piątek, 30 maja 2008

Ekspansja Rosji.

Rosja sadowi się w Arktyce. Rosja wysłała do Arktyki flotę lodołamaczy o napędzie atomowym
Rozpoczął się nowy etap walki o "prawa własności" do północnych złóż ropy naftowej.
Ujawnienie posunięcia Moskwy nasiliło obawy, że zamierza ona "nielegalnie" przyłączyć do swojego terytorium dużą część arktycznych lodów, pod którymi – jak sądzą naukowcy – mogą istnieć złoża zawierające nawet 10 miliardów ton gazu i ropy. Rosyjskie ambicje sprowokowały także Kanadę do podwojenia, do 40 milionów dolarów kanadyjskich (ponad 87 mln złotych) nakładów na badania dna morskiego, które mają uzasadnić roszczenia Ottawy do tych terenów.
Rosyjska łódź podwodna na Oceanie Arktycznym, fot. AFPRosyjskie lodołamacze od kilku miesięcy patrolują zamarznięty ocean, przebijając się przez grubą warstwę zamarzniętej wody. Prawdopodobnie jest ich osiem – podczas gdy ani Wielka Brytania, ani USA nie mają w tym rejonie jednostek o napędzie atomowym.Kanada planuje obecnie stworzyć w zatoce Resolute Bay na wyspie Cornwallisa wojskowy ośrodek szkoleniowy przygotowujący żołnierzy do walki w niskich temperaturach. Mówi się także o budowie pełnomorskiego portu na północnym krańcu Ziemi Baffina. Obie lokalizacje znajdują się w pobliżu spornych terenów. Ministerstwo obrony Kanady planuje ponadto budowę floty specjalnych statków patrolowych mających strzec Przejścia Północno-Zachodniego.Kryzys wywołał wizję kolejnej zimnej wojny pomiędzy Rosją a Zachodem, do której może dojść jeśli sporu nie rozstrzygnie ONZ. Jonathan Eyal z Royal United Services Institute (brytyjskiego zespołu doradców do spraw bezpieczeństwa i obrony) twierdzi jednak, że spory i dyskusje mogą trwać latami. – Przesłanie ze strony Władimira Putina jest jasne – komentuje. – Rosja nie zamierza dłużej przestrzegać postanowień traktatów podpisywanych przez na wpół pijanego Jelcyna w czasach, kiedy Rosja była słaba i uległa. Tu nie chodzi tylko o złoża ropy, co do których nie ma jeszcze absolutnej pewności, że w ogóle tam są. Chodzi także o drogi morskie prowadzące przez Arktykę, zwłaszcza te, które mogą jeszcze powstać na skutek globalnego ocieplenia. To, co zrobiła Rosja, może być powodem pierwszego w historii sporu terytorialnego między Moskwą a Waszyngtonem.Wielu naukowców sądzi, że Arktyka skrywa 25 proc. nieodkrytych dotąd złóż ropy. Napięcie w tym rejonie zwiększa także fakt, że Rosja wraca do działań i manewrów z czasów zimnej wojny. Niemal co tydzień słyszy się o kolejnym rosyjskim samolocie przelatującym nad biegunem północnym i przeprowadzającym pozorowane ataki na wyimaginowane bazy i okręty "nieprzyjaciela".Kryzys zaczął się w ubiegłym roku, kiedy załoga rosyjskiego okrętu podwodnego zatknęła flagę na Grzbiecie Łomonosowa – podwodnym łańcuchu górskim ciągnącym się przez 1800 kilometrów (także pod biegunem północnym), który według Moskwy należy do Rosji.Ocean Arktyczny i biegun północny nie należą do żadnego państwa, jednak według Konwencji o prawach morza ONZ z 1982 r. każde państwo z dostępem do morza ma prawo eksploatacji bogactw w tak zwanej "wyłącznej strefie ekonomicznej". W chwili ratyfikacji konwencji (Stany Zjednoczone jeszcze jej nie ratyfikowały) każde państwo ma 10 lat na przedstawienie roszczeń do poszerzenia tej strefy w oparciu o dane geologiczne. Dotychczas spory o prawa do Arktyki były czysto akademickie z uwagi na grubość pokrywy lodowej – jednak na skutek globalnego ocieplenia lód topnieje, co umożliwia wiercenia.Królowie zamarzniętego morzaLodołamacze o napędzie atomowym są znacznie potężniejsze niż statki napędzane tradycyjnymi silnikami diesla. Zaprojektowano je specjalnie po to, by utrzymywały żeglowność dróg morskich na północ od Syberii.W zimie lód ma tu od 1,2 do 1,8 metra grubości, w centralnej części Oceanu Arktycznego – 2,4 metra. Atomowe lodołamacze mogą przebijać się przez taki lód z prędkością do 10 węzłów, natomiast na otwartych wodach osiągają 21 węzłów.Rosja zbudowała 10 atomowych lodołamaczy – pierwszy został zwodowany jeszcze w latach 50. 17 sierpnia 1977 roku lodołamacz NS Arktyka jako pierwszy statek nawodny w historii dotarł na biegun północny. Największą tego typu jednostką jest lodołamacz o nazwie "50 Lat Zwycięstwa" – ma 160 metrów długości. Budowa rozpoczęta jeszcze za czasów radzieckich i trwała 18 lat. Po upadku ZSRR prace przerwano, podjęto je na nowo za prezydentury Władimira Putina.

Brak komentarzy: