Azji Centralnej, w tym zwłaszcza z basenu Morza Kaspijskiego. Bruksela powinna ustanowić zasadę uczestnictwa przedstawiciela Turcji w roli obserwatora we wszystkich szczytach i posiedzeniach instytucji unijnych, podczas których tematem obrad są kwestie Wspólnej Polityki Zagranicznej i Bezpieczeństwa (CFSP) dotyczące zachodniej Eurazji, Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej. Biorąc pod uwagę poprawiającą się jakość stosunków bilateralnych na linii Ankara-Teheran, członkostwo Turcji w UE przyczyniłoby się do wypracowania dla Brukseli lepszej politycznej pozycji przetargowej w pokojowych negocjacjach bliskowschodnich. UE powinna zaangażować się zdecydowanie w proces negocjacji turecko-greckich na Cyprze i przyczynić się do porozumienia stron. W przypadku dłuższego impasu w rozmowach na temat zjednoczenia wyspy UE powinna obiektywnie ustalić kto jest winien temu impasowi i w zależności od niniejszych ustaleń zawiesić negocjacje akcesyjne lub wyeliminowanie blokady przez Cypr sześciu rozdziałów negocjacyjnych. Jest to problem, który powinien bezwzględnie i trwale być rozwiązany przed akcesją.
Od rozpoczęcia negocjacji członkowskich w 2005 r. Turcja otworzyła jedynie 12 rozdziałów i zamknęła jedynie jeden. Dla porównania Chorwacja, która rozpoczęła negocjacje z UE równocześnie z Turcją- pomimo blokady Słowenii- zamknęła 17 rozdziałów i otworzyła prawie wszystkie. Problem cypryjski stworzył mechanizm błędnego koła w relacjach turecko-unijnych. W grudniu 2006 r. w odpowiedzi na nie rozszerzenie unii celnej przez Turcję na Cypr UE zamroziła 8 rozdziałów negocjacyjnych i wykluczyła możliwość zamknięcia kolejnych otwartych. W grudniu 2009 r. Cypr zapowiedział, że jeśli Turcja nie wypełni swoich zobowiązań to będzie blokował otwarcie sześciu kolejnych rozdziałów. Zamrożenie ośmiu rozdziałów, nieformalna blokada pięciu kolejnych przez Francję oraz nie przygotowanie w tym momencie Turcji do otwarcia kilku innych powodują, że proces negocjacyjny stanął pod dużym znakiem zapytania. Turcja nie otworzyła swoich portów morskich i lotniczych dla okrętów i samolotów cypryjskich, gdyż UE nie spełniła obietnicy- złożonej w 2004 r. - zniesienia embarga handlowego nałożonego na Turecką Republikę Północnego Cypru (KKTC). Jest to szantaż nie dopuszczalny w sytuacji gdy Turcja zabiega o członkostwo w UE. Ankara jako jedyne państwo uznaje KKTC i nie uznaje Republiki Cypru, członka UE – kolejny błąd. Zniesienie embarga miało nastąpić poprzez wprowadzenie w życie przez UE Rozporządzenie o Bezpośrednim Handlu z KKTC. Komisja Europejska uznała, że Rada Unii Europejskiej jak w przypadku innych umów handlowych powinna podjąć decyzję w sprawie Rozporządzenia kwalifikowaną większością. Jednak, Służba Prawna Rady Unii Europejskiej poparła stanowisko Cypru, który powołując się na Protokół o Umowie Celnej z Turcją twierdzi, że w tym przypadku decyzja powinna zostać podjęta jednogłośnie. W efekcie przez 6 lat Rada Unii Europejskiej nie poddała pod głosowanie Rozporządzenia.
Kluczem do członkostwa Turcji w UE jest zgoda tandemu francusko-niemieckiego na akcesję. To bowiem od tych dwóch państw, należących do ścisłego jądra UE, zależy dalszy los kandydatury tureckiej. 10 maja 2009 roku zarówno kanclerz Angela Merkel, jak i prezydent Nicolas Sarkozy ponownie opowiedzieli się za koncepcją „uprzywilejowanego partnerstwa” dla Ankary i odrzucili możliwość wstąpienia Turcji do UE.
Podczas posiedzenia Rady Europejskiej jej członkowie powinni „przekonać” Francję powołując się na zobowiązania podjęte przez UE w momencie rozpoczęcia rozmów akcesyjnych z Turcją do przerwania blokady otwarcia pięciu rozdziałów negocjacyjnych. Jak najszybciej powinny zostać otwarte rozdziały negocjacyjne Polityka Zagraniczna, Bezpieczeństwo i Obronność oraz Energetyka. Obie strony powinny stworzyć platformę pomiędzy NGOs tureckimi, unijnymi i miejscowymi, ambasadami Turcji i przedstawicielstwami zagranicznymi UE i zintensyfikować współpracę między nimi w terenie. Turcja i UE powinny stworzyć mechanizm synchronizacji stanowisk w organizacjach, gdzie są obserwatorami lub członkami. Dodatkowo Komisja Europejska ma zastrzeżenia w stosunku do Turcji z powodu niedostatecznej ochrony praw człowieka. Kwestia kurdyjska jest jedną z kluczowych spraw w kontekście aspiracji Turcji do członkostwa w Unii Europejskiej. Z problemem ułożenia stosunków z tą mniejszością związany jest szereg czynników stanowiący dla wielu barierę przed turecką akcesją. Wiele problemów ekonomicznych, społecznych i politycznych, jak bieda, patriarchalizm, konserwatyzm, fundamentalizm religijny, łamanie praw człowieka i pozycja armii z „siłami bezpieczeństwa”, jest bardzo widoczna na tle omawianego w tym to punkcie sporu.
Warunkiem koniecznym przyjęcia Turcji do UE, jest zgoda parlamentów wszystkich państw członkowskich. W tym kontekście ważny jest stosunek społeczeństw poszczególnych państw do akcesji, bowiem nie ulega wątpliwości, że decyzja największych partii politycznych w różnych krajach będzie często wypadkową poglądów obywateli. Większość obywateli UE, szczególnie w krajach gdzie Turcy stanowią liczne mniejszości narodowe, jest przeciwna tureckiej akcesji. Istnieje też grupa państw stojących na stanowisku, że na jakiś czas proces poszerzania jej struktury powinien ulec wyhamowaniu (Luksemburg, Finlandia, Austria, Belgia). Przychylnie z kolei nastawione są nowe państwa członkowskie UE: Rumunia i Bułgaria, choć z drugiej strony istnieją (podobnie jak w przypadku poprzednio przyjętej dziesiątki) obawy związane z nowym podziałem środków z funduszy unijnych. W badaniach dziewięciu państw zamieszkanych przez większość obywateli UE, 35% opowiedziało się przeciwko integracji z Turcją, jako powód podając, iż jest to kraj muzułmański. 54% mieszkańców UE deklaruje, że jest przeciwna integracji gdyż, „różnice kulturowe są zbyt duże” (przeciwnego zdania było 33%). Tylko 42% uznało, że Turcja jest „w pewnym sensie historyczną częścią Europy”. Znacznie przychylniejsze jest stanowisko elit politycznych państw europejskich. Tu z kolei sprzeciwia się przede wszystkim Austria, a także środowiska prawicowe niektórych państw.
W przypadku ewentualnej akcesji Turcji, nowa granica UE liczyłaby 2200 km długości i przebiegała przez tereny górskie o daleko utrudnionej możliwości kontroli. Byłaby to najdłuższa granica zewnętrzna UE. Rejon ten znany jest z faktu, iż przebiegają tam ważne trasy przerzutu narkotyków (głównie heroiny) i nielegalnych emigrantów z Azji. Prawdopodobnie przyjęta zostałaby propozycja, aby w przypadki przystąpienia Turcji do struktur członkowskich, utrzymać na dłuższy czas (okres przejściowy, który nie byłby precyzyjnie zdefiniowany) kontrolę na granicach lądowych i morskich Turcji z Grecją i Bułgarią. W niniejszym opracowaniu przedstawiłem argumenty za i przeciw akcesji Turcji do UE i uważam, że obecnie to UE jest nie przygotowana do przyjęcia tak problematycznego członka jakim jest Turcja pomimo, że istnieje bardzo wiele argumentów „za”.
Bibliografia:
A. Kaya, F. Kentel, Euro-Turks. A Bridge or a Breach between Turkey and the European Union?, Center for European Policy Studies, January 2005,
G. Seufert, Cafe Istanbul. Alltag, Religion und Politik in der modernen Turkei, C.H.Beck, Munchen 1997,
A. Szymański, Między islamem a kemalizmem, PISM, Warszawa 2008,
A. Balcer, R. Sadowski, W. Paczyński; Turcja po rozpoczęciu negocjacji z Unią Europejską – relacje zagraniczne i sytuacja wewnętrzna. Część I.; Raport Ośrodka Studiów Wschodnich im. Marka Karpia, Warszawa 2006,
Protokół 13 do Europejskiej Konwencji Praw Człowieka i Obywatela został przyjęty przez Komitet Ministrów Rady Europy 21 lutego 2002 roku, a wszedł w życie 1 lipca 2003 roku. A. Szymański System konstytucyjny w Turcji, Wydawnictwo Sejmowe, Warszawa 2006,
W. Jagielski, Dobre miejsce do umierania, wydanie 2, wydaw. W.A.B., Warszawa 2005,
A. Balcer, J. Rohoziński, W. Konończuk, W. Tworkowski, R. Sadowski, M. Menkiszak, M. Piotrowski; Turcja po rozpoczęciu negocjacji z Unią Europejską – relacje zagraniczne i sytuacja wewnętrzna. Część II.; Raport Ośrodka Studiów Wschodnich im. Marka Karpia, Warszawa 2008,
J. Fuad, Kurdowie i Kurdystan, Gdańsk 2001
Ł. Wróblewski, Przywódcy Turcji i Iraku chcą współpracować, Portal Spraw Zagranicznych, 2009, http://www.psz.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=18493
Ł. Wróblewski, Jest szansa na poprawne stosunki między Turcją a irackimi Kurdami, Portal Spraw Zagranicznych, 2009, http://www.psz.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=18770
A. Balcer, R. Sadowski, W. Paczyński; Turcja po rozpoczęciu negocjacji z Unią Europejską – relacje zagraniczne i sytuacja wewnętrzna. Część I.; Raport Ośrodka Studiów Wschodnich im. Marka Karpia, Warszawa 2006
M. Lang, Kwestia egejska w stosunkach grecko-tureckich, „Przegląd Europejski” 2003, nr 1,
J. Pawlicki, Grecja i Turcja: zgoda w niezgodzie, Gazeta Wyborcza (25.01.2008), http://wyborcza.pl/1,86693,4867090.html
poniedziałek, 30 sierpnia 2010
Została naruszona powaga Państwa - Urząd Prezydenta i co na to Prokuratura?
Znany z barwnych akcji protestacyjnych Waldemar Bonkowski, działacz PiS, przyszedł na XXIV zjazd ZSZZ "Solidarność" w hali "Gdynia". Przyniósł transparent wymierzony w premiera Donalda Tuska i prezydenta Bronisława Komorowskiego i całą Platformę Obywatelską. Można z niego wyczytać o "kundlach", "kanaliach" i innych "kolaborantach". Z transparentów działacza Prawa i Sprawiedliwości można się dowiedzieć, że "z epoki PRL-u wróciły czasy dyspozycyjnych zaprzańców, kundli, kolaborantów, najemników, propagandowych i wszelkich medialnych kanalii". Następuje też "PRL-reaktywacja". Wedle Bonkowskiego jest to wynikiem "reanimowanych upiorów komunizmu". Bonkowski znany jest z wielu barwnych akcji - ostatnio protestował przeciwko odsłonięciu monumentu w Ossowie. Na na swoim koncie także występ w filmie "Solidarni 2010". Człowiek kompromituje nas, narusza dobre imie Najwyższych Urzędów i osób je pełniących, a prokurarura SPI!!! Cos tu jest nie w porządku. Zatem nieobecnosć Lecha Wałęsy w takiej sytuacji jest w pełni usprawiedliwiona. Gwizdy podczas wystąpienia Premiera D. Tuska i burzliwe brawa podczas wystąpienia Pana Jarosława Kaczyńskiego to fakt jednoznacznie potwierdzający , że mamy do czynienia z przybudówką PiS-u , która skutecznie zagarneła dorobek Wielkiego Ruchu Społecznego jakim była Solidarnosć. Sztandary do muzem, a Prokuratura do roboty!
niedziela, 29 sierpnia 2010
Szum wokół Prezydenta Wałęsy.
Stan nastrojów i sytuacja zarówno gospodarcza w kraju jak i geopolityczna na swiecie oraz nie kwestionowana wielkosć, mądrosć, pozycja i rola Papieża Jana Pawła II oraz zrozumienie między Watykanem i Waszyngtonem powodowały, że zmiany w Polsce musiały nastąpić. W tym miejscu trzeba pamiętać o roli Prymasa Stefana Wyszyńskiego - Prymasa tysiąclecia. Aby się to stało musiał być taki człowiek jak Lech Wałęsa. Czy osobosć, przygotowanie merytoryczne, doswiadczenie życiowe było wystarczające to sprawa wtórna. Mielismy takiego przywódcę na jakiego sobie zasłużylimy!!! Przez lata ci którym wydawało się i wydaje się , że są od Wałęsy lepsi, a nikt tego nie docenił ciągle Wałesę obrzucają różnego rodzaju zarzutami - co do ich prawdziwosci to duży znak zapytania! Więc nie ma co się dziwić, że Prezydent Wałesa ze względu na wiek, włożony wysiłek, przebyte operacje serca ma prawo być na tych spotkaniach , które sobie wybierze. Krzyki, pomówienia, żądania są nie na miejscu. Organizatorzy w pokorze i milczeniu powinni zostawić jego nieobecnosć, natomiast z wyrazem wdzięcznosci przywitać jego obecnosć. Pan Wałesa nie ma obowiązku być na każdym miejscu gdzie go zaproszą! Jest emerytem i jego wyjazdy to mają być obopólne przyjemnosci zarówno zapraszających i zapraszanego. Natomiast jeżeli jedna ze stron ma inne zdanie to druga powinna to uszanować. Największą głupotą jest zaproszenie Pana Lecha Wałesę po to by sprawić pewnej skrajnej grupie dać okazję by gwizdami sobie ulżyła.
sobota, 28 sierpnia 2010
Przerost biurokracji.
W latach 2000-2009 o 36% wzrosło zatrudnienie w administracji publicznej, przybyło ponad 113 tys. urzędników. W administracji państwowej przybyło ok. 47 tys., a w samorządowej 66 tys. osób. W ciągu ostatniego roku przybyło 16 tys. urzędników w administracji państwowej i jest to wzrost o prawie 20%.
Jest to zjawisko wyjątkowo złe. Przypomniało mi twierdzenie pewnej nie dojrzałej społecznie osoby, które na moją uwagę, kształecenie to wzrost obowiązków i odpowiedzialnosci stwierdziła "nie po to tyle lat chodziłam do szkoły żebym ciężko pracowała" - szok! własnie dla takich osób tworzy się za posrednictwem znajomych nowe miejsca w urzędach, żeby nic nie robiły, a my musimy na nich pracować! A często takie wybitne jednostki trafiają do urzędów skarbowych, sądów i wtedy są ludzkie tragedie bo ci niedojrzali urzędnicy z dyplomami niszczą cudzy dorobek i przyczyniają się do nieobliczalnych kłopotów i strat zarówno ludzi jak i skarbu państwa. PRL zawalił się z powodu durniów w Komitetach partyjnych i SB, a jak tak dalej pójdzie i nikt nie zajmnie się tym, żeby weryfikować przydatnosć poszczególnych jednostek w ww. instytucjach to obecny system też się zawali.
Jest to zjawisko wyjątkowo złe. Przypomniało mi twierdzenie pewnej nie dojrzałej społecznie osoby, które na moją uwagę, kształecenie to wzrost obowiązków i odpowiedzialnosci stwierdziła "nie po to tyle lat chodziłam do szkoły żebym ciężko pracowała" - szok! własnie dla takich osób tworzy się za posrednictwem znajomych nowe miejsca w urzędach, żeby nic nie robiły, a my musimy na nich pracować! A często takie wybitne jednostki trafiają do urzędów skarbowych, sądów i wtedy są ludzkie tragedie bo ci niedojrzali urzędnicy z dyplomami niszczą cudzy dorobek i przyczyniają się do nieobliczalnych kłopotów i strat zarówno ludzi jak i skarbu państwa. PRL zawalił się z powodu durniów w Komitetach partyjnych i SB, a jak tak dalej pójdzie i nikt nie zajmnie się tym, żeby weryfikować przydatnosć poszczególnych jednostek w ww. instytucjach to obecny system też się zawali.
poniedziałek, 23 sierpnia 2010
Oto dlaczego będziemy musieli płacić wyższe podatki!!!!
Rząd planuje w ramach pakietu oszczędnościowego zamrożenie płac w sferze budżetowej, ale to nie wystarczy, jeśli nie ograniczy się wzrostu zatrudnienia. W 2009 roku przybyło ponad 40 tys. urzędników, z czego ponad 24 tys. w administracji samorządowej i prawie 16 tys. w państwowej. "Nie ma żadnych racjonalnych przesłanek, które uzasadniałyby tak ogromny wzrost zatrudnienia w administracji. Zatrudnienie w administracji wzrosło w latach 2000-2009 o ponad 113 tys. osób (o prawie 36 proc.), w tym w administracji państwowej o prawie 47 tys. osób, a w administracji samorządowej – o prawie 66 tys. osób. Jedna trzecia tego przyrostu przypada na 2009 rok. „Nic nie usprawiedliwia tak gwałtownego rozrostu administracji. Samorządy mogą w części wyjaśniać wzrost zatrudnienia zwiększonymi zadaniami związanymi z absorpcją funduszy unijnych, bowiem od 2007 r. mają swoje Regionalne Programy Operacyjne, które wymagają obsługi. Ale nie da się w ten sposób uzasadnić zatrudnienia od 2007 roku ponad 39 tys. nowych urzędników. Natomiast administracja państwowa nie może wskazywać na konieczność zapewnienia obsługi horyzontalnym Programom Operacyjnym jako przyczynę wzrostu zatrudnienia o 18,5 tys. pracowników od 2007 r., ponieważ urzędnicy byli już zatrudniani na potrzeby poprzedniego okresu funkcjonowania programu w latach 2004-2006. Trudno zrozumieć wzrost zatrudnienia w administracji państwowej i samorządowej w samym tylko 2009 r. – o 40,5 tys. (czyli o 10,5 proc. w ciągu jednego roku). W 2009 r. nie przybyło państwu i samorządom zadań, które wyjaśniałyby konieczność wzrostu zatrudnienia” Przeciętne wynagrodzenie urzędników było w 2009 roku o ponad 25 proc. wyższe od średniej płacy w gospodarce. Fundusz płac w administracji wzrósł w 2009 roku w stosunku do 2008 roku (nominalnie) o ponad 2,5 mld zł, z czego w administracji państwowej o prawie 1 mld zł, a w samorządowej o ponad 1,5 mld zł. Ogółem fundusz płac był wyższy o 14,4 proc., w tym w administracji państwowej o 11 proc., a samorządowej o prawie 18 proc. niż rok wcześniej. „Fundusz płac w administracji to 20 mld zł rocznie (prawie 10 mld zł w administracji państwowej i nieco ponad 10 mld w administracji samorządowej w 2009 r.), a sam wzrost funduszu płac w administracji państwowej i samorządowej tylko w 2009 r. to na przykład równowartość prawie 2/3 wydatków państwa na badania i rozwój. Jeśli rząd poważnie myśli o walce z biurokracją i obniżaniu kosztów działalności państwa, to musi zamrozić nie tylko płace, ale także zrestrukturyzować zatrudnienie. A władze samorządowe muszą radykalnie ograniczyć wzrost zatrudnienia. Polska powinna mieć kompetentnych i dobrze opłacanych urzędników. Ale nie w liczbie 430 tys. (w 2010 r. zapewne już więcej). I nie zwiększając tę liczbę w tempie 10 proc. rocznie” . Każdy powninien zarobić na własną egzystencję, a budżet państwa nie może być przechowalnią dla brakorobów!!!!
poniedziałek, 9 sierpnia 2010
Kiedy skończy się ta kompromitacja?
Po wydarzeniach o 23.oo 09.08.2010. pod Pałacem Prezydenckim jest mi wyjątkowo wstyd. W 1981 roku jako student strajkowałem narażając się na wyrzucenie z Uczelni by żyć w normalnym Państwie. Jak obserwuje zjawiska po 1989 roku mam coraz więcej wątpliwosci czy było warto w aspekcie społecznym? Wolnosć przekształca się w anarchie. Tak jak władza pseudokomunistyczna była wyjątkowo zarozumiała, tak obecne władze są wyjątkowo bezradne, lękliwe i chciwe władzy kosztem wypełniania obowiązku wprowadzania rozwiązań i działan niepopularnych. Rozumiem, że w przypadku rozwiązań co do których istnieja wątpliwosci lub jest większosciowy sprzeciw społeczny należy zachować daleko idącą roztropnosć. Natomiast w przypadku tych prymitywnych "gierek" i fałszywie wykorzystywania religijnego symbolu społecznosć w swej zdecydowanej większosci jest zainteresowana zrobieniem porządku. Również Kosciół daje cichą aprobatę, gdyź jest to mu nie na "rękę". Nie można oczekiwać aby jakis wysokiej rangi przedstawiciel Kosciola włączył się do prymitywnej "politycznej" rozgrywki. Może to nastąpić gdy stanie się jakies nieszczęscie lub nastąpi zbeszczeszczenie symbolu. Wtedy to będzie bardzo duża kompromitacja władzy Państwa. W obecnej sytuacji to władze miasta Warszawy i Policja powinny zrobić porządek. Bez ceremoniałów , mediów itd. Prawo to prawo! Prawo zostało uchwalone m.in. po to aby chroniło porządek i jest narzedziem do zaprowadzania tego porządku.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
